Wywiad dnia: o domach energooszczędnych, o ekologicznej architekturze i o tym, co to znaczy ekologicznie mieszkać rozmawiamy z Janem Strumiłłą, architektem

Jan Strumiłło/©Ekoistka.plEkoistka.pl: Dlaczego w Polsce budujemy tak mało domów energooszczędnych, nie mówiąc już nawet o domach ekologicznie zaawansowanych takich, jak np. domy pasywne czy budynki zero emisyjne? Przecież to się chyba zwyczajnie opłaca - ograniczamy koszty eksploatacyjne, jesteśmy mniej zależni od zewnętrznych źródeł energii i nie degradujemy środowiska?

Jan Strumiłło: Nie jest tak źle, bo polskie prawo zostało zharmonizowane z prawem unijnym, które jest dość restrykcyjne pod względem energetycznym i wymaga spełniania określonych norm. Jeśli chodzi o domy pasywne czy zeroemisyjne, trzeba zdać sobie sprawę, że są to bardzo finezyjne technicznie i kosztowne inwestycje. Budowa budynku zeroemisyjnego jest związana z olbrzymim nakładem środków - nieproporcjonalnym do zysków, jaki ten dom w całym swoim cyklu życiowym może przynieść. Sprawa ma się podobnie z wieloma ekologicznymi technologiami, np. z bateriami słonecznymi. Do ich produkcji wykorzystuje się więcej energii, niż te baterie będą w stanie wygenerować w trakcie swojego cyklu życiowego. Choć, oczywiście, zainstalowanie takich baterii jest „moralnie" uzasadnione. W ekologii ważne jest spojrzenie na szerszy kontekst, czyli nie tylko na zaspokojenie krótkoterminowych potrzeb jednostki, ale również sprawdzenie, jak to wpływa na społeczeństwo. Często zdarza się, że rozwiązania jednostkowo uważane za ekologicznie dobre, w perspektywie szerszej już wcale takie nie są.

Kappenbühl estate in Zurich - Giuliani&Hönger/©Jan StrumiłłoNa przykład?

J.S.: Takim sztandarowym przykładem są auta hybrydowe. Wiele osób chcących żyć bardziej ekologicznie kupuje samochody z napędem hybrydowym. Nie wiedzą o tym, że dla wyprodukowania baterii, które są podstawowym elementem takiego samochodu, trzeba zużyć miliony litrów wody, oczyścić rudy rzadkich metali, skażając przy okazji nieodwracalnie tysiące ton ziemi. Na dodatek codzienny dojazd hybrydowym samochodem spod jednorodzinnego domu do pracy w oddalonym o 20 km mieście, eliminuje jakiekolwiek oszczędności energii wygenerowane przez napęd hybrydowy. Ludzie są przekonani, że żyją ekologicznie, podczas gdy mieszkańcy krajów trzeciego świata zadawalają się minimalną frakcją energii, którą my zużywamy. Drugi przykład dotyczy polskich realiów. Ogromne pieniądze są u nas inwestowane w poprawę własności termicznych istniejących budynków. Z tym, że bardzo często są do tego stosowane technologie, które trudno uznać za ekologiczne. Ociepla się głównie styropianem, rzadziej wełną mineralną, a jeszcze rzadziej sięga się po bardziej ekologiczne środki.

Dlaczego styropian jest nieekologiczny?

J.S.: Styropian to polimer, którego monomer czyli styren, jest według niektórych analiz sam w sobie rakotwórczy. Jest to w każdym razie tworzywo sztuczne, produkt ropopochodny. Nie degraduje się biologicznie. Przechodząc obok budynku, który jest poddawany termorenowacji styropianem, znajdziemy na ziemi mnóstwo białych kuleczek. Warto sobie zadać pytanie co się dzieje z tymi kuleczkami, a także z całym tym styropianem, który rozpada się np. w trakcie rozbiórki budynku. On się nie rozkłada na jakieś obojętne elementy, tylko na potencjalnie szkodliwy styren właśnie. Rozdrobniony styropian trafia do gleby, spływa z wodą do rzek, jedzą go ryby. Coraz więcej tego sztucznego tworzywa przenika do środowiska, do produktów rolniczych, do żywych organizmów i w ostatecznym rozrachunku staje się także częscią nas. Styropian to materiał bardzo tani i dlatego jest powszechnie wykorzystywany. Zbyt rzadko jednak zadawane jest pytanie co się z nim dzieje w dłuższej perspektywie.

House on Sädlenweg in Zurich - AFGH Architekten/©Jan StrumiłłoCzy są bardziej ekologiczne alternatywy ocieplania budynków?

J.S.: Oczywiście. Istnieje mnóstwo zamienników naturalnych. Natomiast nie zawsze są one wystarczająco łatwo dostępne, żeby mogły stanowić realną konkurencję na rynku. Z ciekawszych rozwiązań wspomnę o pochodzącej ze Skandynawii technologii masy produkowanej z rozdrobnionych starych gazet. Dla uzyskania odpowiedniej odporności na ogień, jest impregnowana związkami boru. Jedną z jej zalet jest to, że nie wymaga stosowania folii paroizolacyjnej. Para może migrować przez przegrody budowlane - tym samym nie zamyka się budynku w szczelnym kokonie, więc powstaje lepszy mikroklimat. Jest to w jakimś stopniu kosztowniejsze rozwiązanie, które wymaga zastosowania innej technologii, ale jest to całkowicie dostępna alternatywa dla styropianu.

Wracając do sytuacji polskiego rynku budowlanego w kontekście ekologicznym, powiedział Pan, że nie jest tak źle.

J.S. Tak, ale odnosi się to do tematu oszczędności energii. Natomiast nie mówię, że nie jest źle jeśli chodzi o ekologiczność stosowanych w budownictwie rozwiązań czyli o to, z czego się w Polsce buduje. Trzeba pamiętać, że większość polskich deweloperów buduje mieszkania na sprzedaż. Nie mają interesu w tym, żeby inwestować w długoterminową jakość swojego produktu. Odwrotna sytuacja zachodzi, gdy inwestor buduje dla siebie - by sam tam mieszkać lub na wynajem. W Szwajcarii, gdzie większość ludzi mieszka w wynajętych mieszkaniach, jest wielu inwestorów instytucjonalnych - funduszy inwestycyjnych czy emerytalnych, które poszukują inwestycji przynoszących określony dochód, bardzo regularny i bezpieczny, w długiej perspektywie. Im bardzo się opłaca budować ekologiczne domy. Za sprawą ich pieniędzy powstają wspaniałe, bardzo zaawansowane technicznie, bardzo energooszczędne osiedla mieszkaniowe, na wynajem właśnie. I wynajmowanie tych mieszkań wcale nie jest takie drogie, bo zysk inwestora jest rozłożony na kilkadziesiąt lat. Te inwestycje przekładają się ogólnie na wyższą jakość życia. Z tych samych przyczyn ekologiczne domy, zużywające mało energii i tworzące zdrowe środowisko do mieszkania opłacą się każdej budującej swój własny dom rodzinie. Przy okazji warto wspomnieć, że w krajach takich, jak Szwajcaria, Szwecja czy Niemcy funkcjonują legislacyjne ułatwienia dla budowy domów ekologicznych. W Niemczech państwo subsydiuje budowę domów pasywnych - słusznie uważając, że w dłuższym rozrachunku należy w takie budownictwo inwestować i wspierać osoby, które chcą takie domy budować.

Renggli building in Sursee - Scheitlin&Syfrig Architekten/©Jan StrumiłłoMieszkać ekologicznie - co to właściwie znaczy?

J.S.: Należałoby tu rozgraniczyć dwa pojęcia, czyli „ekologiczny dom jednorodzinny" i „ekologiczny sposób życia". Mieszkanie w domu jednorodzinnym na przedmieściach jest mniej ekologiczne niż mieszkanie w domu wielorodzinnym w centrum miasta, zwłaszcza jeśli się w tym mieście pracuje. Bo do pracy musimy dojeżdżać, a nakład materiałów związany z budową jednorodzinnego domu, jest większy (musimy chociażby zbudować drogę i doprowadzić instalacje). Jeśli więc naprawdę chcemy żyć ekologicznie, to powinniśmy mieszkać blisko pracy. Badania wykazują, że dla jakości życia najlepsza odległość od mieszkania do miejsca pracy to 15 do 30 minut piechotą. Ekologiczne miasto przyszłości z założenia jest miastem gęstym, po którym ludzie poruszają się pieszo, rowerami lub komunikacją miejską. Natomiast jeśli chodzi o pojęcie domu ekologicznego, właściwa definicja to dom, który optymalnie wykorzystuje dostępne zasoby, przy użyciu dostępnych technologii i środków. Czyli budując taki dom staramy się dobierać materiały najmniej szkodliwe w długim rozrachunku i takie, które pozwolą nam najbardziej poszanować zasoby, czyli energię, powietrze, wodę i środowisko jako całość. mając więc do wyboru wspomniany styropian i jego naturalny zamiennik, wybierzmy zamiennik. Montujmy okna drewniane, a nie plastikowe. Podejmując wiele kolejnych, drobnych decyzji dochodzimy do budynku, który manifestuje nasz odpowiedzialny stosunek do ludzi i do przyrody, która nas otacza.

Dobra-Drewniana/©Jan StrumiłłoPanuje przekonanie, że budynki ekologiczne są droższe w budowie - czy da się oszacować o ile konkretnie? Czy na wybudowanie domu energooszczędnego, estetycznego i przyjaznego środowisku, mogą pozwolić sobie tylko bogacze?

J.S.: Takie precyzyjne oszacowanie jest niezwykle trudne nawet dla osób, które tym się zajmują na co dzień. Projektowanie i budowa to skomplikowany i długotrwały proces. Jest wiele niewiadomych i czynników, które wpływają na ostateczną cenę - koszta administracyjne, koszta obsługi finansowej, i inne, często ukryte koszta. Bez konkretnego projektu i określenia wszystkich szczegółów, zrobienie precyzyjnej wyceny jest niemożliwe. Koszty inwestycyjne dla budynków, które bardziej odpowiedzialnie wykorzystują zasoby, na pewno są większe. Ale jeśli mam koniecznie powiedzieć o ile większe, powiem raczej, że o 10 czy 20 procent niż o 100 czy 200 procent. Znaną zasadą w wielu branżach, nie tylko w architekturze, jest to, że gdy coś robimy, mamy do dyspozycji trzy możliwości: „tanio", „szybko" i „dobrze". Spośród nich w najlepszym razie możemy wybrać dwie i w Polsce najczęściej wybiera się „tanio" i „szybko". Z pożytkiem dla wszystkich byłoby, gdybyśmy częściej budowali „tanio" i „dobrze", poświęcając na inwestycję więcej czasu, albo „dobrze" i „szybko", przeznaczając na nią więcej pieniędzy. Na architekturze, na projektowaniu, ktore jest tym kosztowniejsze im jest lepsze, oszczędza się zwykle w pierwszej kolejności. Tymczasem architektura to kształtowanie przestrzeni, która jest dobrem społecznym, a którą bardzo łatwo można uszkodzić. Społeczeństwo obywatelskie jest w Polsce jeszcze na tyle mało dojrzałe, że ludzie nadal nie zdają sobie sprawy z tego, że gdy ich sąsiad buduje brzydko, szkodzi to również im i psuje wspólne dobro, którym jest to, jak nasz kraj wygląda. Mam nadzieję, że świadomość tego, jak ważna dla naszego samopoczucia jest jakość przestrzeni, w której żyjemy, będzie się zwiększać. Domy ekologiczne na pewno nie są produktem tylko dla bogaczy, natomiast na pewno wymagają włożenia większej ilości środków i czasu na początku, w fazie planowania. Ale jest to inwestycja, która na pewno bardzo się opłaca.

Jednym z trendów w budownictwie ekologicznym jest powrót do starodawnych materiałów. Chodzi mi np. o strawbale czyli połączenie gliny i sprasowanej słomy. Co Pan myśli o tym nurcie?

J.S.: Jestem jego entuzjastą. Jestem zdania, że można stworzyć wspaniałą, nowoczesną architekturę korzystając z tradycyjnych technologii. Ogólnie, idea redukcji zaawansowania technologicznego jest mi bliższa od rozwiązywania problemów ekologicznych rakietowymi domami zbudowanymi z ultrapianek. Te tradycyjne technologie są jednak mało doceniane ze względu na to, że nie mają finansowego i organizacyjnego napędu przemysłu budowlanego. Nie można np. pojechać do składu budowlanego i kupić gotowych materiałów do budowy eko-domów. Trzeba je częstokroć przygotować samemu lub zaangażować większą ilość czasu i energii w ich zorganizowanie. To wiąże się również z większym wysiłkiem na etapie planowania inwestycji.

Dobra-Drewniana/©Jan StrumiłłoKto w Polsce buduje domy ekologiczne, chodzi mi o typ inwestora?

J.S.: W Polsce domy ekologiczne najczęściej budują entuzjaści, którzy robią to samodzielnie i często własnoręcznie. To ludzie wykształceni i świadomi, którzy interesują się ekologią z pobudek moralnych, bądź też dlatego, że jest to coraz bardziej modne i chcą być częścią tego trendu. Ja mam szczęście, że spotkałem wykonawców, którzy interesują się ekologicznymi technologiami i potrafią z nimi pracować. Mam też ten atut, że spędziłem dużo czasu na badaniach związanych z ekologicznym budownictwem. Pierwszy raz zmierzyłem się z tematem przy moim projekcie dyplomowym, który dotyczył ekologicznych technologii stosowanych w wielokondygnacyjnym budynku o konstrukcji drewnianej. Ostatnio - na Federalnej Politechnice w Zurychu, gdzie napisałem pracę naukową o ekonomicznych podstawach zrównoważonej architektury mieszkaniowej w Szwajcarii.

W Zurychu przebywał Pan 2 lata. Jak można przeczytać na Pana blogu, wyruszył Pan tam „uczyć się od sławnego Austriaka (Dietmar Eberle) jak budować piękne mieszkania". Z czym wrócił Pan do Polski?

J.S.: Pierwszy rok spędziłem na uczelni, studiując u Dietmar'a Eberle'a, drugi - pracując w firmie architektonicznej którą prowadzi wspólnie z Carlo Baumschlagerem - Baumschlager Eberle. Czas ten oceniam jako najlepszą, jak dotąd, część mojej architektonicznej edukacji. Przywiozłem mnóstwo doświadczeń. Był to czas spędzony w otoczeniu doskonałej jakości architektury i w społeczeństwie, które generuje tę architekturę. Współczesna architektura szwajcarska, w tej chwili być może najbardziej inspirująca i ceniona na świecie, generuje budynki na bardzo wysokim poziomie wiedzy technicznej, szanujące energię, będące jednocześnie wysokiej jakości produktem estetycznym. Zaskoczyło mnie to, jak bardzo ta nowoczesna architektura wynika z tradycyjnej, wiejskiej architektury Szwajcarii. Polska architektura tradycyjna wcale nie jest uboższa - coraz bardziej zwracam się w mojej pracy do tego źródła inspiracji.

Dobra-Drewniana/©Jan StrumiłłoW 2008 roku Pana projekt schroniska młodzieżowego Dobra-Drewniana na warszawskim Powiślu zdobył Nagrodę Architektoniczną im Małgorzaty Baczko i Piotra Zakrzewskiego na projekt z dziedziny budownictwa społeczno-publicznego. Czy ten budynek ma szansę powstać?

J.S.: Nagroda ta jest przyznawana dyplomom architektonicznym, które ze swojej natury nie mają być realizowane, choć wykonałem projekt, który odpowiada na realną potrzebę. Zakładałem zbudowanie tego budynku przez instytucję publiczną. Jak na razie nikt do mnie się w tej sprawie nie zgłosił, więc ten konkretny budynek raczej nie powstanie. Z drugiej strony, powstaje on codziennie - przygotowując ten projekt przeprowadziłem badania i zdobyłem wiedzę, z których korzystam w mojej codziennej pracy projektowej.

Nad jakim ekologicznym projektem pracuje Pan obecnie?

J.S.: Razem z moim przyjacielem i wspólnikiem, Maciejem Dembińskim, pracujemy nad projektem domu ze słomy połączonej z gliną. Dom będzie się składał z trzech części znajdujących się pod jednym dachem, ale rozdzielonych półpublicznymi, zadaszonymi przestrzeniami: części mieszkalnej, części z pokojami na wynajem i z pracowni - klientem jest malarka. Dom ten z założenia musi być tani i będzie dla nas okazją do sprawdzenia nowych, ekologicznych technologii. Mamy też nadzieję, że będzie innowacyjny estetycznie. Jednocześnie jest to dom tradycyjny, o spadzistym dachu, który nie będzie wprowadzał dysharmonii we wsi, w której powstanie. Będzie to po prostu trochę inny wiejski dom u stóp gór Świętokrzyskich. Chcemy przede wszystkim by był to dom, w którym będzie się przyjemnie, zdrowo i bezpiecznie mieszkać. Jego realizacja ma odbyć się tego lata i tej jesieni.

Dziękuję za rozmowę.

----------

Wywiad przeprowadziła Aldona Janasik
Zdjęcia: Jan Strumiłło/© Ekoistka.pl; House on Sädlenweg in Zurich - AFGH Architekten, Kappenbühl estate in Zurich - Giuliani&Hönger, Renggli building in Sursee - Scheitlin&Syfrig Architekten, Dobra-Drewniana/© Jan Strumiłło, janstrumillo.com


Komentarze

avatar Zuzza
0
 
 
"Szybko" i "tanio" do doskonała definicja nie tylko tego, jak się w Polsce buduje czy produkuje, ale też tego, jak się w Polsce konsumuje. Polacy jedzą "szybko" i "tanio". Tak samo bawią się, jeżdżą po drogach, tak samo się ubierają i właśnie tak żyją. Bylejak.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz