Nowości wśród polskich marek kosmetyków naturalnych: nowe produkty i nowa marka

Polskie marki kosmetyków naturalnychCzy to wiosna czy też spostrzeżenie, że Polki coraz bardziej interesują się kosmetykami naturalnymi na bazie certyfikowanych składników ekologicznej proweniencji? Odpowiedź na to pytanie pozostawiamy marketingowym strategom, a Wam z radością spieszymy donieść, że rynek polskich eko-kosmetyków coraz bardziej się ostatnio aktywizuje - istniejące marki poszerzają swój asortyment, powstała też nowa polska marka. Ale po kolei...

O tym, że marka Ava wprowadziła linię scrubów cukrowych do ciała o nazwie Eco Body z certyfikatem Ecocert informowałyśmy Was w kwietniu.

Kosmetyki naturalne Femi
Również wiosną marka Femi postawiła na pielęgnację cery wrażliwej i na owocową egzotykę
- w jej ofercie znalazły się np. owocowy peeling enzymatyczny dla cery wrażliwej (80 zł/50ml), serum liftingujące do okolic oczu sporządzone na wodzie z kłącza lotosu o właściwościach łagodzących (117 zł/15ml), wreszcie mus egzotyczny - krem nawilżający na dzień, do pielęgnacji cery przesuszonej (165 zł/50ml). Wymienione ceny pochodzą z internetowego sklepu firmowego z dnia 30.05.).

Nowe linie produktowe Pat&Rub
Z kolei Pat&Rub poszerzył swoją ofertę o dwie linie produktowe:
osiem kosmetyków hipoalergicznych do pielęgnacji ciała (scrub - 79 zł/450g, olejek do ciała - 65 zł/125ml, balsam - 59 zł/200ml, żel do mycia 45 zł/280ml, masło do ciała 69 zł/225ml, balsam do rąk i balsam do stóp - 39 zł/100ml każdy) i dwa produkty do pielęgnacji biustu i dekoltu (piling - 75 zł/150g i balsam ujędrniający - 140 zł/100g). Tak, jak dotychczas, marka jest w sprzedaży w sklepach sieci Sephora oraz w firmowym sklepie internetowym.

Kosmetyki marki Phenomé
Największą nowością jest jednak pojawienie się na rynku nowej polskiej marki - Phenomé.
Kryją się za nią eko-kosmetyki produkowane w Polsce w oparciu o surowce naturalne, z których wiele posiada certyfikat ekologiczny (marka jako taka certyfikatu na dzień dzisiejszy nie posiada). Na opakowaniach - rzetelna informacja dot. tego ile procent składników danego preparatu jest naturalnych (w zależności od produktu od 97,2 do 100proc.) oraz które z nich są certyfikowane ekologicznie. Z opakowań dowiadujemy się także czego w kosmetykach Phenomé nie znajdziemy (a nie znajdziemy m.in. parabenów, tanich detergentów syntetycznych Sodium Lauryl Sulfate/SLS i Sodium Laureth Sulfate/SLES, silikonów, wazeliny, oleju mineralnego, parafiny, lanoliny, syntetycznych barwników i zapachów, chemicznych filtrów UV czyli tego, co dyskwalifikuje kosmetyk naturalny). A skoro o opakowaniach mowa, marka zadbała o to, by były one eko-przyjazne: kartonowe opakowania (podobnie jak papier, na którym drukowane są firmowe ulotki i broszury) pochodzą w 80proc. z makulatury, a w 20proc. z ekologicznej celulozy, butelki PET to w 100proc. produkt recyklingu, a opakowania szklane i aluminiowe nadają się do ponownego przetworzenia. Oferta marki to szeroka gama produktów do pielęgnacji skóry ciała, twarzy i dekoltu, dłoni i stóp oraz włosów. Marka ma także specjalne linie kosmetyków dla mężczyzn oraz dla matek i dzieci. Naszą uwagę przyciągnęła zwłaszcza gama produktów do twarzy z linii Sustainable Science: oczyszczająco-pielęgnacyjna cukrowa maska i peeling 2 w 1 Multi-Active (125 zł/125 ml), serum głęboko nawilżające Quenching (139 zł/30ml) oraz krem nawilżający do cery odwodnionej i suchej Luscious (126 zł/50ml). Obecnie kosmetyki Phenomé są dostępne w dwóch firmowych sklepach w Warszawie (w centrach handlowych Złote Tarasy i Blue City) i w jednym w Poznaniu (Galeria Malta), ale marka ma w planach obecność także w innych polskich miastach.

----------
Warto przeczytać:
Prosto z Paryża (9): Rita Stiens mówi całą prawdę o kosmetykach naturalnych i ekologicznych,
NaTrue i Cosmos-Standard: nowi gracze na rynku europejskich instytucji certyfikujących kosmetyki naturalne i ekologiczne,
Polskie kosmetyki naturalne i ekologiczne - przegląd marek,
Dossier: kosmetyki naturalne, kosmetyki ekologiczne, kosmetyki świeże - definicje, certyfikaty, marki, trendy, nowości.

Więcej o kosmetyce naturalnej i ekologicznej (definicje, certyfikaty, składniki, marki, produkty, trendy) w dziale ekoURODA.

Zdjęcia: Femi, Pat&Rub/materiały prasowe, Phenomé/Ekoistka.pl


Komentarze

avatar Mnie to ciekawi, a Was?
0
 
 
Fajnie, że oferta polskich marek się powiększa tylko czemu wszystkie za wyjątkiem Ava uciekają od certyfikowania swoich produktów? Nie stać ich - wątpię. A może mają jednak w składzie coś, co uniemożliwia certyfikację? Jeśli nie to dlaczego?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar alik
0
 
 
otrzymanie certyfikatu wiąże się ze spełnieniem wysokich wymogów i obostrzeń, widocznie oprócz Avy, reszta polskich producentów nie radzi sobie z ich spełnieniem... nic dodać, nic ująć :) popierajmy (kupujmy) nasze :D
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar muszelka
0
 
 
ja akurat ekokosmetyków ava nie kupuję bo mi nie pasują ale uważam, że certyfikując je wykazują poważne podejście i szacunek dla klientki. ale też trzeba pamiętać, że certyfikat to podstawa wiarygodności kosmetyków naturalnych ale nie gwarancja, że będą skuteczne. na upartego można zabełtać wodę i kilka kropel jakiegoś certyfikowanego oleju i już można ubiegać się o certyfikat i go dostać. osobiście nie mam zaufania do polskich ekokosmetyków. to są firmy młode, które przegrywają z dziesięcioleciami doświadczenia, badań i prac jakimi mogą się pochwalić np. taka weleda czy hauschka.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Lapislazuli
+1
 
 
Wprowadzenie na rynek nowej marki kosmetyków wymaga olbrzymich pieniędzy. Jeśli ktoś je ma, to na pewno ma też na certyfikację (mówię oczywiście o nowej marce ekokosmetyków). Z tym, że taki producent zazwyczaj myśli sobie: a po co mam wydać tę ekstra kasę (choć ją mam), skoro polska konsumentka i tak kupi moje kosmetyki - wystarczy, że napiszę "naturalne" i "na bazie składnikó certyfikowanych ekologicznie"? Ja się nie dziwię - to bardzo biznesowe myślenie. Jak się okaże, że konsumentki dopytują o certyfikat i kręcą nosem na produkty, które certyfikatu nie posiadają, to firmy się nagle rzucą masowo na certyfikowanie. Od naszej rekacji jako konsumentek wiele zależy, drogie Panie.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Infomanka
0
 
