Jemy odpowiedzialnie (4): żywność lokalna ma sens ekologiczny i ekonomiczny

Local food movement - The 100 Mile DietGdy mowa jest o świadomej konsumpcji w kontekście produktów spożywczych, obok ekologiczności (potwierdzonej odpowiednim certyfikatem), ważnym kryterium jest również lokalne pochodzenie żywności.

O co chodzi z tą lokalnością? O to, by kupować produkty spożywcze, które są uprawiane i produkowane w naszym regionie. Celem ruchu lokalnego kupowania i lokalnej konsumpcji (ang. local food movement) jest świadome działanie na rzecz budowania i umacniania samowystarczalnych wspólnot. Wspólnot lokalnych właśnie, w których uprawa, produkcja i konsumpcja żywności wspiera lokalną ekonomię, a także współgra z innymi działaniami na rzecz środowiska i zdrowia mieszkańców danego regionu.

Pytanie co dokładnie oznacza termin „lokalny" tj. jak przekłada się na konkretne odległości wyrażone w kilometrach? Otóż, trudno jednoznacznie powiedzieć gdzie się kończy lokalność - nie ma oficjalnych kilometrowych wytycznych, oprócz tych opracowanych przez amerykański Kongres w ramach Consolidated Farm and Rural Development Act, który mówi, że - by w USA móc określić produkt terminem „lokalny" czy „regionalny" - droga, którą produkt ten przebędzie z miejsca uprawy lub produkcji do miejsca sprzedaży, nie może przekraczać 400 mil (czyli nieco ponad 630 km). No ale, wiadomo, Stany to olbrzymi kraj, w którym droga, którą przebywa przeciętny produkt spożywczy z pola na talerz wynosi średnio 1 500 mil (ponad 2 400 km)! Dlatego powszechnie, choć bez prawnego ugruntowania, zwolennicy lokalnego jedzenia operują w USA odległościami rzędu 100-150 mil (160-240 km). Stąd pochodzi określenie The 100-Mile Diet definiujące odżywianie oparte wyłącznie na lokalnych produktach spożywczych. 100 mil to bowiem odległość wystarczająco duża, by wydostać się z metropolii i dotrzeć do lokalnych producentów, a zarazem wystarczająco mała, by nadal pozostać w obrębie danego regionu.

Z lokalnością i ekologicznością (rozumianą jako ekologiczne metody upraw i produkcji) powiązana jest oczywiście sezonowość. Trudno w Polsce o lokalne, ekologiczne truskawki w środku zimy. Jeśli chcemy jeść odpowiedzialnie, odpuszczamy sobie więc w ogóle truskawki poza sezonem, a w sezonie wybieramy te, które pochodzą z certyfikowanych eko-plantacji, położonych blisko naszego miejsca zamieszkania.

Treehugger - ekonomiczny aspekt lokalnej konsumpcji
Kupowanie lokalnej żywności (a także kupowanie lokalnie produkowanych produktów w ogóle) to mniej marnotrawstwa paliwa
i zanieczyszczenia środowiska związanych z transportem na długich dystansach. To również konkretne korzyści ekonomiczne dla regionu. TreeHugger.com przytacza wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie Local First, z których wynika, że z każdych 100 dolarów wydanych na produkt pochodzący z lokalnego biznesu, 73 dolary pozostają w regionie. W przypadku produktu biznesu nie lokalnego - w regionie pozostają 43 dolary.

No dobrze, ale czy - jeśli chcemy jeść lokalnie - jesteśmy skazani na nie jedzenie cytrusów, nie picie kawy ani herbaty, zrezygnowanie z czekolady? Otóż lokalność dotyczy produktów, które w sposób naturalny są uprawiane sezonowo w naszym klimacie i powinny stanowić podstawę naszego pożywienia. W sklepach z żywnością ekologiczną można trafić na czosnek bio z Chin - w kontekście polskiego rynku to świetny przykład produktu anty-lokalnego par excellence, który dodatkowo pokazuje, że nie każdy produkt z eko-certyfikatem ma ekologiczny sens. Jeśli natomiast chcemy co jakiś czas urozmaicić swoje pożywienie egzotycznymi smakołykami, wybierajmy te z eko-certyfikatem, będące dodatkowo produktem sprawiedliwego handlu. W ten sposób zadbamy również o kryterium etyczności produkcji - wspierając firmy, które zapewniają godziwe warunki pracy i godziwe wynagrodzenie pracownikom krajów rozwijających się.

-----------
Dotychczasowe artykuły opublikowane w ramach cyklu „Jemy odpowiedzialnie":
Jemy odpowiedzialnie (3): spacer po sadzie czyli pochwała starych odmian jabłoni,
Jemy odpowiedzialnie (2): bioróżnorodność a świadoma konsumpcja, slow food i pochwała różnych odmian ziemniaka oraz starych odmian jabłek,
Jemy odpowiedzialnie (1): co trzeba wiedzieć o rybach i owocach morza?

Warto również przeczytać:
Zapomniane warzywa - jak to się je?,
Eko-kuchnia: sushi jest modne... ale nie eko!

Warto odwiedzić działy: ekoKUCHNIA, ekoKONSUMPCJA.


Komentarze

avatar Zołza
0
 
 
Bardzo bym chciała tak jeść i w zasadzie to się staram tak jeść. Ale to wymaga sporego wysiłku i czasu. Nie wystarczy wejść do jednego sklepu, hipermarkety trzeba omijać z daleka, a to że się pójdzie do warzywniaka za rogiem nie gwarantuje niczego bo np w W-wie warzywniaki zaopatrują się na giełdzie owocowo warzywnej w Broniszach a tam zwozi się towar z całego świata nie tylko z całej Polski.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar martamar
0
 
 
Jak ostatnio zapytałam panią w warzywniaku a skąd te ziemniaki to zrobiła wielkie oczy i powiedziała cytuję: no z giełdy szef przywiózł...
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Sceptyczna
0
 
 
Rozumiem aspekt ekonomiczny i ogólnie sam koncept ale to że jakiś produkt jest lokalny nie oznacza, że jest eko czy zdrowy tj. ni musi. Przykład - babcia, która hoduje marchewkę w swoim ogródku i potem sprzedaje na bazarku w mieście. Czyli jest lokalnie. Ale ogródek działkowy babci jest przy trasie szybkiego ruchu no i co z tego że babcia nie używa żadnej chemii skoro i tak marchewka jest nafaszerowana ołowiem?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Ekoistka.pl - redakcja
0
 
 
Idea kupowania u lokalnych producentów, oprócz aspektu ekonomicznego, opiera się na założeniu, że lokalni (w domyśle: mali i tradycyjni) producenci stosują mniej chemii i oferują świeższe produkty (bo droga, którą te produkty przebyły z pola na stół jest krótsza – liczona zarówno w kilometrach, jak i dniach). Produkt lokalny jako taki – niech będzie to podana przykładowo przez Sceptyczną marchewka – nie musi być jednak ani smaczny, ani zdrowy. Dlatego kwestię lokalnej proweniencji należy traktować komplementarnie do kwestii ekologicznego pochodzenia, a nie zamiennie – taki jest wydźwięk mojego artykułu. Ekologiczna uprawa z kolei nie da nam 100-procentowej gwarancji, że dana marchewka będzie smaczna. Może być ale nie musi – wiele przecież zależy od gatunku marchwi, jakości ziemi, przechowywania, itd. Wniosek: warto kupować żywność z eko-certyfikatem uprawianą lokalnie – ze względów ekologicznych i ekonomicznych, ale warto przede wszystkim uruchomić swój konsumencki zdrowy rozsądek.

Żeby skomplikować nieco sprawę, dodam, że - jak zawsze - bywają wyjątki pokazujące, że kupowanie lokalnych produktów spożywczych może być mniej eko od kupowania tych sprowadzanych. I tak np. pomidor polskiego pochodzenia uprawiany w ogrzewanej węglem szklarni może stanowić większe obciążenie dla środowiska od pomidora, który przywędrował do nas z Hiszpanii, gdzie w tym samym czasie rósł sobie pod gołym niebem. W ogólnym rozrachunku ważne jest więc nie tylko, skąd pochodzi dany produkt, ale także w jakich warunkach był uprawiany. A także jak był transportowany – pociągi są znacznie efektywniejsze w eko-przyjaznym transporcie od ciężarówek. Może się więc okazać, że ekologiczny ślad ziemniaków, które przebyły 250 km w ciężarówce będzie wyższy od ekologicznego śladu ziemniaków, które przebyły 2 500 km pociągiem.

Dodam jeszcze, że w ideę lokalnego kupowania i lokalnej konsumpcji wpisany jest powrót do budowania osobistych relacji na linii producent-sprzedawca-konsument, relacji, która zaginęła w dobie hipermarketowego, bezosobowego kupowania.

Pozdrawiam,
Nina Nanni
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar dag
0
 
 
A może by tak samemu coś pokombinować, oczywiście jeżeli ma się możliwości, przykład poniżej:

http://www.youtube.com/watch?v=JmwZEq6RL3Y&feature=related
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Kariooka
0
 
 
Droga redakcjo, gdyby istniała możliwość powiększenia obrazka, który jest w tekście, byłoby idealnie :) Stronę odwiedzam regularnie. Tak 3mać.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Ekoistka.pl - redakcja
0
 
 
Obrazek pochodzi z portalu Treehugger (info zawarta w opisie obrazka) - wystarczy kliknąć w umieszczony w tekście link, by mieć bezpośredni dostęp do oryginału odpowiedniej wielkości. Przy okazji dziękujemy za słowa zachęty i pozdrawiamy
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz