Jemy odpowiedzialnie (4): żywność lokalna ma sens ekologiczny i ekonomiczny
Wpisany przez Nina Nanni piątek, 03 grudnia 2010 07:54
Gdy mowa jest o świadomej konsumpcji w kontekście produktów spożywczych, obok ekologiczności (potwierdzonej odpowiednim certyfikatem), ważnym kryterium jest również lokalne pochodzenie żywności.
O co chodzi z tą lokalnością? O to, by kupować produkty spożywcze, które są uprawiane i produkowane w naszym regionie. Celem ruchu lokalnego kupowania i lokalnej konsumpcji (ang. local food movement) jest świadome działanie na rzecz budowania i umacniania samowystarczalnych wspólnot. Wspólnot lokalnych właśnie, w których uprawa, produkcja i konsumpcja żywności wspiera lokalną ekonomię, a także współgra z innymi działaniami na rzecz środowiska i zdrowia mieszkańców danego regionu.
Pytanie co dokładnie oznacza termin „lokalny" tj. jak przekłada się na konkretne odległości wyrażone w kilometrach? Otóż, trudno jednoznacznie powiedzieć gdzie się kończy lokalność - nie ma oficjalnych kilometrowych wytycznych, oprócz tych opracowanych przez amerykański Kongres w ramach Consolidated Farm and Rural Development Act, który mówi, że - by w USA móc określić produkt terminem „lokalny" czy „regionalny" - droga, którą produkt ten przebędzie z miejsca uprawy lub produkcji do miejsca sprzedaży, nie może przekraczać 400 mil (czyli nieco ponad 630 km). No ale, wiadomo, Stany to olbrzymi kraj, w którym droga, którą przebywa przeciętny produkt spożywczy z pola na talerz wynosi średnio 1 500 mil (ponad 2 400 km)! Dlatego powszechnie, choć bez prawnego ugruntowania, zwolennicy lokalnego jedzenia operują w USA odległościami rzędu 100-150 mil (160-240 km). Stąd pochodzi określenie The 100-Mile Diet definiujące odżywianie oparte wyłącznie na lokalnych produktach spożywczych. 100 mil to bowiem odległość wystarczająco duża, by wydostać się z metropolii i dotrzeć do lokalnych producentów, a zarazem wystarczająco mała, by nadal pozostać w obrębie danego regionu.
Z lokalnością i ekologicznością (rozumianą jako ekologiczne metody upraw i produkcji) powiązana jest oczywiście sezonowość. Trudno w Polsce o lokalne, ekologiczne truskawki w środku zimy. Jeśli chcemy jeść odpowiedzialnie, odpuszczamy sobie więc w ogóle truskawki poza sezonem, a w sezonie wybieramy te, które pochodzą z certyfikowanych eko-plantacji, położonych blisko naszego miejsca zamieszkania.

Kupowanie lokalnej żywności (a także kupowanie lokalnie produkowanych produktów w ogóle) to mniej marnotrawstwa paliwa i zanieczyszczenia środowiska związanych z transportem na długich dystansach. To również konkretne korzyści ekonomiczne dla regionu. TreeHugger.com przytacza wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie Local First, z których wynika, że z każdych 100 dolarów wydanych na produkt pochodzący z lokalnego biznesu, 73 dolary pozostają w regionie. W przypadku produktu biznesu nie lokalnego - w regionie pozostają 43 dolary.
No dobrze, ale czy - jeśli chcemy jeść lokalnie - jesteśmy skazani na nie jedzenie cytrusów, nie picie kawy ani herbaty, zrezygnowanie z czekolady? Otóż lokalność dotyczy produktów, które w sposób naturalny są uprawiane sezonowo w naszym klimacie i powinny stanowić podstawę naszego pożywienia. W sklepach z żywnością ekologiczną można trafić na czosnek bio z Chin - w kontekście polskiego rynku to świetny przykład produktu anty-lokalnego par excellence, który dodatkowo pokazuje, że nie każdy produkt z eko-certyfikatem ma ekologiczny sens. Jeśli natomiast chcemy co jakiś czas urozmaicić swoje pożywienie egzotycznymi smakołykami, wybierajmy te z eko-certyfikatem, będące dodatkowo produktem sprawiedliwego handlu. W ten sposób zadbamy również o kryterium etyczności produkcji - wspierając firmy, które zapewniają godziwe warunki pracy i godziwe wynagrodzenie pracownikom krajów rozwijających się.
-----------
Dotychczasowe artykuły opublikowane w ramach cyklu „Jemy odpowiedzialnie":
Jemy odpowiedzialnie (3): spacer po sadzie czyli pochwała starych odmian jabłoni,
Jemy odpowiedzialnie (2): bioróżnorodność a świadoma konsumpcja, slow food i pochwała różnych odmian ziemniaka oraz starych odmian jabłek,
Jemy odpowiedzialnie (1): co trzeba wiedzieć o rybach i owocach morza?
Warto również przeczytać:
Zapomniane warzywa - jak to się je?,
Eko-kuchnia: sushi jest modne... ale nie eko!
Warto odwiedzić działy: ekoKUCHNIA, ekoKONSUMPCJA.
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE










Komentarze
Żeby skomplikować nieco sprawę, dodam, że - jak zawsze - bywają wyjątki pokazujące, że kupowanie lokalnych produktów spożywczych może być mniej eko od kupowania tych sprowadzanych. I tak np. pomidor polskiego pochodzenia uprawiany w ogrzewanej węglem szklarni może stanowić większe obciążenie dla środowiska od pomidora, który przywędrował do nas z Hiszpanii, gdzie w tym samym czasie rósł sobie pod gołym niebem. W ogólnym rozrachunku ważne jest więc nie tylko, skąd pochodzi dany produkt, ale także w jakich warunkach był uprawiany. A także jak był transportowany – pociągi są znacznie efektywniejsze w eko-przyjaznym transporcie od ciężarówek. Może się więc okazać, że ekologiczny ślad ziemniaków, które przebyły 250 km w ciężarówce będzie wyższy od ekologicznego śladu ziemniaków, które przebyły 2 500 km pociągiem.
Dodam jeszcze, że w ideę lokalnego kupowania i lokalnej konsumpcji wpisany jest powrót do budowania osobistych relacji na linii producent-sprzedawca-konsument, relacji, która zaginęła w dobie hipermarketowego, bezosobowego kupowania.
Pozdrawiam,
Nina Nanni
http://www.youtube.com/watch?v=JmwZEq6RL3Y&feature=related