Czy Polki są bardziej „eko” od Polaków i czy w ogóle kobiety są bardziej „eko” od mężczyzn – okiem psychologa

Czy Polki są bardziej eko od Polaków i czy w ogóle kobiety są bardziej eko od mężczyzn? Różnego rodzaju badania przeprowadzone na świecie wskazują, że kobiety są bardziej świadome ekologicznie od mężczyzn - w kontekście zawodowym i osobistym. Sonda przeprowadzona na naszych łamach potwierdza tę ocenę. Na pytanie „Czy Polki wykazują większą troskę o środowisko i mają bardziej proekologiczne zachowania od Polaków?", 58proc. respondentów odpowiada twierdząco, z czego 36proc. tłumaczy to faktem, że kobiety są z natury bardziej empatyczne i wrażliwsze na kwestie związane z ekologią od mężczyzn, zaś 22proc. tym, że Polki są lepiej wyedukowane i bardziej świadome od Polaków, a edukacja i świadomość to podstawa pro-ekologicznych postaw. Czy faktycznie „konstrukcja psychologiczna" kobiety bardziej ją „predestynuje" do troski o środowisko i o drugiego człowieka? A może to tylko pobożne życzenia nas, kobiet?

Niektórzy badacze i naukowcy (np. dr Heide Göttner-Abendroth, filozofka i antropolożka, założycielka Modern Matriarchal Studies, nowoczesnych studiów nad matriarchatem) przypominają że patriarchalne, a więc męskie, wzorce życia społecznego, oparte na pędzie do zdobywania i dominacji, są młode, zwłaszcza w porównaniu z obowiązującym wcześniej matriarchatem - porządkiem, w którym kobiety zajmowały centralne miejsce, ale nie „panowały", a podstawą kultury i życia społecznego był głęboki szacunek do natury. Więc może jednak „ekologia jest kobietą"? Co na to wszystko psychologia?

Cóż, przede wszystkim nie znam przekonujących badań, które by z całą pewnością i jednoznacznie potwierdzały istnienie aż tak dużych różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami w sferze emocjonalnej (sposób i głębokość przeżywania potocznie określana mianem wrażliwości) czy poznawczej (sposób poznawania, interpretowania i opisywania świata), jak to jest obu płciom przypisywane potocznie i niezmiennie obwoływane na rozmaitych forach.

Kobiety i mężczyźni różnią się oczywiście, ale czy bardziej niż przeciętny Afrykańczyk od Europejczyka, bądź muzułmanin od katolika? Prawdę powiedziawszy nie sądzę. Kultura i ściśle związane z nią wychowanie przez setki, a właściwie tysiące lat ukształtowały w nas odmienne wzorce odnoszące się do roli kobiety i mężczyzny, do zachowań właściwych dla każdej z tych ról, do sposobów wyrażania, a nawet przeżywania emocji. Ta silna identyfikacja obu płci z całkowicie odmiennie zdefiniowanymi rolami, emocjami oraz zachowaniami rozumianymi jako „właściwe" i „typowe", dawniej miała konkretne znaczenie przystosowawcze - decydowała bowiem o możliwości przetrwania. Kobiety i mężczyźni dużo bardziej potrzebowali siebie nawzajem, niż ma to miejsce obecnie, ale potrzebowali siebie właśnie w tak konkretnie określonych rolach.

W społecznościach pierwotnych i kulturach starożytnych kobieta nie mogłaby przetrwać sama z dzieckiem bez mężczyzny, który mógłby zapewnić jej i jej potomstwu wyżywienie oraz ochronę. Potrzebowała więc mężczyzny i to przede wszystkim mężczyzny silnego, wojowniczego. Mężczyzna natomiast potrzebował kobiety, która otoczy jego domostwo i potomstwo opieką: ciepłej, troskliwej, pracowitej. W ten sposób można było, mówiąc oczywiście w dużym uproszczeniu, przetrwać i żyć harmonijnie we wspólnotach rodzinnych.

Kultura współczesna uniezależniła kobiety od mężczyzn w znaczeniu takim, że dziś kobieta spokojnie może sama utrzymać siebie i dziecko, pomijając więc oczywiste kwestie emocjonalne (jak choćby to, że dziecko potrzebuje do normalnego rozwoju emocjonalno - społecznego obydwojga rodziców), powstało pytanie o rolę mężczyzny. Wydaje mi się, że właśnie ta zmiana powoduje - wręcz wymusza - u mężczyzn emocjonalne „odmrożenie", czego wyrazem jest choćby przysłowiowe przyzwolenie na płacz (jeszcze sto lat temu zapewne nie do pomyślenia), a jednocześnie odsłania prawdę o mężczyznach, taką mianowicie, że są to ludzie głęboko wrażliwi, czujący i przeżywający. Jeśli tego nie widzicie, drogie Panie, to dokładnie przyjrzyjcie się mężczyznom, których bliżej znacie i odpowiedzcie sobie same: czy rzeczywiści są oni aż tak niewrażliwi, niedelikatni, bezemocjonalni? Przy okazji przyjrzyjcie się również swoim koleżankom: czy wszystkie są aż tak delikatne, czułe i wrażliwe?

Sądzę, że obie płcie są tak samo wrażliwe i podatne na przeżywanie, przeżywają tak samo intensywnie, mają silną potrzebę troski i opieki, oraz bycia „zaopiekowanym" (oczywiście z różnym natężeniem w indywidualnych przypadkach). Różnią się natomiast sposobami wyrażania treści swoich potrzeb, emocji i przeżyć oraz przemyśleń z tym związanych. Innymi słowy przyjmują wobec tych samych zagadnień inne postawy. Wydaje się więc, że mężczyźni wyrażają emocje i zaangażowania bardziej poprzez podejmowanie konkretnych działań (z pominięciem obwieszczania wszem i wobec swoich uczuć i rozgadywania się na ten temat). Potrzebują też widzieć namacalne efekty swoich starań. Przypuszczam, że gdy już interesują się ekologią, to chcą w tym kierunku zrobić coś konkretnego i namacalnego (np. zbudować „ekologiczny" dom), podczas gdy kobiety lubią się koncentrować w pierwszej kolejności na samych potrzebach i emocjach - wyrażać je, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami z innymi, a „nakręcone pozytywnie" w ten sposób, działają w sferach bardziej subtelnych (czyli - analogicznie do naszego przykładu z domem - jak ekologicznie ten dom urządzić).

W kontekście rozważań o ekologii, od kwestii „czy kobiety są bardziej ekologiczne od mężczyzn", bardziej interesujące wydaje mi się pytanie „w jaki sposób mężczyźni wyrażają swoją troskę o środowisko w porównaniu do tego, w jaki sposób wyrażają ją kobiety?". Przy tak postawionym pytaniu, dalej zastanawiać się - w moim odczuciu - warto nad tym, jak w sposób dobry „dla sprawy" (tj. dla sprawy ochrony środowiska i zasobów naturalnych) wykorzystać typowo męski wzorzec zachowania oraz wzorzec typowo kobiecy. Tak, aby się one wzajem wspierały.

Uważam, że ekologicznie byłoby właśnie, aby działając odmiennie, każda ze stron miała własny, niepowtarzalny udział w budowaniu nowej jakości świata, o jaki walczą ekologowie. Czy zatem jest tak, że kobiety (albo, że kobiety polskie) interesują się ekologią bardziej, niż mężczyźni? Nie wiem. Mam nadzieję, że interesują się inaczej i że inaczej to zainteresowanie wyrażają. Tak przynajmniej byłoby bardzo zdrowo. No, bo (ech, co tu dużo gadać...) marzy mi się świat taki, w którym kobiety i mężczyźni nadal różnią się między sobą co najmniej na tyle, aby być sobie nawzajem potrzebnymi, a jednocześnie są do siebie co najmniej na tyle podobni, aby się bezproblemowo dogadywać.

----------
Warto przeczytać:
Konsumpcyjne mieć versus ekologiczne być - czy naprawdę trzeba wybierać? (okiem psychologa),
Polki (czyli my) mają niską świadomość ekologiczną - wyniki analizy postaw proekologicznych Europejek.

Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii w dziale ekoPSYCHOLOGIA.

Ilustracja: ©Ekoistka.pl


Komentarze

avatar Kristeen
0
 
 
Ekologia, zwłaszcza ta w wydaniu długoterminowym "na poważnie" wymaga:
- zerwania z postawą zdobywcy i chęcią dominacji nad innymi gatunkami,
- empatii wobec innych gatunków zwierząt istniejących na naszej planecie,
- myślenia w perspektywie długoterminowej i wielowątkowego działania,
- umiejętności budowania wspólnoty celów i działań ponad osobistymi celami i działaniami.
Są to zdecydowanie bardziej cechy i umiejętności kobiece. Mężczyzna "musi" rządzić i czuć się ważnym. A w ekologii chodzi o coś wręcz przeciwnego. Wśród Polaków nagrodzonych odpowiednikiem Nobla w dziedzinie ekologii są dwie kobiety, a zero mężczyzn. To też coś znaczy.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Zaciekawiona
0
 
 
Nie rozumiem, dlaczego uważa się, że trzeba być bardziej empatycznym, aby być bardziej zainteresowanym ekologią (to a propo mężczyzn), bo moim zdaniem wystarczy być po prostu bardziej rozsądnym i racjonalnym: dla mnie ochrona środowiska i zasobów naturalnych po prostu logiczna i nie ma nic wspólnego z emocjami, dokładnie tak samo, jak racjonalne gospodarowanie pieniędzmi.....
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Zaciekawiony
0
 
 
A ja nie uważam, że mężczyzna MUSI zawsze rządzić. Wręcz przeciwnie - znam wiele kobiet, które muszą rządzić (na przykład moja szefowa, albo teściowa) i nie potrafią sobie odpuścić nawet jeśli rujnują przrz to życie sobie i swoim dzieciom. Nie bez kozery zresztą krązy tyle dowcipów o teściowych
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Zorka
0
 
 
I Polki i Polacy jako naród nie są (nie jesteśmy) eko. To widać słychać i czuć. I ciągle to wychodzi przy byle okazji, a politycy chętnie zwalają swoje błędy na ekologów - ostatnie spustoszenia powodziowe politycy próbują zwalić na ekologów, którzy rzekomo sprzeciwiają się budowie i umacnianiu wałów w ramach Natura 2000 i nie tylko a to kompletna bzdura bo Natura 2000 zakłada nadrzędność bezpieczeństwa ludzi, a ekologom chodzi o to, by nie budować wałów gdzie popadnie bo w wielu miejscach to właśnie budowa wałów powoduje powódź, wprawdzie nie u nas ale wioskę dalej, u naszego sąsiada.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar mrus
0
 
 
Niestety muszę się z Tobą zgodzić, że nasz naród nie jest zbyt ekologiczny.... na szczęście powoli się to zmienia i coraz więcej osób staje się odpowiedzialnymi społecznie. Myślę, że wynika to z większej promocji produktów eko, wiele można się też dowiedzieć z portali typu natoobe.pl czy biokurier.pl. Jednak wciąż jesteśmy daleko w tyle m.in. za Niemcami.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Wegetarianka
0
 
 
Uwielbiam Berlin - tam całe miasto jest eko i jest to takie eko naturalne, niewymuszone, nie na pokaz. Nie widzę, by kobiety były w Berlinie bardziej eko niż faceci (i wice wersa). Tak samo wydaje mi się, że jest w Polsce, tzn. odwrotnie - i Polacy i Polki są tak samo dramatycznie eko-zacofani, Warszawa w stosunku do Berlina to jest ekologiczne średniowiecze.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz