Zielone Walentynki, zielone randkowanie – jak to robią w USA

zielone walentynki 2010Na myśl o Walentynkach zacierają ręce zwłaszcza producenci kartek okolicznościowych, restauratorzy, właściciele sklepów z gadżetami okolicznościowymi. W Stanach Zjednoczonych dzień św. Walentego od dawna jest bowiem przede wszystkim synonimem święta konsumpcji.

Jak podaje Treehugger, co roku na świecie ludzie dają sobie nawzajem miliard walentynkowych pocztówek, które później lądują w koszu na śmieci. Wg Planet Green, 65 proc. Amerykanów kupuje walentynkową kartkę dla swojej „drugiej połówki". Dlatego od kilku lat portale zachęcają, by samemu produkować swoje pocztówki, twórczo wykorzystując to, co w domu jest pod ręką - stare czasopisma, kawałki zużytego kartonu, papieru pakowego czy materiału.

Przeglądając walentynkowe poradniki umieszczane na amerykańskich eko-portalach, szybko dochodzimy do wniosku, że rady tam zawarte można streścić do jednego zdania: „kupujcie ekologiczne wersje tradycyjnych produktów".

veriflora logoJeśli szampan czy wino, to w wersji ekologicznej czy biodynamicznej. Jeśli kwiaty, to np. te posiadające certyfikat Veriflora (gwarantujący, że dana roślina jest produktem zrównoważonej uprawy), jeśli pudełko czekoladek, to tych ręcznie robionych, koniecznie z czekolady Fair Trade. Jeśli prezent (np. perfumy czy bielizna), to opatrzony odpowiednim ekologicznym certyfikatem. Jeśli kolacja w restauracji, to takiej, która serwuje potrawy z surowców lokalnych i organic. Jeśli wieczór w kinie, to oglądając tzw. „zieloną produkcję filmową" (akurat w tym roku będzie okazja, w Polsce również, bowiem na kilka dni przed Walentynkami wchodzi film o znamiennym tytule Valentine's Day/Walentynki produkowany w nurcie Ecollywood). Itd., itp.

Bardziej radykalne głosy nawołują do tego, by pieniądze, które planujemy wydać z okazji Walentynek, przekazać wybranej przez siebie instytucji charytatywnej. Albo - jeszcze lepiej - poświęcić swój czas (dzień, popołudnie lub wieczór) na zrobienie tego dnia czegoś pożytecznego dla innych.

W języku angielskim od pewnego czasu funkcjonuje termin ecosexual na określenie osoby, która jest zainteresowana relacją wyłącznie z osobą prowadzącą zielony tryb życia. Termin jest nowy, ale postawa polegająca na poszukiwaniu kogoś, kto wyznaje system wartości podobny do naszego i prowadzi tryb życia bliski naszemu, jest stara jak świat.

Green Singles serwis randkowyJeśli wprowadzimy do google'a frazę green dating (ang. zielone randkowanie), wyskoczy nam kilkanaście linków do serwisów zielono-randkowych. Najbardziej znane wśród nich to Earth Wise Singles i Green Singles. Obydwa są płatne (ale też oferują tzw. darmową próbę), cena zależy od wybranej opcji członkowskiej (od 15-24 dolarów za 3 miesiące, do 70-72 dolarów za 2 lata).

Popularny w niektórych kręgach tzw. speed dating, polegający na zgromadzeniu ok. 20 singli w jednym miejscu i przeprowadzeniu krótkich, 3-minutowych „randek" czy też konwersacji między nimi), doczekał się swojej zielonej wersji (green speed dating), choć wielu uważa, że takie fast-foodowe randkowanie, przypominające swoją formą bardziej stresujące job interview, niż przyjacielską rozmowę towarzyską, kłóci się z filozofią ekologicznego życia.

spotkania Green DrinksNa koniec jeszcze wspomnimy o jednej eko-spotkaniowej inicjatywie. Nosi nazwę Green Drinks i polega na nieformalnych, comiesięcznych spotkaniach ludzi, którym tematyka ochrona środowiska i życia w zgodzie z naturą jest bliska. Spotkania organizowane są w ponad 600 miastach w ponad 60 krajach świata. Są to zdecydowanie bardziej spotkania towarzysko-informacyjne, niż randkowe (ale przecież nigdy nie wiadomo). I tu dobra wiadomość: o ile serwisów zielono-randkowych (póki co) w naszym kraju nie mamy, o tyle spotkania w ramach Green Drinks są organizowane w Polsce, w Warszawie, zwykle w pierwszy wtorek każdego miesiąca (szczegóły na stronie organizatora).


Komentarze

avatar Marzanna
0
 
 
Taka osobista refleksja... Wszędzie na świecie mówi się Green Drinks. Fajna nazwa i logo, lekkie, podkreślające nieformalny i towarzyski charakter imprezy. W Polsce mamy Ekospotkania i plakat które mówią: będzie poważnie, ciężko i, w domyśle, nudno. Może tak nie jest na samych spotkaniach (przyznam się, nie byłam), mówię z perspektywy osoby, która by potencjalnie była zainteresowana pójściem na takie spotkanie. Dlaczego musimy wymyślać własne, wcale nie lepsze, nazwy i znaki graficzne? Czy Green Drinks zbytnio kojarzył się polskim organizatorom z alkoholizmem?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz