Prosto z Paryża (9): Rita Stiens mówi całą prawdę o kosmetykach naturalnych i ekologicznych

Rita Stiens, Prawda o kosmetykach naturalnychCoraz więcej się dzieje na rynku kosmetyków naturalnych i ekologicznych. Zagęszcza się liczba graczy, rośnie liczba instytucji certyfikujących. Obok certyfikatów narodowych (wśród których wyróżnić można niemiecki BDIH oraz francuski Ecocert i Cosmebio), pojawiły się dwa certyfikaty europejskie: działający od 2009r. certyfikat NaTrue oraz mający dołączyć do niego w tym roku certyfikat Cosmos. Oddala się więc, przynajmniej w najbliższym czasie, wizja ujednolicenia wymogów certyfikacyjnych i stworzenia jednego certyfikatu na poziomie europejskim.

Po latach niemalże bezwarunkowej akceptacji wszelkich eko-nowości kosmetycznych, Europejki stają się bardziej krytyczne w stosunku do kosmetyków naturalnych i ekologicznych. Stawiają pytania i oczekują odpowiedzi. Ta krytyczna postawa jest tym bardziej uzasadniona, że - z racji mody na naturę i produkty naturalnego pochodzenia - wiele kosmetyków jest określanych terminem „naturalny" na wyrost i/lub bezpodstawnie (określenie „naturalny" nie ma obecnie ochrony prawnej). We Francji organizacja Afssaps (Agence française de sécurité sanitaire des produits de santé), zajmująca się tematem bezpieczeństwa sanitarnego produktów zdrowotnych, wykryła ślady phenoxyetanolu i parabenów w niektórych kosmetykach posiadających ekologiczny certyfikat, a program telewizyjny "Envoyé Spécial" spojrzał krytycznym okiem na kwestię konserwantów obecnych w kosmetykach naturalnych i ekologicznych.

Uzasadnione są więc pytania typu „co w związku z tym kryje się pod pojęciem kosmetyka naturalna i ekologiczna?", „czy certyfikaty stanowią wystarczającą gwarancję dla jakości eko-kosmetyków?", „w czym istniejące i mające pojawić się wkrótce certyfikaty są zbieżne, a w czym różnią się między sobą, jakie są mocne strony i słabości każdego z nich?", „czym różni się kosmetyk naturalny od ekologicznego (zwłaszcza że te pojęcia bywają stosowane wymiennie)?". Tyle, że bardzo trudno znaleźć na nie fachowe, bezstronne odpowiedzi.

Rita StiensOdpowiedzią na powyższe pytania we Francji zajęła się Niemka Rita Stiens, autorka bestsellerów „La vérité sur les cosmétiques" („Prawda o kosmetykach") i „La vérité sur les cosmétiques bio" („Prawda o kosmetykach ekologicznych") - książki są również dostępne w j. niemieckim.

Rita Stiens stoi również za stroną internetową laveritesurlescosmetiques.com, na której porównuje skład i działanie kosmetyków określanych terminem „naturalne" w poszczególnych kategoriach produktowych. Tropi przykłady kosmetycznego greenwashing'u. Sprawdza kosmetyki pod kątem ich zawartości i składanych obietnic, wskazuje te, które kłamią i nie dotrzymują słowa.

Rita Stiens, Kosmetyka ekologiczna co to właściwie jest?
Na stronie laveritesurlescosmetiques.com można również za darmo pobrać książeczkę pt. „La Cosmétique bio c'est quoi au juste?"
("Kosmetyka ekologiczna co to właściwie jest?" - format pdf), w której w formie 50 pytań i odpowiedzi Rita Stiens rozprawia się z tematem eko-kosmetyków. Z w/w książeczki dowiadujemy się m.in., że:

- określenie „składniki pochodzenia naturalnego" nie jest równoznaczne z określeniem „składniki naturalne". Składniki w pełni naturalne to oleje roślinne i wyciągi z roślin - substancje istniejące w naturze, nie wymagające obróbki chemicznej, by je uzyskać. Składniki pochodzenia naturalnego to te, które otrzymujemy poddając surowce naturalne obróbce chemicznej. I tu pojawia się ważne pytanie: co to za obróbka? Kosmetyka naturalna tym się różni od tradycyjnej, że tylko wybrane metody obróbki chemicznej są dozwolone, podobnie jak ograniczona (i ściśle zdefiniowana) jest kwestia stosowania konserwantów i używania składników „zbliżonych do naturalnych" czy „identycznych z naturalnymi".

- stwierdzenie, że dany kosmetyk „zawiera 100 proc. składników naturalnych i ekologicznych" w 99 proc. przypadków jest nieprawdziwe (chyba, że mówimy np. o produkcie jednoskładnikowym typu olej rośliny, np. olej arganowy). Certyfikowany kosmetyk ekologiczny ma prawo (wg. standardów wszystkich jednostek certyfikujących) pewną ilość konserwantów i składników chemicznych. Jest to powiązane z naszymi przyzwyczajeniami konsumenckimi dot. tego, jak dany preparat się rozprowadza i jak zachowuje na skórze. Mogłybyśmy np. spokojnie myć głowę naturalną glinką. Ale z jakichś powodów wybieramy szampon, w którego „formę" wpisany będzie pewien procent chemii, nawet jeśli wybieramy specyfik certyfikowany ekologicznie.

- substancje wymienione na pięciu-sześciu pierwszych pozycjach w ramach listy składników danego kremu są najważniejsze. To one stanowią 80-90 proc. całości i to one decydują o jakości i właściwościach danego preparatu (przypomnijmy, że składniki są wymieniane w porządku malejącym - im danej substancji w kremie mniej, tym dalej znajduje się na liście składników). Wniosek: czytajmy etykiety!

- na chwilę obecną od ekologicznego pochodzenia ważniejsza jest naturalność składników. Producenci kosmetyków często podkreślają, że dany preparat zawiera X procent składników certyfikowanych ekologicznie. Jest to ważne, ale nie aż tak, jak naturalność tych składników. Po pierwsze: eko-składniki często znajdują się na dalekiej pozycji na liście składników danego preparatu (co to oznacza - patrz punkt powyżej). Po drugie, wg wymogów instytucji certyfikujących wystarczy, by 10 proc. całości składników naturalnych danego kosmetyku miało ekologiczne pochodzenie, by kosmetyk ten został oficjalnie okrzyknięty ekologicznym.10 proc. to naprawdę niewiele i dążenie do tego, by podnieść tę wartość jest jak najbardziej uzasadnione. Ponadto niektóre instytucje certyfikujące (np. Ecocert) zaliczają wodę do substancji ekologicznych (a woda to jeden z podstawowych składników większości kosmetyków), co automatycznie „rozwadnia" w/w 10 proc.

- olej olejowi nierówny, a to właśnie oleje należą do podstawowych składników kremów i odgrywają decydującą rolę w ich jakości. Najlepsze (a zarazem najdroższe) to naturalne oleje roślinne tłoczone na zimno. W praktyce coraz częściej są one zastępowane przez tańsze oleje rafinowane i jeszcze tańsze kwasy tłuszczowe, estry, oleje utwardzane wodorem, itp. BDIH wymaga np., by minimum 50proc. olejów w danym kremie było naturalnych, a estry stanowiły maksimum 50proc. całości olejów. Ecocert i Cosmebio nie stawiają żadnych ograniczeń. Więc znów: czytajmy dokładnie listę składników.

- certyfikaty sprawiedliwego handlu (fair-trade) nie definiują jakości surowców użytych do danego kosmetyku. Ich celem jest regulacja kwestii ekonomicznych i społecznych związanych z jego pozyskaniem (choć w praktyce bywa tak, że z racji tego, że surowce fair-trade'owe pozyskiwane są w sposób mniej przemysłowy i na mniejszą skalę, mają wyższą jakość).

