Jak to zrobić, by robić to, co się lubi – ciąg dalszy rozważań o zawodowym szczęściu

jak być szczęśliwym w pracyGdybyśmy prześledzili ścieżki kariery ludzi, którzy odnieśli sukces w jakiejś dziedzinie działalności (biznesowej, naukowej, artystycznej, itp.), zauważylibyśmy pewną interesującą prawidłowość: ludzie ci robili i/lub robią to, co lubią. Gdybyśmy jednak przeprowadzili wywiady z - powiedzmy - tysiącem dowolnie wybranych osób, pracujących na rozmaitych stanowiskach i w różnych branżach, okazałoby się, że na pytanie „czy można połączyć satysfakcję zawodową z satysfakcją finansową" (albo czy robiąc to, co się lubi, można odnieść sukces), w zdecydowanej większości usłyszelibyśmy: „nie".

W potocznym mniemaniu uważamy, że nie możemy sobie pozwolić na robienie tego, co lubimy. Nie możemy sobie pozwolić z rozmaitych powodów, przede wszystkim z finansowych. Paradoksalnie jednak ludzie, którzy robią to, co lubią, pracują lepiej, z większym zaangażowaniem i wytrwałością. Mają lepsze pomysły i większą determinację, by wprowadzać je w życie. Dzięki temu mają lepsze efekty i szybciej się wybijają. Ponadto praca ich nie męczy tak, jak męczy wszystkich, którzy „się poświęcają" w imię zawodowego (czy też finansowego) sukcesu.

Mamy tu więc oczywistą sprzeczność, wynikającą z błędnego wnioskowania i przekonań, którym lubimy hołdować, a które nas ograniczają. Do nich należy właśnie stwierdzenie, że nie można połączyć (ewentualnie: że jest bardzo trudno) zainteresowań z pracą zawodową, a jeśli już się próbuje, to decydując się np. na niskie wynagrodzenie.

Tymczasem kłopot tkwi nie tyle w pytaniu czy można żyć (i to żyć dobrze) z tego, co się lubi, ile w trudnościach, jakie ludziom nastręcza odnalezienie w życiu tego, co rzeczywiście może dać satysfakcję oraz wymyślenie jak zrobić z tego „czegoś" sposobu na życie.

Jak pokonać te trudności? Rozpoczynając od zmiany przekonań, które nakazują nam wbrew naszym pragnieniom robić to, czego nie lubimy. Przykładem takiego przekonania może być wypowiedź: „no wiesz, ja tak po prostu nie mogę zmienić pracy". Tak po prostu i tak od razu - pewnie rzeczywiście nie, ale w sposób przemyślany i zaplanowany - już bardziej. Pisząc to chcę powiedzieć, że - aby móc pozwolić sobie na robienie tego, co się lubi - trzeba sobie wyznaczyć to jako cel, a następnie do niego wytrwale dążyć.

Co do umiejętności znalezienia tego „czegoś", co się lubi robić, jestem przekonana, że najskuteczniejsza droga to eksperymentowanie. Ludzie, którzy zamiast gdybania i fantazjowania, starają się swoje marzenia realizować, szybko odkrywają, co z tego jest jedynie mrzonką, a co rzeczywiście pasją, której warto poświęcić życie.

Inna sprawa, że ani znany nam obecnie system kształcenia nie pomaga rozwijać zainteresowań już za młodu, ani za bardzo nie wspiera wybijania się dzieci bardziej jednostronnie utalentowanych. „Najlepsi" są, jak wiadomo, uczniowie dobrzy we wszystkim, czyli wybitni w niczym. Łatwo sobie wyobrazić, że - gdy młody człowiek w latach szkolnych przejdzie z powodzeniem taki trening - jako dorosły będzie miał tendencję do robienia wszystkiego dobrze, ale niczego wybitnie.

Młodzi ludzie zazwyczaj interesują się tym, w czym są dobrzy - te dwie rzeczy idą w parze. A co jeśli ktoś jest dobry we wszystkim? Cóż, prawdopodobnie (tak naprawdę) nie rozwija swoich zainteresowań, a jedynie realizuje swoją strategię sukcesu. Tę samą strategię, czyli strategię piątkowego ucznia, będzie realizował w pracy.

Są też tacy, którzy rozwijają i realizują strategie minimalistyczne czyli „robić to, co przychodzi mi najłatwiej i sprawia najmniej trudności". W ten sposób również można odnaleźć to, co się lubi naprawdę. Tyle, że przy takim podejściu ludziom zwykle brakuje wytrwałości, aby z „robienia tego, co się lubi" zrobić sobie życiowy cel i go konsekwentnie realizować.

----------
Artykuł powiązany tematycznie: Jak sprawić, by być szczęśliwym pracownikiem? O ekologii pracy i ekologii w pracy - okiem psychologa.

Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii w dziale ekoPSYCHOLOGIA.

Ilustracja: everyoneisdifferent.com


Komentarze

avatar onka
0
 
 
a co jeśli w niczym nie jest się dobrym, co wtedy?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar dezree
+1
 
 
ja bym odpowiedziała pytaniem: a jest coś, co lubisz robić? Bo tu chyba bardziej chodzi o to, że jak coś się lubi robić to się to chętniej robi i więcej robi i siłą rzeczy staje się w tym dobrym. Jest super książka na ten temat wydana też w j.polskim: Poza schematem Gladwell'a, który w uproszczeniu udowadnia m.in. że ilość przechodzi w jakość. Najgorzej to być dobrym w czymś co się nie lubi robić. Najlepiej lubić coś robić i stać się w tym dobrym i potem albo w międzyczasie zastanowić się jak na tym zarabiać. Ja bym w tej kolejności to zrobiła. Ja niestety to w czym jestem naprawdę dobra (i lubię to robić) robię po godzinach, ale myślę o tym, żeby było inaczej. Dużo ludzi też tak ma.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Ekoistka.pl - redakcja
0
 
 
Poniżej odpowiedź Doroty Zarczuk, autorki artykułu:

„Na pytanie zadane przez onkę najchętniej odpowiedziałabym również pytaniem, a mianowicie: w czyjej ocenie nie jest Pan/i w niczym dobry/a? W swojej własnej czy w opinii innych? Jeśli w opinii innych, to jakich innych i czy warto ich słuchać? Jeśli w swojej własnej - to sobie samemu warto zadać pytanie nieco inne: a co ja właściwie LUBIĘ robić? Może warto jest, zgodnie ze wskazówkami artykułu, robić to, co się lubi.
Warto jest też pamiętać i o tym, że trudno oczekiwać od kogokolwiek (w tym również siebie) bycia w czymś dobrym od razu. Bycie w czymś dobrym wymaga cierpliwego doskonalenia się. Więc warto jest może doskonalić się w tym właśnie, co się lubi robić - bycie "w tym" dobrym przychodzi z czasem. No i jeszcze jedna sprawa: co to właściwie znaczy "być w czymś dobrym?" Po czym to poznać? Kto ma to ocenić?
Jeśli wyznaczamy sobie swoje własne standardy, łatwiej jest je osiągnąć, niż wówczas, gdy wynikają one z porównania z innymi. Działa tu bowiem prawidłowość polegająca na tym, że zwykle znajdujemy i tych lepszych i tych gorszych od siebie. Porównując się z innymi łatwo więc wpaść w koleinę permanentnego niespełniania swoich własnych oczekiwań.”
Dorota Zarczuk,
psycholog
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar zeba
0
 
 
bo nie trzeba sie rzucac jak lysy na grzebien odnosnie pracy
nie nalezy brac wylacznie tego co nam sie trafia! Ja nie wyobrazam sobie zycia i pracy w czyms co mnie nie interesuje
dziwie sie ludziom, spedzaja czas w pracy ktorej nienawidza a potem wyzywaja sie albo na wpsolpracownikach lub w domu na rodzinie
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz