Gra warta świeczki czyli co robić, gdy nasze dziecko sięga po „śmieciowe żarcie”, a kręci nosem na zdrowe jedzenie? – okiem psychologa
Wpisany przez Dorota Zarczuk środa, 16 czerwca 2010 15:24
Jednym z komentarzy wpisanych pod moim artykułem o eko-zabawach i eko-zabawkach, jest wypowiedź następującej treści, autorstwa Wkurzonej (cytuję w całości): "Innym, często popełnianym błędem, jest kupowanie dzieciom zabawek według uznania rodziców, albo według upodobań innych dzieci" - a w jaki sposób odróżnić czy dziecko chce coś z własnej wewnętrznej potrzeby a nie bo była reklama w TV albo bo Kasia, Zosia, i inne koleżanki tę zabawkę mają i nasze dziecko też tak chce mieć? Jeśli dziecko chce lalkę barbi i chce się ubierać w różowe plastiki prosto z Chin to rodzice mają mu te koszmary kupować, wspierając produkcję zabawek i ciuchów tandetnych, często na dodatek produkowanych z nieposzanowaniem najbardziej podstawowych zasad dobrego traktowania pracowników. A co z jedzeniem - też niech dziecko je to na co ma ochotę, a wtedy mamy jak w banku, że będą słodycze i śmieciowe żarcie, bo inaczej będzie sfrustrowane? Wystarczy spojrzeć jakie wyniki polityka pt. pozwólmy mu jeść na co ma ochotę daje w Stanach Zjednoczonych, gdzie więcej niż połowa dzieciaków ma nadwagę i otyłość."
Ta spontaniczna i trafna wypowiedź Wkurzonej odzwierciedla problemy bardzo wielu rodziców. Rozbieżności pomiędzy powinnościami (reprezentowanymi tu przez rodziców) a upodobaniami (reprezentowanymi z kolei przez dzieci), są zmorą powszechnie znaną mamuś i tatusiów na całym świecie, w odniesieniu do spraw najrozmaitszych: od zabawek i stylu zabaw począwszy, poprzez upodobania jedzeniowo-ubraniowe, do zainteresowań i życiowych aspiracji pociech. Dlatego zagadnienie to, jako ciekawe i nośne, stało się dla mnie inspiracją do napisania kolejnego felietonu.
Zacznę może od tego, że nie jestem zwolenniczką pozwalania dzieciom na wszystko. Epoka Dzieci-Kwiatów, którą na szczęście mamy za sobą, pokazała iż takie traktowanie i kształtowanie człowieka, zarówno tego małego, jak tego dużego, na zdrowie mu nie wychodzi (mówiąc najogólniej). Jako istoty stadne, my-ludzie potrzebujemy granic, po to choćby, aby w stadzie (czyli społeczeństwie na przykład) się nie pozabijać. W tym celu wypracowane musiały zostać normy, które regulują rozmaite dziedziny życia społecznego oraz relacji międzyludzkich. Rzecz jasna, w miarę, jak zmieniały się czasy, zmieniały się też normy. Działo się również tak (i w dzisiejszych czasach też się dzieje), że człowiek chcąc nie chcąc stawał się więźniem norm przez siebie wypracowanych, a nawet ich niewolnikiem, gdy (przykładowo) świat zmieniał się już na tyle, aby pewne zasady - dawniej jak najbardziej przydatne - straciły zastosowanie. Niektóre grupy społeczne z rozmaitych powodów ignorują ten fakt i nadal przymuszają swoich członków do podporządkowania się ślepo, co rodzi oczywiście zrozumiały bunt.
Tak, czy siak: granice są potrzebne i trzeba nam uczyć nasze dzieci je dostrzegać oraz szanować od najmniejszego, samemu je oczywiście respektując również. Nie rzecz w tym jednak czy stawiać granice - jest bowiem absolutnie bezdyskusyjne, że trzeba. Rzecz w tym jak robić to umiejętnie, czyli tak, aby dzieci zachęcić a nie zniechęcić z jednej strony, a z drugiej, aby - próbując w określony sposób kształtować ich charakter i „moralny" kręgosłup - przez przypadek tego kręgosłupa nie przetrącić. Co więc robić, gdy nasze dziecko - przykładowo - najchętniej sięga po niezdrowe „śmieciowe żarcie", a nie chce jeść tego, co uważamy za zdrowe i dobre dla niego? Poniżej trzy wskazówki:
1. Przede wszystkim od samego początku poświęcajmy dziecku dużo uwagi, okazując mu serdeczność i ciepło. Dzieci, które czują się kochane i akceptowane z większą łatwością znoszą przykrości i frustracje (innymi słowy łatwiej pokonują dziecięce trudności życiowe), ponieważ - podobnie, jak to się dzieje w przypadku zdrowo funkcjonujących osób dorosłych - ich pojawianie się odbierają jako trudność zewnętrzną, nie zaś jako przejaw braku miłości, czy akceptacji. Dziecko, które czuje się kochane kierowanych do niego zakazów i nakazów nie odbiera personalnie.
2. Oczekując od dziecka, by jadło rzeczy zdrowe, zawsze starajmy się wyjaśnić okoliczności i zasadność takiego oczekiwania, mówiąc do niego językiem obrazowym i zrozumiałym w jego wieku. Stosunkowo często popełnianym błędem jest tłumaczenie dzieciom rzeczy w taki sposób (takim językiem i używając takich argumentów), jakby się mówiło do osoby dorosłej. Dziecko tak skierowanych do niego uwag nie zrozumie - trudno, aby je respektowało. Dzieci tak silnie reagują na reklamy, bo reklamy mówią językiem prostym, obrazowym i nasyconym emocjami - to jest właśnie język zrozumiały w świecie dziecka i takim językiem przemawiając z większą łatwością do niego trafimy.
3. Próbując dziecko zachęcić do jedzenia zdrowej żywności, warto jest tę żywność przygotowywać i podawać w sposób dla dziecka atrakcyjny, dając mu również możliwość wyboru pomiędzy różnymi produktami. Możliwość wyboru i posiadania wpływu na to, co wybieramy ułatwia nam zaakceptowanie faktu, że wybór jest ograniczony. Dzieci odbierają to dokładnie tak samo, jak dorośli. Przykładowo, gdy robimy dziecku kanapki do szkoły, niech dziecko wybierze co będzie w tych kanapkach (spośród zdrowych składników które mamy do dyspozycji), niech te kanapki będą „fantazyjnie" skomponowane, niech wokół nich powstanie zabawna historyjka o zdrowym jedzeniu. Niech te kanapki tak wyglądają i pachną tak, że to naszemu dziecku będą zazdrościć koledzy i koleżanki takiej smakowitej kanapki (a nie nasze dziecko będzie zazdrościć innym dzieciom, że mogą sobie w szkolnym kiosku kupić batona czy paczkę czipsów). Niech sobie mama i tata podobną kanapkę zapakują do pracy. Niech mama zachęci swojego synka, aby pomógł jej skomponować super zdrową kanapkę do pracy dla taty (to może być prawdziwa frajda) i taką samą dla siebie do szkoły... Taka osnowa wokół jedzenia jest dla dziecka dużo ważniejsza, niż samo jedzenie.
Krótko mówiąc: starajmy się trochę nasze dzieci „zaczarować", a przez to oczarować, nie tylko zdrowym jedzeniem, ale też „zdrowymi" zabawkami, stylem ubierania się i trybem życia. Czarowanie jest dużo lepsze niż nakazywanie i zakazywanie, zmuszanie i wymuszanie, choć - przyznajmy to otwarcie - wymaga od rodziców większego wysiłku, uwagi, odrobiny dziecięcej fantazji i sporej dozy wyobraźni. Ale czy gra nie jest warta świeczki?
----------
Warto przeczytać:
Dlaczego dzieci bawią się zabawkami, które z ekologią mają niewiele wspólnego i jak sprawić, by bawiły się eko-zabawkami - okiem psychologa.
Czym skorupka za młodu nasiąknie czyli jak uczyć dzieci pro-ekologicznych postaw.
Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii w dziale ekoPSYCHOLOGIA.
Warto również odwiedzić dział ekoDZIECKO.
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE










Komentarze