Eko-rodzicielstwo: na czym powinno polegać (a na czym nie) - okiem psychologa

Eko-rodzicielstwo: na czym powinno polegać (a na czym nie) - okiem psychologaTermin "eko-rodzicielstwo" staje się ostatnimi czasy coraz modniejszy. Młodzi rodzice z dumą obwieszczają "jestem eko-mamą" albo "jestem eko-tatą", prasa chętnie podchwytuje temat pisząc o pieluchach wielorazowego użytku, kosmetykach ekologicznych dla dzieci, eko-zabawkach i innych, licznych eko-gadżetach, które koniecznie trzeba dziecku kupić, by poczuć się pełnoprawnym eko-rodzicem. Efektem jest to, że owo eko-rodzicielstwo bywa sprowadzane do dyskusji o pieluchach, dzieląc rodziców np. na tych, którzy są "eko" (więc piorą pieluchy wielorazowego użytku) i na tych, którzy uważają że to głupota i zacofanie. Efektem jest również to, że rodzicie w gruncie rzeczy nie zmieniają swoich ultra konsumpcyjnych przyzwyczajeń: czują się rozgrzeszeni bo przecież kupują produkty z metką "eko". W tym kontekście niebezzasadne wydaje się pytanie na czym właściwie polega a raczej polegać powinno "prawdziwe" eko-rodzicielstwo i dlaczego właściwszy wydaje się termin "rodzicielstwo odpowiedzialne" albo też "świadome rodzicielstwo".

Sedno rzeczy kryje się w ostatnim zdaniu i ono właśnie zawiera zalążek odpowiedzi na tytułowe pytanie. Zastanawiam się bowiem, czy termin „eko-rdzicielstwo", promowany jako swoista postawa rodziców, nie jest po prostu marketingowym wymysłem firm produkujących „ekorozwiązania" i „ekogadżety" skierowane do rodziców. Wymysłem powstałym po to, aby najzwyczajniej w świecie, żerując na potrzebach pro-ekologicznie nastawionych rodziców, wywołać wzmożony popyt na oferowane przez siebie produkty. Myślę, że samo kupowanie tychże nie upoważnia nas jeszcze do nazywania siebie eko-rodzicami (raczej jedynie eko-konsumentami - i to, prawdę powiedziawszy, nie w każdym przypadku).

Rodzicielstwo jest terminem szerokim, obejmującym rozmaite postawy, które razem do jednego worka wrzucone nazwać można wychowawczymi. Postawy wychowawcze oczywiście mogą (i powinny) w sobie zawierać również to, „co" i „jak" oraz „kiedy", a przede wszystkim „po co" kupujemy, ale się do tego nie mogą ograniczać, tak samo dokładnie, jak do kupowania (wszystko jedno czy ekologicznego czy nie) nie może się ograniczać rodzicielstwo. To chyba jest oczywiste.

Biorąc za podstawę takie rozumowanie rzeczywiście bardziej odpowiednim terminem wydaje się termin: „odpowiedzialne rodzicielstwo", które jest zobowiązujące, przez co w naturalny sposób zaprasza rodziców nie tylko do kupowania eko-produktów, ale także do uczenia swoich pociech jak kupować mądrze. Nie chodzi tutaj zresztą tylko o kupowanie, ale ogólnie o bardziej świadome życie, w tym także o odpowiedzialne podejście do zagadnienia naszych pro-elokogicznych postaw. Wydaje mi się bowiem wątpliwe, czy osoba, która na co dzień nie hołduje ekologicznym nawykom i zwyczajom, rzeczywiście stanie się z dnia na dzień eko-mamą czy eko-tatą, tylko dlatego, że właśnie stała się rodzicem. Trzeba nam chyba najpierw samemu stać się „eko-człowiekiem" a potem można swoje, związane z tym pozytywne doświadczenia, próbować przenieść na swoje potomstwo, robiąc to w sposób mądry i odpowiedzialny.

----------
Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii w dziale ekoPSYCHOLOGIA.

Poprzedni artykuł Doroty Zarczuk: Okiem psychologa: Uprzejmość - tani, rzadko spotykany towar.

Warto również przeczytać:
Edukacja ekologiczna dzieci - rola szkoły czy rodziców? (okiem psychologa),
Czym skorupka za młodu nasiąknie czyli jak uczyć dzieci pro-ekologicznych postaw.


Komentarze

avatar natalia
0
 
 
nie ma przymiotnika "modniejszy", jest tylko bardziej modny
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Karla
0
 
 
chyba ktoś tu jest nie na ty z poprawną polszczyzną i udziela lekcji. Obie formy obowiązują. W Polsce są bowiem dwa rodzaje stopniowania przymiotników -jedna opierająca się na dodawaniu dostopnia średniego bardziej a najwyższego najbardziej. Nie oznacza to, że druga odmiana jest niepoprawna. W większości przypadków obie formy są poprawne dla większości przymiotników, choć jedne brzmią lepiej dla ucha, a drugie gorzej - oczywiście też w zależności od osoby i jej językowych upodobań. Wedle pani teorii byłoby niepoprawne także słowo najmodniejszy, a to już chyba bardziej osłuchane i pasuje? Jakim więc sposobem pośredni stopień z tego samego rodzaju stopniowania miałby być formą niepoprawną!?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar ula
0
 
 
pani przeprowadzająca wywiad, jak i pani psycholożka powinny poczytać o znaczeniu pojęcia "ekorodzicielstwo", bo chyba nie odrobiły zadania domowego...
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Karl
0
 
 
a gdzie ty tu widzisz wywiad?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar GIZMO
0
 
 
ciekawy komentarz, który świadczy o tym, że pani ula komentująca nie przeczytała tego, co komentuje. jakże to typowe, jakże smutne... podobnie jak komentarz pani natalii, który bardzo wzbogaca dyskusję o ekorodzicielstwie. LOL!!!!!
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar 7bek
0
 
 
nie mam dzieci, zaznaczyć muszę, ale jak patrzę na moją dobrą znajomą która chlubi się, że jest eko-mamą, to mi się jeży włos na głowie. kupuje tyle samo, co wcześniej a nawet więcej tyle, że robi to w sklepach eko i pseudo eko i mam wrażenie, że czuje się przez to rozgrzeszona. myślę, że miarą ekorodzicielstwa nie jest to co kupujemy dla dzieciaka tylko to, czego mu nie kupujemy i jak go wychowujemy. maluch w pieluchach jednorazowych który wcina ekożarcie to nie jest maluch eko! rodzic który kupuje dziecku piętnastą niepotrzebną zabawkę też nie jest eko, co z tego że te zabawki mają ekocertyfikat!
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz