Okiem psychologa: Uprzejmość - tani, rzadko spotykany towar
Wpisany przez Dorota Zarczuk środa, 13 kwietnia 2011 17:27
Zastanawiam się nad tym fenomenem: łatwiej jest napisać o nieuprzejmości tudzież podać jej przykłady, niż o uprzejmości i jej przejawy zilustrować.
Idąc ulicami Warszawy niemal wszędzie napotkać możemy pędzące, ponure twarze. W korkach, na skrzyżowaniach i na światłach słyszymy przeklinających do siebie pod nosem, albo też rzucających wyzwiska przez odsuniętą szybę, kierowców. W tramwaju i autobusie widzimy przepychających się i popędzających nawzajem, zniecierpliwionych pasażerów. Rzadko zdarza się niezmiernie, że siedzący młody człowiek ustąpi miejsca starszej osobie. Wręcz przeciwnie - często siedzi ostentacyjnie, jakby chcąc zademonstrować swoje prawo do okupowania zajętego przez siebie wcześniej „stołka". Albo może chce zademonstrować coś innego? A jeśli tak to właściwie co? I dlaczego my wszyscy tak się zachowujemy, bo zjawisko to wcale nie dotyczy tylko ludzi młodych? W każdym właściwie miejscu - na ulicy, w urzędzie, w sklepie, w banku i innych firmach, których jesteśmy klientami, w naszym miejscu pracy - spotkać się możemy z zaskakującym chamstwem ludzi różnej płci, w różnym wieku, pełniących rozmaite funkcje.
Dlaczego uprzejmość, zachowanie skądinąd dobrze nam znane (wszyscy pamiętamy dni bezpośrednio po śmierci papieża Jana Pawła II oraz dni bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej), tak bardzo staniało i spowszedniało, że nikomu, albo prawie nikomu już na nim nie zależy? A może my, jako naród, po prostu uprzejmości nie mamy we krwi i się co prawda potrafimy zmobilizować, ale tylko na krótkie chwile, w szczególnych momentach, natomiast tak na co dzień, cóż, po prostu jesteśmy sobą? A może rzecz nie dotyczy tylko Polaków i na świecie, podobnie jak w naszym kraju, kondycja uprzejmości słabnie? Czy może jesteśmy tak zabiegani, że zwyczajnie na siebie wzajemnie nie zwracamy uwagi, więc popychanki i przepychanki (w tym również te słowne) zdarzają nam się mimochodem? A może jesteśmy aż tak sfrustrowani i napięci, że już nad sobą nie panujemy i nasze zachowanie wymyka się nam spod kontroli? A może - wreszcie - po prostu jesteśmy niewychowani, czemu przeczyłyby wyżej podane przykłady nagłych przemian na skalę masową, których wszyscy przecież byliśmy świadkami? A może my nie uczymy naszych dzieci uprzejmości i sami się tacy być nie staramy, bo to naszym zdaniem jest nieskuteczne? Może wierzymy w to, że filozofia rozpychania się w życiu łokciami się sprawdza? Może takie właśnie mamy doświadczenia? Może sądzimy, że być uprzejmym oznacza być przysłowiową pierdołą, życiowym nieudacznikiem - kimś, kto pozwala sobą pomiatać, kto się nie potrafi postawić i w związku z tym ani nic nie załatwi w urzędzie, ani nie wyegzekwuje zobowiązań od których się tak często uchylają usługodawcy i producenci, urzędy i urzędnicy?
Sądzę, że problem tkwi w dużym stopniu w tym ostatnim właśnie. Myślę, że żyjemy w czasach wielkiego kryzysu odpowiedzialności i to odpowiedzialności wszelakiej: od prostej odpowiedzialności za własne życie i najbliższe otoczenie, po bardziej złożone odpowiedzialności za innych ludzi i własną działalność - tę zawodową i tę szeroko rozumianą działalność w świecie. Czym się ten brak odpowiedzialności przejawia? Na przykład tym, że chcemy dużo zarabiać, a niekonieczne chcemy wysilić się na to, aby za te duże pieniądze świadczyć pracę w sposób rzetelny i na najwyższym poziomie jakościowym, na jaki nas stać. Brak poczucia odpowiedzialności powoduje, że stajemy się coraz bardziej roszczeniowi i coraz mniej kompetentni - młodzież nie chce się uczyć, ale po skończeniu szkół chce mieć dobrą, dobrze płatną pracę. Firmy chcą mieć lojalnych klientów, ale nie chcą ponosić (a mówiąc dosadniej: uchylają się od) odpowiedzialności za wadliwe produkty i kiepską jakość obsługi posprzedażowej. Chcemy mieć zwierzęta domowe, ale nie chce się nam po nich sprzątać. Chcemy mieć tereny zielone w miastach, czyste parki, zadbane trawniki, ale nie chce się nam wrzucać śmieci do kosza, a samochody parkować kilkanaście metrów dalej niż pod samym oknem (nieważne, że na trawniku).
Urzędnik państwowy, czy bankowy, podobnie jak pracownik obsługi firmy handlowej wdający się w chamską pyskówkę z klientem są dziś na porządku dziennym. Przesłodzone, wszystko-obiecujące reklamy są na ogół zwyczajnymi wekslami bez pokrycia. Odnoszę wrażenie, że cała ta machina, na którą składa się zresztą wiele rozmaitych elementów, wywołuje w nas - po pierwsze - frustrację (i w związku z tym agresję), a - po drugie - przekonanie, niestety chyba nie całkiem nieuzasadnione, że jak nie pokażemy paszczy kilka razy na dzień rozmaitym osobom, w rozmaitych okolicznościach, to nic nie załatwimy. Jak nie wymusimy (czego sama, niestety, doświadczyłam wielokrotnie) przyzwoitego rozpatrzenia i obsłużenia reklamacji, to producent zrobi wszystko, aby się uchylić od odpowiedzialności za swój wadliwy produkt.
Pokazujemy więc tę paszczę (a jakże) i stajemy się skuteczni. Bo nagle okazuje się, że jednak da się zrobić coś, czego przed chwilą nie można było w żaden sposób. Dzieje się to jednak nie bez kosztów. Brniemy bowiem - mówiąc ogólnie i zbiorowo - w jakiś kanał. Kanał eskalacji zachowań agresywnych i brutalizacji szeroko pojętych stosunków międzyludzkich. I wszyscy razem ponosimy rozmaite tego, coraz bardziej bolesne koszty. Jakie? Koszty komfortu osobistego (bo to w końcu żadna przyjemność być zmuszonym, aby wydrzeć mordę po to, by mieć przyzwoicie rozpatrzoną słusznie złożoną reklamację), chamstwa, którego stajemy się coraz częściej nie tylko świadkami ale i uczestnikami, wreszcie przemocy, w tym przemocy w stosunku do dzieci i - coraz częściej, niestety - również przemocy pomiędzy nimi (dzieci uczą się tego od nas, od dorosłych - nie miejmy co do tego złudzeń).
Powstaje więc proste i nieproste zarazem pytanie: co z tym robić, jak sobie radzić i jak żyć? Czy w imię słusznych wartości, osobistego komfortu i odpowiedzialności społecznej zachować powinniśmy fason i mimo wszystko, bardzo uprzejmie pozwalać, aby inni włazili nam na głowę? Czy robiąc tak możemy coś jednak - mimo wszystko - osiągnąć, czy też z góry jesteśmy przegrani?
„Jeśli idąc ulicą przez przypadek spotkasz świnię - lubił mawiać pewien Jezuita - to musisz bardzo uważać, bo tylko od ciebie zależy, czy ta świnia nadal pozostanie jedna, czy się z niej zrobią dwie świnie. A jeśli przez przypadek spotkasz stado świń, to też musisz bardzo uważać, bo tyko od ciebie zależy czy się do tego stada przyłączysz, czy pójdziesz swoją drogą, czy też obejmiesz nad tym stadem przewodnictwo". Sądzę, że to powiedzonko trafnie nam ilustruje i co możemy zrobić i jakie to może mieć konsekwencje. Inna sprawa, czy jest nam wszystko jedno, jak żyjemy, czy też nie. To zawsze jest przedmiotem osobistego wyboru, ale jednak wyboru - z tego warto sobie zdawać sprawę. Pewna moja znajoma zbierając w parku kupy po swoim psie mawia tak: „na 30 osób, które tu przychodzą z psami, oprócz mnie, „zniżają się" do tego poziomu może jeszcze ze trzy osoby. Czasem się zastanawiam, czy to ma sens, bo w ogólnym rozrachunku co za różnica czy w tym parku zalegnie jeszcze jedna kupa skoro te 26 i tak już zaległo? Ale robię to mimo wszystko, bo mi osobiście robi różnicę, czy należę do grona tych 26, czy do tych czterech".
----------
Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii w dziale ekoPSYCHOLOGIA.
Poprzedni artykuł Doroty Zarczuk: Techniki antystresowe okiem psychologa (2) - czym jest stres i jakimi technikami sobie z nim skutecznie radzić.
Warto również przeczytać:
Porozumienie bez przemocy - czym jest (a czym nie) i czy jest komunikacyjnym panaceum (okiem psychologa),
Asertywność - najbardziej pro-ekologiczna postawa życiowa? (okiem psychologa).
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE










Komentarze