 
Te kosmetyki Phenome to podobno założył facet co jest właścicielem Kolastyny, a więc biznes nie idea. Jeśli to prawda, to wątpię, by nie miał kasy na certyfikację. Zgadzam się z Lapislazuli - jeśli chcemy wymusić na polskich producentach kosmetyków, które są przez nich opisywane jako eko, żeby te kosmetyki miały certyfikaty to po prostu tych kosmetyków nie kupujmy i bombardujmy firmy pytaniami o to dlaczego nie mają certyfikatu i kiedy będą go mieli. Jeśli zrobi to jedna osoba to taki producent to puści mimo uszu, jeśli codziennie zrobi to kilkaset osób to reakcja z pewnością będzie inna.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Basia
0
 
 
Ekocertem chwalą się najczęściej firmy, które mają tylko jedną linię naturalnych kosmetyków, zazwyczaj kilka produktów. Certyfikat jest im niezbędny żeby odróżnić te produkty od pozostałych, których mają większość w ofercie i które najczęściej niewiele mają wspólnego z naturalnością… Tak robią na przykład w Avie, Body Shopie czy Loccitanie. Zresztą co to za certyfikat, który przyznawany jest markom gdzie większość oferty zawiera szkodliwe związki chemiczne albo składniki z martwych zwierząt (kolagen! lanolina!) ? To tak jakby raz popierać ekologię a innym razem jej nie popierać…. coś tu nie gra. Jeśli te firmy z ecocertami tak dbają o naturę to dlaczego nie wymienią swojej pozostałej oferty na eko? Nic więcej, tylko czysty marketing żeby złapać klientów. Ecocert powinien być przyznawany markom w całości ekologicznym , które o ekologię rzeczywiście dbają, nie tylko w kilku produktach.
Na Zachodzie, w krajach w których świadomi klienci od dawna już wybierają eko tak naprawdę to nie certyfikaty są najważniejsze tylko transparentność produktów i zaufanie do marki. W USA czy w Anglii ludzie są wyedukowani, wiedzą, jak odróżnić naturalne składniki i czego należy unikać w kosmetykach. Tam jest wiele dobrych naturalnych marek chociaż prawie nie ma certyfikatów. Zresztą wiadomo, certyfikaty dostaje się „za pieniądze” a nie za zasługi dla człowieka czy środowiska…
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar małgosia
0
 
 
Byłam w sklepie Phenome i jestem pozytywnie zaskoczona. Czegoś takiego nie było dotąd na polskim rynku i rzadko można spotkać na świecie – na każdym kosmetyku dokładny opis i tabela, ile czego zawiera. I każdy produkt, cały sklep jest naturalny, nie tylko jedna linia. A poza tym jak się testuje, to od razu czuć różnice. Te kosmetyki wyglądają i pachną jak produkty do zjedzenia, kremy są treściwe, nie oszukane. Ich butelki są zrobione w całości z przetworzonego wtórnie tworzywa, a dodatkowo zbierają od klientów zużyte opakowania kosmetyczne, żeby nie trafiły na śmietnik, tylko do recyclingu. I sklep wyjątkowo piękny, aż przyjemnie tam przebywać. Oby więcej było takich sklepów!
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar GrażaW.
0
 
 
Mi przeszkadza że linia z ecocertem to malutki fragment w ofercie Ava czyli to firma która produkuje przede wszystkim kosmetyki bez certyfikatu i z chemią a przy okazji kosmetyki naturalne certyfikowane eko. Przeszkadza mi też że inne polskie firmy włączając te o których mowa powyżej czyli Femi Pat&rub i Phenome które z kolei się koncentrują na kosmetykach naturalnych i mówią że to są kosmetyki eko nie robią wysiłku by mieć certyfikat. Nie uważam, żeby to konsumentka musiała się edukować i wczytywać skład. W innych krajach Europy - mówię o Skandynawii, o krajach niemiecko, angielsko i francuskojęzycznych - jest tak, że jak kosmetyk naturalny i eko to musi mieć certyfikat bo inaczej klientka mówi dziękuję, nie skorzystam. Wniosek: kupuję kosmetyki niemieckie bo czuję że polscy producenci niespecjalnie dbają o mnie. Szkoda bo chętnie bym się przerzuciła na polskie ale na razie nie ma na co. Jeśli Phenome będzie miała certyfikat to wtedy powiem super bo póki co faktycznie jest najbliżej przejrzystości i ekologii szerzej pojętej niż sama zawartość słoika. Ale fakt że nie ma certyfikatu to dla mnie duży minus.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Tamara
0
 
 
ja też mam więcej zaufania do certyfikowanych kosmetyków i też nie rozumiem dlaczego polskie firmy nie certyfikują się i też nie kupuję avy bo uważam że jedna linia za mało by zasłużyć na miano eko i też uważam, że zaufanie do marki buduje się owszem przez jasne i bezpośrednie komunikowanie na opakowaniu o tym jak powstał kosmetyk, co w nim jest i w co jest pakowany ale moim zdaniem to nie zwalnia producenta od certyfikatu bo certyfikat też buduje zaufanie. póki nie ma certyfikatu to producent może sobie wrzucić cokolwiek do kremu i ja nie jestem chemikiem żeby to zauważyć a tak z certyfikatem mam jednak gwarancję.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar kate
0
 
 
muszelka: szkoda, że hauscha czy weleda używają w swoich kosmetykach alkoholu (zazwyczaj jest już na DRUGIM ! miejscu w składzie) czy lanoliny...
byłam w salonie phenome i bardzo przypadł mi do gustu. zarówno minimalizm wystroju jak i same kosmetyki. kupiłam krem do twarzy i jestem bardzo zadowolona. umiarkowanie drogi (umówmy się, że 120 zł za DOBRY krem to nie jest dużo). wrócę tam jeszcze po wodę micelarną w najbliższym czasie i pewnie coś do ciała również, bo urzekła mnie seria z limonką :)
co do certyfikatu - według mnie to tylko zabieg marketingowy, na dodatek bardzo drogi. lepiej te pieniądze zainwestować w opracowywanie kolejnych receptur kosmetyków i zatrudnianie najlepszych technologów. jeśli tak bardzo chcecie kupować dobre kosmetyki i zależy wam na naturalnych składnikach to poświęcenie pięciu minut na przeanalizowanie składu nie powinno stanowić problemu..
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar LovaDowa
0
 
 
Ja od jakiegoś czasu w ogóle markowych kosmetyków nie kupuję. Za 100 zł to ja kupuję - dwa hydrolaty po 100ml każdy, dwa oleje naturalne zimnotłoczone po 50 ml wszystko 100%naturalne i certyfikowane Ecocertem. Full wypas do pielęgnacji twarzy na dzień i na noc i jeszcze mi parę groszy zostanie a nie że kupię jeden krem. Dziewczyny nie dajcie się nabierać na marki bo żadna nawet te naturalne nie są warte kasy, którą płacicie.
A swoją drogą mam wrażenie że część powyższych wpisów to pisały Panie (Panowie?) z działów marketingu Avy i Phenome :-)
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Fiona
0
 
 
Kiedyś czytałam że koszt produkcji kremu to kilka procent jego ceny detalicznej. Kilka to nie znaczy 8-9 ale 1-2. Najwięcej płaci się za markę to znaczy że kasa którą wydajemy na krem idzie na pokrycie kosztów reklamy tegoż kremu tejże marki. No i ok jeśli się o tym wie. Mi nie przeszkadza płacić za markę i nie przeszkadza mi płacić za certyfikat. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku :-)
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Kefir
0
 
 
Fiona: owszem składniki użyte do produkcji kremu na masową skalę to tylko niewielka część ceny ostatecznej produktu. Pamiętaj jednak, że nad każdą recepturą pracują grupy specjalistów, testują grupy ochotników (którym czasem trzeba wypłacić odszkodowanie).
Jeżeli masz dojście do receptur bądź sama chcesz popuścić wodzę fantazji; to polecam stronę internetową na której można samemu komponować takie specyfiki... google prawdę Ci powie, kto szuka ten znajdzie :-)
A skoro już zajmuje Wasz czas, to pragnę obronić nasze firmy różnorakiej maści. Przypominam że dopiero co udało nam się obalić komunizm... nadrobiliśmy częściowo 50 lat ciemnogrodu... nic dziwnego że marki z usa albo eu mają markę bo latami dochodziły do tego czym są teraz...
Nasz kraj pomimo całej armii kombinatorów mojego pokroju ma specjalistów tylko brak im promocji. Żeby mówić "fe" trzeba samemu spróbować a nie opierać się na: "bo koleżanka powiedziała".
Pozdrawiam.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Fiona
0
 
 
Nasze firmy... czy są w ogóle takie i czy w ogóle takie myślenie ma w dzisiejszych czasach sens? Polskie firmy to często firmy z kapitałem mieszanym polsko-zagranicznym i z mieszanym know-how. Ja raczej wyznaję regułę kupuj bo dobre (w rozumieniu jakości produktu i stosunku jakości do ceny) niż kupuj bo polskie. Jeśli produkt polski okazuje się najbardziej jakościowy i najciekawszy w relacji jakość-cena to wtedy go biorę. A jak nie to nie. Dawanie forów polskim firmom wcale im nie sprzyja. Moim zdaniem sprzyja im i w ogóle wszystkim firmom sprzyja, a powiedziałabym nawet że społeczeństwu sprzyja i lepszej kondycji świata sprzyja (ale się zapędziłam) konsument świadomy i wymagający, każący się traktować poważnie i nie dający się nabijać w butelkę. Polska żywność jest dobra (nie każda niestety i trzeba być uważnym wybierając konkretne produkty i marki) więc ją wybieram. Może ty słuchasz co mówią koleżanki, ja bazuję na swojej opinii i tego, co się da wyczytać w różnych miejscach (ok, tu zgoda - nie wszystkie źródła są równie bezstronne). Mnie np. dziwi, że polskie firmy kosmetyczne tak uparcie nie certyfikują. Mówi się, że to sprawa pieniędzy - czy aby na pewno? Skoro stać na certyfikat małe i nowe firemki nie tylko we Francji, Niemczech, ale też np. na Łotwie to nie stać polskich firm z wieloletnią tradycją? Albo takich, które widać, że wyłożyły olbrzymi kapitał w opracowanie receptur i w opakowania i w reklamę? Budżet certyfikacyjny to promil w porównaniu z tymi kosztami. I nie przesadzajmy z tymi tabunami testujących. Przeczytaj sobie - drobnym drukiem - na jakiej próbie różne masowe kosmetyki testują swoje produkty żeby pochwalić się ich skutecznością. Bardzo często to garstka osób - kilkanaście, dwadzieścia parę. Tak samo z tymi grupami specjalistów - to prawda w kontekście leków, kosmetyki to zupełnie inny kaliber.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Ekoistka.pl - redakcja
0
 
 
Powyższy artykuł powstał w maju 2010 r. i opisuje sytuację rynku polskich eko-kosmetyków tak, jak wówczas ona wyglądała. Od tego czasu powstały nowe polskie eko-kosmetyczne (sub)marki, a marki istniejące poszerzyły swoją ofertę. Regularnie o tym informujemy w kolejnych artykułach - wystarczy śledzić artykuły pojawiające się w dziale ekoURODA, by być na bieżąco. Z tego powodu usuwamy pojawiające się pod powyższym artykułem komentarze będące opisem polskich marek eko-kosmetycznych nie wymienionych w w/w artykule, a przedstawianych przez nas w innych artykułach, opublikowanych po maju 2010r. Usuwamy również komentarze będące reklamami sklepów internetowych, w których można kupić eko-kosmetyki polskie i zagraniczne. Zachęcamy do zapoznania się z regulaminem dot. zasad komentowania artykułów publikowanych na łamach Ekoistka.pl. Jest on dostępny w zakładce „Regulamin” (link bezpośredni: http://www.ekoistka.pl/informacje/regulamin.html). Sklepy internetowe pragnące zareklamować się na naszych łamach zachęcamy z kolei do zapoznania się z zakładką „Reklama” (link bezpośredni:
http://www.ekoistka.pl/informacje/reklama.html).
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz