Wywiad dnia: o rynku ekokosmetyków w Polsce i Francji oraz o tym, jak kosmetyki ekologiczne mogą stać się pomysłem na biznes rozmawiamy z Katarzyną Rodak i Moniką Henry - twórczyniami sklepu Biouroda
Wpisany przez Ekoistka.pl - redakcja poniedziałek, 12 kwietnia 2010 12:27
Ekoistka.pl: Pytana o to, jak doszło do powstania marki kosmetyków naturalnych Pat&Rub, Kinga Rusin wspomina o rozmowach prowadzonych z przyjaciółką nad piaskownicą, podczas wspólnych zabaw ich dzieci. Na stronie sklepu internetowego Biouroda.pl, który jest wspólnym Pań projektem, też można przeczytać o rozmowach w ogrodzie. Czy to dzieci są takim katalizatorem biznesowo-ekologicznego myślenia?
Katarzyna Rodak: Z pewnością gdyby nie nasze dzieci, nie spotkałybyśmy się właśnie w milanowskim ogrodzie i nie snułybyśmy wspólnych planów. Obie chciałyśmy być jak najbliżej naszych maluchów i świadomie zrezygnowałyśmy z pracy wymagającej pełnej dyspozycyjności. Jednocześnie żadna z nas nie chciała zupełnie rezygnować z życia zawodowego. Zrobiłyśmy więc „burzę mózgów" by znaleźć pomysł na własny biznes, który pozwoliłby pogodzić życie rodzinne z tym zawodowym. A gdy projekt Biouroda nabierał kształtów, bardzo szybko zdałyśmy sobie sprawę, że ważnym - jeśli nie najważniejszym - elementem sklepu będzie oferta biokosmetyków dla dzieci. Nie będę już szerzej opowiadać o tym, że dla mnie narodziny pierwszego dziecka były momentem przełomowym, od którego zaczęłam zwracać uwagę na to, jak żyjemy i co pojawia się na naszym stole.
W jaki sposób dobierają Panie marki kosmetyków sprzedawane w sklepie internetowym? Francuskie marki Suzanne aux bains, Patyka czy Unmei są nad Sekwaną dobrze znane. Czy łatwo było przekonać do nie Polki?
K.R.: Dobór marek to domena Moniki. Ona doskonale zna rynek kosmetyków naturalnych, bo stworzyła dział biokosmetyków w jednym z największych domów towarowych we Francji i współpracowała z wieloma producentami, nie tylko francuskimi. Generalnie zależy nam, by oferowane przez nas preparaty posiadały wiarygodne certyfikaty, poświadczające ich naturalne pochodzenie. Taki certyfikat to gwarancja dla klientki, że otrzyma to, czego szukała. Zbyt wiele bowiem kosmetyków sprzedawanych w Polsce, reklamowanych jako naturalne, w istocie ma z naturą niewiele wspólnego.
Monika Henry: Rynek kosmetyków organicznych we Francji jest już rynkiem „dojrzałym". Codzienne powstaje jakaś marka. Ale też rzadko któraś z nich istnieje ponad trzy lata. Naszym celem jest zaproponować Polkom „wyborowe" marki, które mają długą historię i które z pewnością przetrwają. Polki uważają na wydatki, więc cena jest ważna w naszym asortymencie. Nasze klientki są aktywne, dużo czytają i bardzo dobrze się znają na biokosmetykach - jak polecamy im jakiś produkt czy markę, musimy wytłumaczyć dlaczego.
Pani Katarzyno, przez wiele lat pracowała Pani jako dziennikarka w działach urodowych kobiecych magazynów. Kosmetyków ekologicznych jest coraz więcej, ale nadal niewiele mówi się o nich w prasie kobiecej, a gdy się mówi, to robi się to dość powierzchownie. Mało jest rzetelnych informacji, artykułów, które tłumaczą istotę kosmetyków naturalnych, omawiają poszczególne systemy certyfikacyjne, wyjaśniają po czym odróżnić prawdziwy kosmetyk naturalny od takiego, który tylko się pod niego podszywa. Dlaczego tak się dzieje?
K.R.: Rzeczywiście biokosmetyków przybywa, jednak ich sprzedaż pozostaje wciąż marginalna w stosunku do sprzedaży kosmetyków tradycyjnych. Musimy zdawać sobie sprawę, że nawet we Francji certyfikowane kosmetyki naturalne do niedawna były produktami niszowymi, mimo że ich sprzedaż bardzo szybko rośnie i nie zanosi się, by moda na nie była chwilowa. A skoro tak, to w Polsce jest to nisza nisz. Rzecz dla wtajemniczonych, świadomych bardziej, poszukujących z rozmysłem. A o czymś takim dziennikarz może napisać od czasu do czasu krótką notkę, najlepiej jako ciekawostkę (stąd ta powierzchowność), oczywiście obserwując, czy i jak bardzo zainteresuje to czytelników. Z satysfakcją notuję, że informacji o kosmetykach naturalnych pojawia się coraz więcej. Ale też nie łudzę się, że prasa kobieca szybko i rzetelnie wyedukuje swe czytelniczki ekologicznie. Producenci i dystrybutorzy biokosmetyków nie mają dużych pieniędzy na reklamę i PR, nie mogą (ale i nie chcą) być obecni we wszystkich perfumeriach i hipermarketach. Choćby więc z tych względów nie przebiją się z informacją przed szereg potentatów branży kosmetyków konwencjonalnych. Jeśli dodać do tego gros czytelniczek, które przede wszystkim chcą dowiedzieć się czegoś więcej o kosmetykach sprzedawanych w perfumerii za rogiem, a wydawca nie może sobie pozwolić, by te wierne czytelniczki utracić pisząc o rzeczach nie do końca je interesujących, to błędne koło się zamyka.
Pani z kolei, Pani Moniko, mieszkała i pracowała w różnych krajach i różnych kulturach. Zna Pani rynek polski, francuski i japoński. Czy jest coś, co różni mieszkanki tych krajów w ich podejściu do kosmetyków ekologicznych i naturalnej pielęgnacji urody? Czy np. Francuzki są bardziej pro-ekologiczne od Polek, a Japonki od Francuzek? Czy są różnice w tym, jakich kosmetyków poszukują?
M.H.: Polki ponownie odkrywają kosmetyki naturalne - za sprawą pojawienia się marek biokosmetyków. Mówię "ponownie", bo przecież naturalna pielęgnacja urody z wykorzystaniem substancji roślinnych jest kobietom w Polsce dobrze znana. Polki są w sytuacji, której Francuzki doświadczyły 5 lat temu - trzeba im tłumaczyć, że produkty ekologiczne muszą mieć swoją cenę. Kobiety we Francji oczekują najwyższej jakości. Marka ekologicznych kosmetyków musi się więc maksymalnie zbliżyć jakościowo do kosmetyków konwencjonalnych, a jednocześnie nie wstydzić swojej inności - teksturowej czy zapachowej. Francuzki są gotowe zapłacić spore pieniądze za jakość. Dla Japonek z kolei bardzo ważne jest, by kosmetyk zawierał filtry słoneczne. Kobiety w Japonii spędzają wiele godzin na pielęgnacji urody i przywiązują dużą wagę do demakijażu i rytuału kąpieli. Certyfikaty ekologiczne nie są tam znane - liczy się efekt, jaki daje stosowanie produktu i renoma marki.
Nie kusiło Pań, by stworzyć własną markę ekologicznych kosmetyków, która stanowiłaby połączenie wiedzy kosmetycznej i biznesowej, które Panie posiadają?
M.H.: Oczywiście że stworzenie własnej marki ekologicznych kosmetyków nas kusi. Kto wie, może będzie to możliwe już w bliskiej przyszłości. Jednak na razie wolimy się skupić nad rozwinięciem Biourody, tak by stała się jedną z wiodących stron internetowych w Polsce. Rozważamy wejście w inne kanały dystrybucji. Najważniejsze jest jednak przetrwać na tym rynku i stale proponować coś nowego naszym klientkom, gdyż konkurencja jest bardzo aktywna.
Sklep Biouroda.pl istnieje już drugi rok. Czy w tym czasie coś się zmieniło jeśli chodzi o to, co klientki kupują i o co pytają? Czy w tegorocznej ofercie sklepu pojawią się nowe produkty i nowe marki?
M.H.: Stale zastanawiamy się nad nowymi markami. Już wkrótce jedna z nich pojawi się na stronie. W tym roku też z pewnością Patyka i Suzanne aux bains będą miały kilka nowych, fajnych produktów.
K.R.: Od początku działalności podziwiamy nasze klientki i jesteśmy pod wrażeniem ich znajomości tematu. Wnikliwie studiują składy kosmetyków, nie wahają się dopytywać o szczegóły, chcąc jak najtrafniej dobrać kosmetyk dla siebie. Nie boją się też spróbować czegoś nowego, poeksperymentować - najczęściej z kosmetykami do pielęgnacji ciała.
Z pewnością obserwują Panie trendy i nowości na światowym rynku ekokosmetycznym. Czy jest coś, co Panie szczególne zainteresowało, zdziwiło, zachwyciło w ostatnich miesiącach?
K.R.: Do niedawna nie można było kupić ekologicznych szamponów lub płynów do kąpieli, które pieniły by się obficie w kontakcie z wodą. Niektórym, w tym i mnie, tej piany było żal. Dlatego zachwycił mnie żel do kąpieli Suzanne aux bains, który pieni się naprawdę i z rozmachem. Oczywiście pianą ekologiczną.
M.H.: Produkty naturalne to nie tylko modne słowo lub lukratywny biznes dla kilku osób.
Trzeba poświęcić mu dużo czasu, stale informować klientki i media. Boleję nad tym, że wciąż jest zamieszanie wśród certyfikatów i z niecierpliwością czekam na certyfikat europejski. Należy wreszcie skończyć z rozgrywkami politycznymi i finansowymi, a zająć się produktami i rozwojem myśli bio.
Gdyby wybierały się Panie na bezludną wyspę i mogły zabrać ze sobą tylko jeden eko-kosmetyk, co by to był za produkt?
M.H.: Ja zabrałabym ze sobą krem regenerujący Biokaliftin Patyka.
K.R.: Ja spakowałabym masło karite, które z powodzeniem zastępuje kilka kosmetyków. Już teraz zabieram je w podróże, gdzie służy całej rodzinie.
Dziękuję za rozmowę.
----------
Wywiad przeprowadziła Aldona Janasik.
Warto przeczytać: Prosto z Paryża - Rita Stiens mówi całą prawdę o kosmetykach naturalnych i ekologicznych.
Więcej wywiadów w dziale ekoWYWIADY.
Więcej informacji o kosmetykach naturalnych i ekologicznych w dziale ekoURODA.
Zdjecia: © Biouroda.pl
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE










Komentarze