Być szczęśliwym pracownikiem cz.III - czyli pracować w „zdrowej” firmie

szczęście w pracy - diagram
Kwestia zadowolenia z pracy to z jednej strony sprawa jednostki, która może i powinna odnaleźć zajęcie, dające jej satysfakcję
i jednocześnie twórczo poszukać możliwości zarabiania na życie, robiąc to, co lubi. Pisałam o tym w dwóch poprzednich częściach rozważań dot. bycia szczęśliwym w pracy (patrz: cz.1 - Jak sprawić, by być szczęśliwym pracownikiem? O ekologii pracy i ekologii w pracy - okiem psychologa; cz. 2 - Jak to zrobić, by robić to, co się lubi - ciąg dalszy rozważań o zawodowym szczęściu). Temat dobrze streszcza diagram pochodzący ze strony Bud'a Caddell'a o znamiennej nazwie „How to be happy in business", zbudowany wokół trzech kategorii: 1. to, co robimy dobrze, 2. to, co chcemy robić, 3. to, za robienie czego możemy otrzymać wynagrodzenie.

Istnieje jednak druga strona medalu, a mianowicie: środowisko pracy, które w rzeczywistości silnie na nas oddziałuje i ma wpływ na nasze samopoczucie oraz zadowolenie z tego, co robimy. Odpowiedź na pytanie „dlaczego w jednych firmach czujemy się dobrze a w innych - pomimo starań - dosłownie nie możemy wytrzymać?", zawiera w sobie co najmniej dwa aspekty.

Dobre samopoczucie w miejscu pracy to sprawa dopasowania osobowościowego, głównie z bezpośrednim przełożonym. Czasem kwestia ta rozciąga się również na dopasowanie się osoby do zespołu. Jednak osoba szefa, z którym współpracujemy najbliżej i od którego jesteśmy najbardziej zależni zawodowo, wydaje się ważniejsza.

Jak to się dzieje, że przełożony w tak istotny sposób może na nas wpłynąć? Dopasowanie osobowości ma wiele wspólnego z temperamentem i stylem poznawczym, które decydują nie tylko o tym, w jaki sposób zabieramy się o pracy, ale też i o tym, jak rozumiemy i opisujemy jej efekty, do czego dążymy i co nas motywuje. Jeśli przełożony reprezentuje odmienny styl poznawczy i przeciwstawny do naszego temperament - możemy mieć problem ze zrozumieniem, czego konkretnie on od nas oczekuje (i nawzajem). Już samo to w zupełności wystarczy, aby z normalnej roboty zrobiło się przysłowiowe piekło. Jako ludzie jesteśmy różni i trzeba się uczyć tego drugiego (szefa, pracownika) rozumieć. To wymaga uwagi i cierpliwości, których najczęściej nam brakuje.

Niejednokrotnie kończy się więc na przypisywaniu sobie nawzajem głupoty (mówiąc krótko i dobitnie) oraz intencji (rzecz jasna złych), których w rzeczywistości nie ma. Jest oczywiste, że przy tak niefortunnym zestawieniu, więcej traci pracownik, niż szef. Jest więc przede wszystkim w interesie pracownika zadbać o własny dobrze pojęty interes. Czyli podjąć wysiłek i postarać się na tyle dopasować do szefa, by mogła zaistnieć efektywna współpraca, albo też poszukać sobie innej pracy. Najgorzej jest tkwić w patowej sytuacji narzekając i nie podejmując żadnych prób w celu poprawy swojej sytuacji.

Następna istotna sprawa to kwestia kompetencji szefostwa firmy (w tym - co oczywiste - przede wszystkim bezpośredniego przełożonego), umiejętności zarządzania i motywowania, dzięki którym potencjał pracownika jest wykorzystywany we właściwy sposób, a on sam „czuje, że wzrasta" w danej firmie. Osobiście zgadzam się z Peterem Druckerem, zmarłym w 2005r. jednym z najwybitniejszych pionierów teorii zarządzania na świecie, który twierdził, że żyjemy w czasach kryzysu przywództwa. Wiele problemów z pracą wynika z braku stosownych umiejętności i kompetencji zarządzających - po prostu. Co gorsza, niestety, z poziomu pracownika niewiele da się z tym zrobić, oprócz zmienić firmę na lepszą, przygotowując sobie uprzednio odpowiedni grunt do tej zmiany. Nie ma sensu walczyć z przysłowiowymi wiatrakami. Ani, tym bardziej, męczyć się w imię nie wiadomo czego.

Sztuka szczęścia w pracyPodsumowując powiedziałbym tak: szczęście na gruncie zawodowym wymaga pracy (trzeba chcieć i dołożyć starań), uwagi (trzeba zwracać uwagę i na własne potrzeby, i na innych, którzy tworzą nasze środowisko pracy). Wymaga też odwagi (trzeba mieć odwagę by zmienić to, co niekorzystne i trzeba mieć wolę zmiany). Potrzeba wreszcie odrobiny szczęścia, by trafić na dobry grunt - taki, na którym poczujemy się naprawdę dobrze.

Zainteresowanym dalszą refleksją nt. bycia szczęśliwym w pracy polecę książkę Dalajlamy i psychologa dr Howard'a C. Cutler'a, autorów bestsellerowej „Sztuki szczęścia", którzy napisali również „Sztukę szczęścia w pracy" (wyd. Rebis). Książka zawiera przemyślenia na temat kariery, powołania i odnajdywania szczęścia w pracy właśnie.

---------
Warto przeczytać: „Geografia szczęścia" czyli co sprawia, że mieszkańcy danego kraju czują się szczęśliwsi niż inni?

Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii w dziale ekoPSCYHOLOGIA.


Komentarze

avatar dorisb
0
 
 
takiej refleksji nad samym sobą w postaci ćwiczenia z 3ma kółkami - to co umiem robić vs co chcę robić vs co z tego, co robię jest przekładalne na pieniądze - powinny uczyć w szkole nim człowiek wkracza w dorosłe życie. To by pomogło np. wybrać studia zgodne z jakimś planem czy celem a tak wiele ludzi wybiera zupełnie przypadkowo, a potem przypadkowo i chaotycznie przebiega ich droga zawodowa.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz