Produkujemy śmieci, by produkować śmieci - eko-spojrzenie na przemysł odzieżowy (i nie tylko)

From Somewhere/jesień-zima 2010-2011
Jesteśmy jedynym gatunkiem zamieszkującym Ziemię, który produkuje śmieci.
Produktem ubocznym rewolucji przemysłowej był (nadal jest) śmieciowy boom. A że we współczesnym świecie zachodnim nadal obowiązuje pęd do konsumpcji, skutecznie nakręcany przez producentów dóbr doczesnych, nasze śmieciowe osiągi są zatrważające.

Fachowcy dzielą śmieci na dwie grupy: pre-consumer waste, czyli śmieci wytworzone zanim produkt trafi do konsumenta, związane z procesem produkcji, paczkowania lub dostarczania produktu do konsumenta, i post-consumer waste, czyli śmieci, które pozostają po tym, jak konsument „spożył" produkt - opakowanie, odpady związane z konsumpcją produktu, wreszcie sam produkt w momencie gdy przestaje być używany i trafia na śmietnik. Jak podaje Annie Leonard, autorka projektu pt. "The Story of Stuff", za każdym workiem, który Amerykanie wyrzucają co tydzień na śmietnik kryje się dodatkowych 70 worków śmieci związanych z produkcją tego, co w końcu i tak trafia do śmieci.

Innymi słowy: produkujemy śmieci, by produkować śmieci. Jest to zatrważające. Pytanie co można w takiej sytuacji zrobić. Jak to zwykle w życiu bywa, nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Powodzenie w antyśmieciowej krucjacie wymaga połączenia wysiłków producentów i konsumentów, a przede wszystkim zmiany podejścia, przyzwyczajeń i priorytetów, a o to najtrudniej.

From Somewhere/jesień-zima 2010-2011
To, co może zrobić konsument dość przejrzyście zostało określone w zasadzie 3R
(skrót od słów reduce - zmniejsz/ogranicz, reuse - użyj ponownie, recycle - odzyskuj). Może też systematycznie preferować produkty, które zostały wyprodukowane z surowców wtórnych nad tymi, które powstały z nowych materiałów.

To, co może zrobić producent to wypadkowa technologii (czyli to, co faktycznie jest możliwe) i biznesowego „chciejstwa" (czyli to, co producent chce zrobić, tudzież to, co mu się opłaca zrobić). Producentom przejawiającym w/w chciejstwo z pomocą spieszą modele projektowania holistycznego w typie Cradle-to-Cradle, łączące aspekty ekonomiczne, przemysłowe i społeczne, tak, by - produkując - robić to bezpiecznie i bezodpadowo, a - projektując - dodatkowo wykraczać myślami poza jeden cykl życia produktu. Tak naprawdę jednak każda gałąź przemysłu musi wypracować swoje własne rozwiązania.

Fanów mody z pewnością nie ucieszy fakt, że przemysł odzieżowy należy do jednych z najbardziej brudnych i najbardziej odpadogennych na świecie. Problematyczne są surowce - niezależnie czy są to tworzywa sztuczne (materiałem nr 1 jest poliester, pochodny ropy naftowej - surowca nieodnawialnego; ok. 2proc. rocznego wydobycia ropy idzie na produkcję poliestru właśnie) czy naturalne (materiał nr 2 czyli bawełna to z kolei pożeracz wody i zatruwacz środowiska - na jego plantacjach używa się mnóstwa chemikaliów). Problematyczny jest proces produkcji (od produkcji i barwienia tkanin, poprzez kwestie etyczne związane z polityką personalną praktykowaną w szwalniach - ulokowanych w większości w krajach rozwijających się, aż po marnotrawstwo i generowanie mnóstwa odpadków w momencie krojenia materiałów i samego szycia). Problematyczny jest wreszcie proces użytkowania. Cykl życia odzieży się w ostatnich dziesięcioleciach bardzo skrócił - co sezon do sklepów trafia nowa kolekcja, a tę z poprzedniego sezonu niektóre firmy wolą wyrzucić na śmietnik niż np. przekazać instytucjom charytatywnym. Konsumenci też chętniej pozbywają się starych ciuchów niż zastanowiają się na co można je przerobić.

From Somewhere/jesień-zima 2010-2011
Co na to producenci? Ci, którzy chcą zrobić krok w kierunku mody odpowiedzialnej ekologicznie i społecznie,
zazwyczaj skupiają się wycinkowo na wybranych zagadnieniach. Niektórzy produkują odzież z naturalnych surowców odnawialnych, w tym z bawełny pochodzącej z ekologicznych upraw oraz roślin, których uprawa i przekształcenie w tkaninę jest względnie czystym procesem (np. bambus). Inni stawiają na nowe, czyste włókna (np. crailar). Jeszcze inni dbają o kwestie związane z etyką produkcji. Są marki modowe, które szyją kolekcje wyłącznie z odpadów produkcyjnych (pre-consumer waste) - do nich należą np. brytyjskie marki From Somewhere i Goodone. Inne z kolei poddają recyklingowi materiały pochodzące z post-konsumenckiego odzysku surowców (post-consumer waste).

Niedawno ponad 100 firm połączyło siły celem wypracowania wspólnego eko-oznakowania odzieży i obuwia. Poszczególni designerzy z kolei pracują nad projektami mody zeroodpadowej (czyli takiej, która jest nastawiona na zminimalizowanie marnotrawstwa materiałów) czy lokalnej (czyli takiej, która jest produkowana w oparciu o surowce i siłę roboczą regionu, w którym będzie potem noszona). Na pomoc eko-zorientowanym projektantom ruszają wizjonerzy, którzy piszą inspiruujące eko-scenariusze dot. tego, jak świat mody może wyglądać za 15 lat. Wszyscy (no, może prawie wszyscy) są zgodni: przemysł odzieżowy powinien się zmienić, by lepiej wpisywać się zarówno w oczekiwania eko-konsumentów, jak i - zwyczajnie - w realia współczesnego świata.

----------
Warto przeczytać:
3 R - prosty sposób na ekologiczne życie i odpowiedzialną konsumpcję,
Cradle to Cradle (czyli: od kołyski po kołyskę) - koncepcja eko-przyjaznego projektowania oraz ekologiczny system certyfikacyjny,
Moda ekologiczna czyli jaka?,
Czy ubrania z bambusa są naprawdę ekologiczne? Co na to eko-specjaliści?,
(Modne) terminy „upcycling" i „repurposed" - co się za nimi kryje?

Więcej artykułów o modzie w wydaniu ekologicznym i etycznym w dziale ekoMODA.

Zdjęcia pochodzą z kolekcji jesień-zima 2010-11 marki From Somewhere/fromsomewhere.co.uk


Komentarze

avatar Mizeria
0
 
 
Produkujemy śmieci, by produkować śmieci - to kwintesencja naszej cywilizacji.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz