Co trzeba wiedzieć i nad czym zastanowić zanim kupimy dziecku upragnione zwierzątko - okiem psychologa
Wpisany przez Dorota Zarczuk wtorek, 22 czerwca 2010 15:20
Tak się składa, że każde (albo prawie każde) dziecko w pewnym wieku marzy o posiadaniu „własnego" zwierzątka. Dlaczego? Zapewne z powodów podobnych do tych, dla których zwierzęta domowe posiadają ludzie dorośli: stosunkowo łatwo jest się o nie troszczyć, a w zamian za to otrzymuje się morze miłości bezwarunkowej. Zwierzęta bowiem kochają swoich opiekunów bezwarunkowo właśnie i jest to miłość tak uwodząca, że trudno jej się oprzeć.
Dzieci też chcą mieć „kogoś" do kochania. "Kogoś", kim można się - na wzór własnych rodziców - zaopiekować. U małych dzieci taka potrzeba rodzi się na zasadzie prostego naśladownictwa, którego celem jest „ćwiczenie" społecznych ról. Starsze dzieci mają motywacje bardziej skomplikowane, w których domowe zwierzątko zaczyna uosabiać idealnego towarzysza zabaw i młodszego członka rodziny - takiego, w stosunku do którego dziecko może przyjąć rolę „dorosłego opiekuna", nad którym ma się pewną władzę (tj. można mu wydać polecenie, nakarmić, nagrodzić, skarcić, itp.). Krótko mówiąc - kogoś, z kim można być w interakcji, kto może zostać ukochanym przyjacielem, ale też czasem (i to jest przykre) swego rodzaju „odgromnikiem dla dziecięcych frustracji" - bowiem dzieci bite i surowo karcone często też biją i karcą surowo swoje zwierzęta.
Tak więc dzieci mają potrzebę troszczenia się o zwierzątko. Ponadto chcą naśladować inne dzieci (zwłaszcza gdy zwierzątko ma podziwiany starszy kolega czy koleżanka) lub bohaterów dziecięcych bajek, powieści i filmów, którzy często swojego zwierzaka posiadają. Wynikiem tych wszystkich motywów, dzieci pragną posiadania zwierzęcego pupila tak bardzo, że czasem wręcz wymuszają na rodzicach decyzję o jego zaadoptowaniu lub kupieniu. I czasem są to decyzje bardzo dobre, ponieważ wychowywanie się w towarzystwie zwierząt bardzo pozytywnie wpływa na rozwój emocjonalno-społeczny dzieci. Czasem jednak - przykro to mówić, ale powiedzieć trzeba jasno - są to decyzje dziecinne, bo nieprzemyślane i niedojrzałe. Nie każde zwierzę nadaje się do wychowywania w towarzystwie dzieci i przy udziale dzieci. Ponadto rodzina nie zawsze może sobie pozwolić na posiadanie zwierzaka ze względów choćby czasowych, a czasem zwyczajnie jest nieprzygotowana na zaadoptowanie zwierzaka, ponieważ ma nieprzystające do rzeczywistości wyobrażenie o tym, co znaczy mieć zwierzę i się nim zajmować.
Rozważając przyjęcie pod swój dach na stałe zwierzątka, trzeba bezwzględnie wziąć pod uwagę kilka okoliczności, które decydują o tym, na ile takie posunięcie jest ze strony rodziny sensowne. Jakie to okoliczności?
Po pierwsze: ostatecznego wyboru zwierzątka powinni dokonać rodzice, w sposób rozważny i rozsądny (choć oczywiście warto jest wziąć pod uwagę zdanie samych dzieci w kwestii „jakie zwierzątko chcą mieć'), gdyż to dorośli będą faktycznymi opiekunami zwierzęcia i to oni wezmą za nie pełną odpowiedzialność. Tylko pod takim warunkiem można zwierzę w ogóle do siebie wziąć. Jeśli dorośli wiedzą, że kompletnie nie mają czasu na zajęcie się zwierzęciem, ale łudzą się, że synek czy córeczka się zajmie (bo bardzo chce i obiecuje), są w głębokim błędzie. Nowy pupil może się dziecku bardzo szybko znudzić. Zwłaszcza gdy się okaże, że - poza samą zabawą - zwierzę to konkretne zobowiązania (karmienie, sprzątanie, wychowywanie) wymagające regularności, uwagi i czasu. Bez względu na to, jak gorąco dzieci deklarują, że się „obsługą" zwierzęcia zajmą, obowiązki te zwykle spadają na rodziców.
Po drugie: warto wziąć po uwagę, że zwierze jest „kimś" - ma swoją zwierzęcą, bardzo ściśle określoną naturę. W obrębie tej natury ma osobowość, a w ramach osobowości emocje, przeżycia i potrzeby. Biorąc zwierzę do siebie trzeba liczyć się z tym, że nie każde zwierzę będzie się dobrze czuło w warunkach takich, jakie panują w naszym domu, nie każde potrafi sprostać wymaganiom, jakim powinien sprostać „zwierzak dla dziecka" (czyli nie każde lubi się bawić z dziećmi i nie każde potrafi się z dziećmi bawić w sposób bezpieczny), ale każde (lub prawie każde) zwierzę samo potrzebuje troski, czasu, uwagi i miłości ze strony swojego właściciela. Pozbawione ich, zwyczajnie cierpi. Biorąc sobie zwierzątko pomyślmy więc i o tym jak ono się będzie czuło u nas i z nami, nie tylko o tym, na ile to zwierzątko nam pasuje.
Po trzecie: decyzja o zaadoptowaniu zwierzęcia niesie za sobą skutki zobowiązania długoterminowego, gdzie na dodatek warunki wyjściowe ulegają po drodze zmianie. Mały, słodki szczeniak wyrasta na dużego psa, dla którego w małym mieszkaniu jest za ciasno. Towarzyski piesek, który uwielbia zabawy z dziećmi, czuje się dramatycznie samotny (i na przykład wyje głośno), gdy wszyscy domownicy opuszczją go na cały dzień. Dopóki dzieci były w domu problem nie istniał, ale teraz - gdy podrosły i zaczęły chodzić do szkoły - problem jest. Biorąc do siebie zwierzę, trzeba wziąć pod uwagę jak długo ono będzie żyło i jak się zmieni dorastając. Także to, co z nim zrobimy podczas urlopów i pod naszą wielogodzinną nieobecność w domu, w ciągu dnia.
Po czwarte: aspekt finansowy w całym przedsięwzięciu ma znaczenie niebagatelne. Zwierzę trzeba utrzymać, a to kosztuje. Gdy zwierzę jest małe, kosztuje mniej. Gdy wyrośnie, okazać się może, że znacznie więcej. Poza tym zwierzęta chorują, miewają wypadki, trzeba je szczepić, odrobaczać, sterylizować, itd. Jeśli nas na to nie stać, odmówmy sobie posiadania zwierzęcia, bo zwierzę zaniedbane i odrzucone (lub wręcz porzucone) to prawdziwe nieszczęście.
Prawdziwym nieszczęściem jest też zwierzę w domu, w którym się zwierząt nie lubi i się ich nie szanuje. Żaden normalny człowiek nie chciałby mieszkać pod jednym dachem z ludźmi, którzy go nie lubią. Zwierzęta też tego nie chcą, a czują, że są nielubiane dużo wyraźniej, niż my - ludzie. Nie powinno się też ze zwierząt robić prezentów (chyba, że są to prezenty przemyślane i uzgodnione).
Warto jest więc, zanim podejmiemy decyzję „na tak", poważnie się tematem zainteresować. Na rynku są dostępne książki i opracowania, które z pewnością pomogą rozsądnym rodzicom dokonać właściwego wyboru. Zwykle znają się też na tych kwestiach lekarze weterynarii - można zasięgnąć porady u nich. Są strony i fora internetowe posiadaczy konkretnych gatunków i ras - znajdziemy tam wiele praktycznych informacji. Są wreszcie hodowcy - tym profesjonalnym z pewnością zależy, by zwierzę pochodzące z ich hodowli trafiło w „dobre ręce" czyli ręce odpowiednie dla danego zwierzęcia, a nie przypadkowe.
----------
Warto przeczytać: Gra warta świeczki czyli co robić, gdy nasze dziecko sięga po „śmieciowe żarcie", a kręci nosem na zdrowe jedzenie? - okiem psychologa.
Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii w dziale ekoPSYCHOLOGIA.
Warto odwiedzić działy ekoDZIECKO i ekoZWIERZĘTA.
Za ilustracje do artykułu posłużyły książeczki z serii „Kto to taki? Zwierzęta" wyd. Aksjomat, 2008r.
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE











Komentarze