Testujemy: „walentynkowe”, czerwone wino San Valentín z hiszpańskiej winnicy Torres

San Valentín/© Ekoistka.plW 2009 roku na butelkach win pochodzących z hiszpańskich winnic Torres pojawiła się zielona naklejka z anglojęzycznym napisem „#1 Winery Minimizing Environmental Impact", co można przetłumaczyć jako „winnica, która na świecie w największym stopniu minimalizuje oddziaływanie na środowisko." Tytuł ten został przyznany firmie Torres przez specjalistyczne czasopismo The Drinks Business Magazine.

Co o firmie Torres można powiedzieć? To, że jest to jedna z najbardziej znanych na świecie hiszpańskich winiarskich marek (od 1979 roku posiada również winnice w Chile i produkuje tam wina). Firma powstała w 1870 roku i od tego czasu biznes nieprzerwanie znajduje się w 100proc. w rękach rodziny. Firmą zarządza w tej chwili 4-te pokolenie Torres'ów, ale 5-te pokolenie już pracuje w firmie.

O winach Torres na pewno nie można powiedzieć, że są produkowane z winogron pochodzących z upraw ekologicznych. Nie są to więc (wg. definicji) wina ekologiczne, choć oczywiście wspomniane na początku wyróżnienie Torres nie otrzymał za nic (o proekologicznych przedsięwzięciach hiszpańskiego producenta win tj. o zainstalowanych panelach słonecznych i o farmie wiatrowej, o flocie samochodów z napędem hybrydowym, a w Barcelonie - elektrycznym, wreszcie o innych inicjatywach firmy mających na celu redukcję CO2 możemy poczytać na stronie TorresGreen.com).

Wyróżnienie przyznane firmie Torres przez The Drinks Business Magazine zwraca uwagę na to, że ekologia w kontekście wina powinna wkraczać poza sposób uprawy winnicy. Że na to, by dane wino zasłużyło sobie na miano przyjaznego środowisku, powinno „zapracować" również tym jak jest produkowane, jak dystrybuowane i w co pakowane, a nawet jakimi pro-ekologicznymi inicjatywami biznesowymi jego producent może pochwalić się w tzw. szerszym kontekście. Że warto, by konsumenci zwracali uwagę nie tylko na to, czy wino samo w sobie jest „eko", ale również na to czy firma, która go produkuje działa „eko".

bag-in-box/© Ekoistka.plOd pewnego czasu organizacja The Wine Group przekonuje amerykańskich konsumentów do bojkotu wina butelkowanego na korzyść tego sprzedawanego w kartonach zwanych bag-in-box (BIB). Koronny argument opiera się na tym, że tzw. ślad węglowy BIB-ów jest o połowę mniejszy od śladu opakowań szklanych, bo BIB'y pochłaniają mniej energii zarówno w produkcji, jak i w transporcie. Każda butelka wina to przecież nie tylko szkło, ale także korek(*), folia nakładana na szyjkę butelki, a także wymyślne etykietki drukowane na papierze nie pochodzącym z recyklingu, przy użyciu nieekologicznych farb.

Z pewnością dodatkowym plusem BIB-ów jest fakt, że można sobie nalać kieliszek czy dwa, bez konieczności szybkiego opróżniania całej butelki. Po otwarciu i nalaniu pierwszego kieliszka, wino w kartonie można przechowywać przez miesiąc. BIB-y nie cieszą się jednak dobrym wizerunkiem wśród amatorów win. Wino w kartonie kojarzy się z trunkiem tanim i - delikatnie mówiąc - średniej jakości, po który można sięgnąć latem przy okazji urządzania grilla dla 50 osób, ale nie w akompaniamencie do wytwornej kolacji. Chyba mało który posiadacz domowej piwniczki z winami wyobraża sobie, że mogłaby być pełna ładnie ułożonych obok siebie BIB'ów.

Na „atak" BIB-ów „butelkowcy" odpowiedzieli wzruszeniem ramion (niektórzy), inni - przerobieniem butelki tak, by stała się lżejsza. Torres „odchudził" część swoich butelek o 16,67 proc. co, jak twierdzi firma, przyczyni się do redukcji emisji CO2 w takim samym stopniu. Podobnym posunięciem „chwali się" przyjazny środowisku szampan Pop Earth.

San Valentin/© Ekoistka.plWracając do testowanego przez nas wina, San Valentín „przynależy" do DO Catalunya i powstał z hiszpańskiego szczepu Garnacha. Jest to wino niezobowiązujące, do picia bez tzw. wielkich okazji. Ale pije się je przyjemnie - jest zrównoważone i nienachalne. Wino jest dokładnie takie, jak opisano je na etykiecie: „gładkie, z owocowymi nutami (jeżyna, granat), delikatnymi taninami i przyjemnym zakończeniem".

Szyjkę butelki zdobi plastikowy amorek, wiszący sobie na wstążce. Gadżet jest nieco infantylny i dla amatorów wina z pewnością zbyteczny, ale rozumiem, że - marketing oblige - ma zwiększyć zainteresowanie czerwonym San Valentín w przeddzień walentynkowego święta.


Produkt: San Valentin, Garnacha 2008, wino czerwone, wytrawne.
Miejsce zakupu: Makro Cash&Carry, Warszawa Bielany
Cena: 27,99 zł/but. 0,75l (cena promocyjna)
Strona internetowa producenta: torres.es

-----
(*) „korek naturalny versus korek sztuczny" oraz „korek versus nakrętka" to kolejne tematy debat w środowisku winiarzy i amatorów win, zarówno w kontekście ekologii, jak i jakości trunku.

Zdjęcia: © Ekoistka.pl


Komentarze

Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz