Wiosenne eko-porządki – okiem psychologa

Wiosenne eko-porządki – okiem psychologaDlaczego wiosną bierzemy się za gruntowne sprzątanie? Dlaczego niektórzy zabierają się do tych prac z ochotą, a inni z niechęcią się ociągają? Powszechnie mówi się o tym, że uporządkowana przestrzeń życiowa (dom, miejsce pracy, itd.) działa kojąco na umysł - czy tak faktycznie jest? Jeśli tak, czy wszyscy powinni wiosną „posprzątać" - w rozumieniu dosłownym i przenośnym? No i: jak się do tego zabrać, by zrobić to w sposób ekologiczny - dla siebie i dla otoczenia? Bo przecież ekologiczne sprzątanie to coś głębszego niż umycie okien i podłóg ekologicznymi produktami czystości, zaniesienie niepotrzebnych nam książek do biblioteki publicznej tudzież przejrzenie szafy i oddanie ubrań w których już nie chodzimy np. PCK.

Zacznę do odpowiedzi na pierwsze pytanie, a więc - dlaczego wiosną zabieramy się za sprzątanie? Jest wiele powodów, dla których zwyczaj taki wydaje mi się wypływać z potrzeby i rozsądku - tak po prostu, bez doszukiwania się jakichś ukrytych sensów i bez odwoływania się do prastarych tradycji. Otóż po pierwsze: topniejące po zimie śniegi odsłaniają brud i zgniliznę, która odstręcza nas przykrym zapachem i wyglądem. Naturalne jest więc, że chcemy te pozostałości zimy wysprzątać. Po drugie: z powodów czysto pragmatycznych zmieniamy ubrania i obuwie na lżejsze. Okryć zimowych większość z nas nie trzyma pod ręką przez całe lato, ale konserwuje i pakuje do przechowania. Jednocześnie „wyciągamy" wiosenne i letnie ubrania, bo są nam potrzebne. Przy okazji porządkujemy mieszkanie. Jest to po prostu praktyczne. Ci wreszcie spośród nas, którzy uprawiają domowe rośliny wiedzą, że wiosna to najlepszy czas na sadzenie, rozsadzanie i przesadzenie kwiatów, co wymaga przeglądu i porządkowania. To samo dotyczy osób, które mają ogród lub działkę z roślinnością. Na wsiach rolnicy przygotowują glebę pod zasiew, a w miastach sprząta się ulice i przygotowuje tereny zielone oraz kwietniki. Taka jest naturalna kolej rzeczy wynikająca ze zmiany pór roku.

Dla tych jednak spośród nas, którzy lubią hołdować tradycjom, warto jest tu dodać, że wiosenne porządki wywodzą się z tradycji sprzątania na Święta Wielkanocne. Jeszcze wcześniej, za czasów przedchrześcijańskich, sprzątanie na wiosnę oznaczało usuwanie śladów zimy a jednocześnie zła i chorób z naszych domów. Tak więc trzeba było sprzątać, aby zapewnić sobie zdrowie, a co za tym idzie - dobre samopoczucie, jak się domyślamy.

Czy dziś sprzątanie jako takie (pomijając z jakiej okazji) zapewnia nam, jak naszym pradziadom za dawnych czasów, zdrowie i dobre samopoczucie? Otóż niekoniecznie. To zależy od naszego charakteru i potrzeb oraz - ogólnie - od stosunku do czystości i porządku w otoczeniu jako takiego. Niektórzy z nas lubią tzw. „twórczy bałagan", który kojarzy się im z luzem i swobodą. Nieporządek pozwala takim osobom odprężyć się, działa inspirująco. Natomiast porządek, zwłaszcza „apteczny", czyli mocno restrykcyjny - usztywnia i psuje im nastrój.

Są też inni, którzy muszą mieć porządek w otoczeniu, aby skupić się na pracy. Bałagan przeszkadza im i rozprasza. Takie osoby, zanim zabiorą się za jakąkolwiek robotę, wpierw muszą uporządkować i przygotować sobie otoczenie. Ekologicznie będzie dla jednych i drugich zapewnić sobie taką przestrzeń wokół siebie, która jest komfortowa, pamiętając jednak, że nie powinno się to odbywać metodą pacyfikowani innych i podporządkowywania ich sobie. Nie jest to może zbyt łatwe, ale tak naprawdę to ekologiczne jest rozwijanie w sobie umiejętności współżycia na stopie partnerskiej z innymi ludźmi, którzy mogą mieć inne upodobania i potrzeby, niż my sami.

Cóż jeszcze warto tu dodać? Że bywają i tacy, którzy porządek przeżywają jako centralny element osobistej satysfakcji życiowej i bardzo się napinają, aby wszystko było „wylizane" i ustawione w idealnym porządku. Znam gospodynie, które zamykały na klucz wysprzątane pokoje, zmuszając resztę domowników do tłoczenia się na co dzień w kuchni - wszystko po to, aby zachować w domu porządek. Można tak, ale rozumiemy, że jest to prządek patologiczny, podobnie zresztą jak potrzeba (a właściwie przymus) sprzątania nasilona do rozmiarów takich, że się nam nie pozwala odprężyć. Druga skrajnością, równie niezdrową, jest postawa typu „luz-blues, wszystko dozwolone", wynikająca bądź z nieliczenia się z innymi, bądź z kiepskiej kondycji psychicznej (zaniedbywanie otoczenia jest często jednym z pierwszych objawów depresji i zaburzeń psychicznych).

Podsumowując: ekologiczna wydaje mi się postawa swobodna, gdzie granicą dla zdrowego porządkowania jest przyjemność (sprzątam bo lubię i potrzebuję albo nie sprzątam bo to nie jest dla mnie ważne), ale ograniczona rozmiarów takich, że nie przeszkadzamy innym.

----------
Artykuły powiązane tematycznie:
Świąteczne ekoporządki czyli jak i czym sprzątać, by sprzątać ekologicznie,
Pro-ekologiczne postawy a polska rzeczywistość - okiem psychologa.
Więcej artykułów z pogranicza psychologii i ekologii w dziale ekoPSYCHOLOGIA.

Poprzedni artykuł Doroty Zarczuk: Żyć świadomie - co to właściwie znaczy? Okiem psychologa.


Komentarze

Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz