USA: projekt „150-milowa garderoba” czyli ubierajmy się lokalnie (jeśli chcemy się ubierać eko)

Fibershed -150 Mile WardrobeW 1965r. 95proc. odzieży należącej do przeciętnego Amerykanina było produkowanych w Stanach Zjednoczonych. Dziś to mniej niż 5proc. Ponadto przemysł tekstylny jest 5tym najbardziej brudną gałęzią przemysłu w USA jeśli chodzi o poziom generowanych emisji CO2. Jest też największym światowym zatruwaczem wody. Wreszcie: produkcja typowej bawełnianej koszulki równa się wyemitowanie do atmosfery gazów cieplarnianych wagowo odpowiadających wadze koszulki pomnożonej przez 40!

Wyżej wymienione powody (a także kilka innych) złożyły się na projekt Fibershed -150 Mile Wardrobe (150-milowa garderoba), w ramach którego designerka i eko-aktywistka Rebecca Burgess zobowiązała się do rocznego noszenia wyłącznie ubrań z naturalnych surowców, wyprodukowanych w sposób przyjazny środowisku. Warunek dodatkowy: uprawa surowców i produkcja ubrań musi mieć miejsce nie dalej niż 150 mil (ok. 240 km) od miejsca zamieszkania artystki.

Celem projektu Fibershed jest stworzenie uniwersalnego, samowystarczalnego eko-regionalnego modelu produkcji odzieży, który bazuje na zasobach surowcowych i sile roboczej danego regionu. Model opiera się na maksymalnym korzystaniu z wiedzy i doświadczenia lokalnych eko-rolników, rzemieślników i odzieżowych manufaktur. Ma być docelowo dostępny dla wszystkich zainteresowanych tematyką lokalnej produkcji odzieży ekologicznej - studentów, wspólnot lokalnych, firm prywatnych, a także rządów.

----------
Warto przeczytać:
Moda ekologiczna - co to właściwie znaczy?,
Świat mody za 15 lat - raport Fashion Futures 2025 rysuje cztery (eko-)scenariusze,
Bez... cukru, nowych ciuchów, zakupów, itd. - czyli życie z dala od świata konsumpcji.

Więcej mody w wydaniu ekologicznym i etycznym w dziale ekoMODA.

Zdjęcie: fibershed.wordpress.com


Komentarze

avatar Monika
0
 
 
Brzmi intrygująco. Idea super ale ciekawe jak z tą uniwersalnością jest w praktyce. Bo przecież wszystko różni miejsce, w którym się hoduje bawełnę i ją przetwarza od górzystych terenów, w których hoduje się np. tylko owce a na dodatek osób, które znają się na produkcji wełny tj. jej przetwarzaniu na przędzę praktycznie nie ma bo np. w Polsce to zawód na wymarciu. Co jeśli tak jak w Polsce te wszystkie manufaktury praktycznie nie istnieją? No i kwestia modowa czyli czy przypadkiem takie ubrania nie są zgrzebne i przedpotopowe, fajne jak się z nimi paraduje po polu ale niemożliwe do założenia do pracy chyba że się chce uchodzić za hipiskę.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar milla
0
 
 
czyli w Polsce bawełna odpada. Bambus i konopie pewnie też. Zostaje len i wełna. Nie wiem jak z jedwabiem - pewnie nie wchodzi w rachubę chyba, że peace silk.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz