Czy byt określa świadomość? O proekologicznych postawach Skandynawów i Polaków - okiem psychologa
Wpisany przez Dorota Zarczuk środa, 05 maja 2010 11:31
W kontekście pro-ekologicznych postaw przeciętny Polak w porównaniu z przeciętnym Skandynawem wypada blado, żeby nie powiedzieć: dramatycznie. Polak nie segreguje, nie oszczędza, ba, w ogóle się tematyką ekologii nie interesuje.
Być może porównywanie Polaków z mieszkańcami krajów Skandynawskich jest „złośliwe" - w końcu należą oni do najbardziej świadomych ekologicznie narodów w Europie, a także na świecie. Z pewnością znajdziemy na naszym kontynencie państwa, których mieszkańcy reprezentują poziom eko-rozwoju bliższy naszemu (a zapewne także narody, które reprezentują poziom niższy).
Wspomniana powyżej różnica stanowi ciekawy temat do rozważań z pogranicza psychologii, socjologii, etnologii i historii, a mianowicie: czy pro-ekologiczne zachowania należą do tzw. wyższych potrzeb, które - zgodnie z piramidą Maslowa - są przez ludzi zaspokajane dopiero, gdy spełnione są te podstawowe?
Obecnie uważa się, że piramida Maslowa nieco straciła na aktualności. Ludzie nie są, jak dawniej bywało, aż tak bardzo uwarunkowani środowiskiem rodzinnym, w którym wyrastali. Dostęp do szeroko rozumianych mediów oraz silny wpływ rówieśników na dzieci i młodzież powodują, że ich wybory i upodobania zdeterminowane są w dużo większym stopniu tym, co przyciąga uwagę, niż tym, co wydaje się przydatne i racjonalne. Tak ukształtowani młodzi ludzie stają się ludźmi dorosłymi o określonych poglądach i preferencjach.
Karol Marks uważał, że byt określa świadomość. Postulat ten, w kontekście zjawisk, z którymi mamy obecnie do czynienia - i to nie tylko w dziedzinie ekologii - wydaje się nabierać świeżości i aktualności, pod warunkiem jednakże, że go przekręcimy i powiemy coś odwrotnego: świadomość określa byt. Bo kiedy zadamy sobie pytanie „co obecnie określa naszą świadomość, w tym świadomość ekologiczną?", wydaje się nagle jasne i oczywiste skąd się biorą nasze postawy.
Szeroko rozumiane media masowe - co do tego chyba nie ma wątpliwości - promują konsumpcjonizm i to w najgorszym jego wydaniu: zachęcając nas do bezmyślnego przejadania, prześcigania się w posiadaniu bezużytecznych gadżetów, podkreślających nasz niby-status i usprawiedliwiających produkowanie ton odpadów. Wmawia się nam, że będziemy szczęśliwi, jak będziemy mieli, a nie wówczas, gdy będziemy wiedzieli, umieli i myśleli.
Myślenie zresztą, a zwłaszcza myślenie niezależne, szkodzi. Bo komu jest potrzebny ktoś, kto się ustawia pod prąd, gdy (nikogo nie obrażając) „stado" pędzi spędzić week-end na zakupach i innych rozrywkach w centrum handlowym? Wszak gdyby tak pod prąd ustawiła się zdecydowana większość, mogłoby to z łatwością zachwiać podstawami naszej ekonomii. Albo co z tymi, którzy się dziwią szczerze, gdy spotykają wycieczkę szkolną na obiedzie w hamburgerowym fast foodzie? Ja bym się nie dziwiła, gdyby się tam udała gromadka wagarowiczów. Ale dzieci z nauczycielami? A potem się tym dzieciakom ex cathedra tłumaczy, że te słodkie napoje gazowane i to tłuste śmieciowe „żarcie" im szkodzi...
Zupełnie niedawno wyczytałam w pewnej książce poświeconej coachingowi zdanie, które miało taki mniej więcej sens: „aby coś w swoim funkcjonowaniu zmienić, aby stać się dojrzalszym - zacznij zwracać uwagę, na co zwracasz uwagę". Dlaczego? Bo to, na co zwracasz uwagę, staje się pożywką dla twojego umysłu, zajmuje ci głowę, a poprzez to - określa twój sposób myślenia i rozumienia, wpływa na twoje postawy i wybory. Można więc dopowiedzieć - określa twój byt. Sądzę, że to jest właśnie sedno.
Być może - wracając do punktu wyjścia moich dzisiejszych rozważań - Skandynawowie są wobec tego bardziej rozwinięci ekologicznie nie dlatego, że są bardziej rozwinięci materialnie i cywilizacyjnie, ale dlatego, że rozwijając się materialnie i cywilizacyjnie rozwijali się też w innych, niewymiernych kierunkach - takich, jak ekologia właśnie.
----------
Warto przeczytać: Eko-dualizm, czyli dlaczego jesteśmy niekonsekwentni i robimy rzeczy sprzeczne - okiem psychologa.
Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii - w dziale ekoPSYCHOLOGIA.
Ilustracja: magnetamerica.com
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE











Komentarze
Czy powyższe wynika z braku świadomości? z braku pieniędzy? z braku wiedzy/edukacji? z braku wyobraźni? Pewnie z wszystkiego po trochu. A kto prowadzi w Polsce gospodarstwa ekologiczne? To zazwyczaj ludzie wykształceni, mieszkańcy miast, którzy zaznali świata konsumpcji i doszli do wniosku, że to nie dla nich i wyruszyli na wieś, by żyć jak najbliżej natury. To nie są biedni ludzie ze wsi, którzy nagle doznali ekologicznego olśnienia.