- można stosunkowo prosto (choć oczywiście z pewnym uproszczeniem) poruszać się po nazewnictwie INCI obowiązującym przy opisie składników poszczególnych kosmetyków, zapamiętując kilka prostych terminów. I tak za naturalne uznać można nazwy, które zawierają słowa: „Oil" (w nazwach olejów roślinnych i olejków eterycznych), „Extract" (wyciągi roślinne), „Butter" (masło roślinne), „Wax" (naturalny wosk roślinny), „Water" lub „Distillate" (wody kwiatowe). Wśród składników poddanych obróbce chemicznej znajdziemy estry (najczęściej stosowane to: Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Ether, Decyl Olive Esters, Octyldodecanol). Nazwy zawierające słowo „Hydrolyzed" lub „Hydrogenated" z kolei wskazują na typ obróbki chemicznej, której poddano daną substancję (utwardzenie wodorem). Do najbardziej delikatnych i bezpiecznych środków myjących należą te produkowane na bazie sacharozy lub glukozy (mają w swojej nazwie określenie „Glucoside" lub „Glutamate"). Do bardziej agresywnych, ale dopuszczalnych w kosmetykach naturalnych i ekologicznych, należą Ammonium Lauryl Sulfate i Sodium Lauryl Sulfate. Dopuszczalne w kosmetykach naturalnych i ekologicznych konserwanty to: Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sorbic Acid.

Ponadto Rita Stiens w swojej książeczce porównuje poszczególne certyfikaty, określając mocne i słabe strony każdego z nich i odpowiada na pytania co (techniczne biorąc) może być eko w poszczególnych kategoriach produktowych. Zachęcamy do lektury wszystkie osoby francuskojęzyczne, które chcą pogłębić i uporządkować swoją wiedzę w temacie kosmetyków naturalnych i ekologicznych.

----------
Wszystkie zdjęcia i materiały ilustracyjne pochodzą ze strony laveritesurlescosmetiques.com

Warto również przeczytać:
- Wywiad dnia: o ekologicznych oznakowaniach produktów, o greenwashingu i świadomej konsumpcji rozmawiamy z dr. Igorem B. Nestorukiem, radcą prawnym, specjalistą prawa konsumenckiego i konkurencji;
- NaTrue i Cosmos-Standard: nowi gracze na rynku europejskich instytucji certyfikujących kosmetyki naturalne i ekologiczne.

Więcej artykułów dot. kosmetyków naturalnych i ekologicznych jest w dziale ekoURODA.

Więcej eko-wieści z Paryża w dossier pt. Zielony Paryż.


Komentarze

avatar Masakara
0
 
 
Dzięki za artykuł! Mnóstwo cennych informacji, których nie uświadczysz w sklepach z eko-kosmetykami (panie ledwo wiedzą co sprzedają, a na pogłebione pytania patrzą przestraszonymi oczami) ani nigdzie, gdzie piszą o kosmetykach naturalnych. INCI to była dla mnie czarna magia a teraz dzięki wam mam ściągę. Wielka szkoda, że internetowa książeczka p. Stiens nie jest dostępna po angielsku.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar lavenda
0
 
 
czy ten wywiad może jest dostępny w jęz. angielskim?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Ekoistka.pl - redakcja
0
 
 
Francuska strona Rity Stiens, o której wspominamy powyżej ma swoją wersję niemiecką i angielską (ikonki w prawym górnym rogu). Książeczka pt. "Kosmetyka ekologiczna co to właściwie jest?", do pobrania w formacie pdf, na dzień dzisiejszy jest dostępna tylko we francuskiej wersji językowej.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar :optymistka
0
 
 
Ja ten pdf druknęłam i dałam do przetłumaczenia koleżance francuskojęzycznej, też zainteresowanej tematem eko-kosmetyków, co ułatwiło sprawę :-) Świetne kompedium wiedzy i naprawdę po przeczytaniu patrzy się inaczej nie tylko na kosmetyki konwencjonalne czyli chemiczne ale też na te które mówią, że są naturalne (i są albo nie są). To, co jest w artykule powyżej też wystarcza, by dobrze się poruszać w temacie eko-kosmetyków - zwłaszcza gdy jest się na początku eko-kosmetycznej drogi :-)
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar lavenda
0
 
 
dzięki za odp.
@optymistka czy może masz możliwość zeskanowania tego tłumaczenia ? będę wdzięczna do końca życia ;D
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz