Dodatki do żywności „E” - co jest co (i dlaczego lepiej je omijać) plus kieszonkowa ściąga!
Wpisany przez Ekoistka.pl - redakcja środa, 23 marca 2011 16:39
To, że dana substancja została dopuszczona do użycia jako składnik produktu spożywczego na terenie Unii Europejskiej nie oznacza bynajmniej, że jest to substancja zdrowa. Producenci żywności doskonale wiedzą, że jedzenie kupuje się oczami, więc dbają o odpowiednie opakowanie, także o to, by ich produkt wyglądał atrakcyjnie i to jak najdłużej. Stąd cały arsenał kolorantów i konserwantów, a także substancji polepszających konsystencję, smak i zapach - czyli słynnych „E" - obecnych w konwencjonalnych produktach spożywczych produkowanych przemysłowo.
Unijne dyrektywy mówią o tym, że wszystkie składniki dodawane do żywności muszą nie stanowić ryzyka dla zdrowia. Już w tym miejscu zaczynają się kontrowersje, bowiem opinie naukowców na temat tego, co stanowi, a co nie stanowi ryzyka dla zdrowia, są podzielone. Tym bardziej, że to, co spożyte jednorazowo, może pozostać bezpieczne, a przy regularnym spożywaniu może z kolei wykazywać właściwości alergizujące (np. E202 - sorbinian potasu), zakłócać proces trawienia i powodować bóle głowy (np. E220 - dwutlenek siarki), zwiększać nadpobudliwość u dzieci (np. barwniki E120 - karmina/koszenila, E123 - amarant, E124 - czerwień koszenilowa A/pąs 4R), czy wręcz mieć działanie rakotwórcze (np. benzoesany 210-219, E951 - aspartam, E250 - azotyn sodu). Weźmy też pod uwagę fakt, że - zgodnie z przysłowiem mówiącym, że punkt widzenia często zależy od punktu siedzenia - trudno spodziewać się, że np. opinie przygotowywane na potrzeby koncernów żywieniowych masowo stosujących E-dodatki, będą dla tychże dodatków nieprzychylne.
Podkreślmy, że dodatki do żywności - na co zresztą wskazuje ich nazwa - to substancje, które nie są środkami spożywczymi i najczęściej same z siebie nie posiadają wartości odżywczej. Są wśród nich substancje sztuczne i substancje naturalne - to prawda. Choć nawet wśród tych naturalnych są substancje kontrowersyjne - np. w/w E120, barwnik naturalny, otrzymywany z suszonych mszyc Dactylopius coccus. Prawda jest też taka, że nie wszystkie „E" są podejrzane.
Z punktu widzenia zdrowego odżywiania - opartego na jak najmniej przetworzonych, sezonowych i lokalnych produktach przygotowywanych na bieżąco - wszystkie „E" dodawane do produktów spożywczych są jednak zbyteczne. Im mniej ich będziemy wchłaniać, tym lepiej dla nas, bo po co zjadać coś, co potencjalnie może być szkodliwe, a w najlepszym wypadku nic do naszego pożywienia nie wnosi? Po co np. jeść chleb określany na etykiecie jako razowy, a barwiony karmelem (E150a-150d), przy którym dodatkowo zachodzi podejrzenie, że ta „razowość" jest nieco na wyrost i to właśnie z powodu obecności barwnika? Po co w ogóle jeść barwioną żywność? Na stronie wegetarianie.pl znajdziemy listę z częścią szkodliwych i podejrzanych składników E. Polecamy również anglojęzyczny artykuł umieszczony na stronie webmd.com, poświęcony najbardziej rozpowszechnionym, a potencjalnie niebezpiecznym dodatkom do żywności (mowa w nim m.in. o sztucznych barwnikach, substancjach słodzących, E621 - glutaminianie sodu, E211 - benzoesanie sodu, E250 - azotynie sodu) z odnośnikami do badań naukowych. Z kolei w księgarniach znajdziemy wydaną w 2006r. książeczkę pt. „E 213, czyli co jesz i czym się smarujesz", a w niej tabele z substancjami chemicznymi zawartymi w artykułach spożywczych i kosmetykach - z określeniem które są bezpieczne, a których lepiej unikać.
Przy okazji zachęcamy do uważnego i krytycznego czytania etykiet - nie tylko pod kątem obecności dodatków E. Także pod kątem tego, jakie składniki są zawarte w danym produkcie spożywczym i w jakiej ilości (składniki są podawane w kolejności malejącej - wystrzegajmy się np. produktów, w przypadku których na pierwszych miejscach na liście składników widnieje cukier - są przesłodzone; odkładajmy na półkę również te produkty, które zawierają tłuszcze trans), wreszcie jaka jest wartość odżywcza danego produktu.
Poniżej nasza kieszonkowa ściągą z kategoriami E-dodatków do żywności. Wydrukujcie ją sobie, wytnijcie, włóżcie do portfela i korzystajcie z niej przy okazji spożywczych zakupów.

----------
Warto przeczytać:
Jemy odpowiedzialnie (4): żywność lokalna ma sens ekologiczny i ekonomiczny,
Warto przeczytać: „W obronie jedzenia" i „Jak jeść" Michael'a Pollan'a - pochwała przyjemności jedzenia i świadomego odżywiania się,
Parszywa dwunastka czyli owoce i warzywa, które warto kupować w wersji eko - kieszonkowa ściąga.
Więcej artykułów na temat zdrowego odżywiania w dziale ekoKUCHNIA i ekoZDROWIE.
Zdjęcie: ©Ekoistka.pl, okładka książki - materiały promocyjne
Bill Statham, E 213, czyli co jesz i czym się smarujesz. Tabela składników i dodatków chemicznych. Poradnik konsumenta, wyd. RM, 2006, ISBN 83-7243-529-4
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE










Komentarze
O tym, że nie wszystkie „E” są podejrzane i że są wśród nich substancje pochodzenia naturalnego, piszemy w w/w artykule.
W kwestii pożyteczności „E”, reprezentujemy pogląd, że im bardziej świeże, naturalne i im mniej przetworzone jest nasze pożywienie, tym lepiej dla naszego zdrowia i samopoczucia. W tym sensie uznajemy wyższość np. witaminy C naturalnej nad jej syntetycznym odpowiednikiem (E 300), choć - owszem - są naukowcy, którzy stoją na stanowisku, że organizm nie dostrzega różnicy pomiędzy witaminą naturalną a syntetyczną.
W tym również sensie podtrzymujemy zdroworozsądkowe stanowisko wyrażone w powyższym artykule, m.in. zdaniem „Z punktu widzenia zdrowego odżywiania - opartego na jak najmniej przetworzonych, sezonowych i lokalnych produktach przygotowywanych na bieżąco - wszystkie „E" dodawane do produktów spożywczych są jednak zbyteczne.” Jeśli odżywiamy się w oparciu o produkty świeże, naturalne, sezonowe, lokalne i jak najmniej przetworzone (a taki sposób odżywiania na łamach serwisu Ekoistka.pl promujemy), nie ma żadnej potrzeby (i żadnego uzasadnienia), by te produkty barwić, konserwować, zagęszczać lub rozbrylać, ani wzmacniać im smak czy aromat. Jeśli standardem w naszym odżywianiu jest żywność przetworzona, paczkowana i puszkowana, o długiej przydatności do spożycia, wyprodukowana poza sezonem, itp. wtedy, owszem, by taki produkt powstał i dotrwał do momentu, gdy trafi na nasz talerz, a na dodatek nam się podobał i smakował, trzeba użyć sporo „E” – z tym, że przestajemy w takiej sytuacji mówić o odżywianiu naturalnym i zdrowym.
Podkreślmy przy okazji jeszcze raz to, co zaznaczyłyśmy pod koniec w/w artykułu, a mianowicie, że „tropienie E” nie stanowi panaceum w kontekście zdrowego odżywiania się. Jeśli lubimy jeść słodko, słono i tłusto, jeśli pośród tłuszczy zjadamy przede wszystkim tłuszcze trans i nie wyobrażamy sobie posiłku bez solniczki, jeśli dosładzamy to, co jest naturalnie słodkie, jeśli się nagminnie przejadamy, brak „E”-dodatków w naszym pożywieniu niewiele w ogólnym rozrachunku zmieni.
> Dlaczego "tak bezpieczne" dodatki, jak: E103, E105, E111, E121, E125, E126, E130, E152 i E181 zostały zakazane choć wcześniej były w używane w produkcji żywności?
> Dlaczego z czasem zmniejsza się liczbę ADI dla dozwolonych dodatków?
> Czy naprawdę wszystkie dodatki są obecnie bezpieczne, a wcześniej naukowcy mylili się?
Zapoznaj się lepiej ze skutkami spożywania żywności z dodatkami i wyrób sobie sam opinię o bezpieczeństwie zdrowotnym tych "wspaniałych E".
W swojej grupie młodzieży propaguję świadomy zakup żywności, a informatory określające szkodliwość dodatków służą jako poradnik przy wyborze artykułów na półkach sklepowych.
Motto poradnika brzmi: "jeśli masz wybór - to wybieraj najmniej szkodliwe, jeśli nie masz wyboru zmień sklep".
Kontakt ze mną przez naszą stronę internetową: www.fedteam.webity.pl
mam ciekawą aplikacje na telefon, pomaga mi na zakupach, wyszukuje sobie te dodatki E w telefonie,
może komus tak jak mi się przyda
http://appsisle.com/ekody