Energia przyjazna środowisku – czym jest, czym może być i dlaczego tak trudno ją powszechnie wprowadzić

Energia przyjazna środowisku – czym jest, czym może być i dlaczego tak trudno ją powszechnie wprowadzićO energii przyjaznej środowisku zazwyczaj mówi się w dwóch, w praktyce powiązanych ze sobą, kontekstach - odnawialności źródeł oraz czystości pozyskania i użytkowania. Energia odnawialna - jak sama nazwa wskazuje - to taka, która pochodzi z źródeł odnawialnych czyli takich, których naturalne odtwarzanie postępuje znacznie szybciej niż wykorzystanie. Do tej grupy zalicza się np. energia słoneczna, wiatrowa, wodna, geotermalna, także biomasa. Nie zaliczają się do niej, rzecz jasna, konwencjonalne źródła energii, np. węgiel, ropa czy gaz.

Energia atomowa zaliczana jest do energii nieodnawialnych (do jej produkcji potrzebny jest uran, którego złoża nie są niewyczerpane), a jednocześnie niekonwencjonalnych. Energia powstaje bowiem w reaktorach jądrowych nie na skutek spalania (tak się dzieje w przypadku węgla, ropy czy gazu), lecz w wyniku rozszczepienia atomu. Elektrownie atomowe są czystsze od elektrowni węglowych w tym sensie, że nie emitują do atmosfery szkodliwych gazów. Ich słabą, a wg wielu wręcz mroczną, stroną jest problem odpadów silnie radioaktywnych (tj. ich powstawania, a zwłaszcza wielowiekowego składowania), a także skala zagrożeń w przypadku awarii - katastrofa, która miała miejsce w Czarnobylu w 1986r. jest tego przykładem. Z kolei tegoroczne tragiczne wydarzenia w Japonii pokazują, że zbudowanie elektrowni atomowej w 100proc. bezpiecznej tj. odpornej nie tylko na wewnętrzne awarie, ale również na oddziaływanie zewnętrzne - czy to w postaci kataklizmów czy np. ataków terrorystycznych - jest niezwykle trudne, a wręcz praktycznie niemożliwe. Zdecydowanym zwolennikiem energii jądrowej jest Bill Gates, który twierdzi, że tylko ona może stanowić skuteczne rozwiązanie energetyczne w kontekście walki z globalnym ociepleniem, a wymaga to 90-procentowej redukcji emisji CO2. Bill Gates uważa jednak istniejące elektrownie atomowe za prehistorię i zainwestował setki milionów dolarów w pracę nad innowacjami w branży energetyki jądrowej (np. w firmę TerraPower, która zbudowała prototyp reaktora jądrowego mogącego pracować przez 50 lat bez konieczności usuwania odpadów czy uzupełniania paliwa).

Energia przyjazna środowisku – czym jest, czym może być i dlaczego tak trudno ją powszechnie wprowadzićNie ma bezpiecznej energii atomowej - to natomiast zdanie organizacji WWF Polska, która uważa, że polski rząd, zamiast upierania się przy realizacji planów budowy elektrowni atomowej w naszym kraju, powinien pracować na rzecz zwiększenia efektywności energetycznej i inwestycji w odnawialne źródła energii. „Według raportu WWF, który został opublikowany jeszcze przed tragicznymi zdarzeniami w Japonii, świat, w tym Polska, nie musi stawiać na rozwój energetyki atomowej, ale powinien wykorzystać potencjał wynikający z efektywności energetycznej oraz odnawialnych źródeł energii. Według raportu WWF w 2050 roku świat może przejść wyłącznie na czystą energię, zarówno w dziedzinie transportu, jak i energii, z której korzysta przemysł i indywidualni użytkownicy. To sprawi, że energia będzie tańsza, a jej produkcja przyjazna środowisku. Świat nie będzie też potrzebował węgla i energii atomowej. Ograniczone zostaną zniszczenia w środowisku, wynikające z produkcji biopaliw i inwestycji hydroelektrycznych. Równie ważne będą korzyści finansowe. Światowa gospodarka dzięki inwestycjom w odnawialne źródła energii i efektywność energetyczną może oszczędzić po czterech dekadach równowartość 4 bilionów euro, a zainwestowane pieniądze zaczną się zwracać już w 2040 roku. Powstaną też nowe miejsca pracy - przykładowo w Polsce realizacja programu oszczędności energii zaproponowanego przez Fundację na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii utworzyłaby blisko 300 tysięcy nowych miejsc pracy. Wszystko dzięki wykorzystaniu energii pozyskiwanej w sposób przyjazny środowisku." - czytamy na stronie WWF Polska.

Z kolei dwójka amerykańskich naukowców związanych z Uniwersytetem w Stanford i UC-Davis opublikowało niedawno artykuł, w którym dowodzą, że do 2030r. 100proc. energii wykorzystywanej na świecie może być energią odnawialną. W 90proc. byłaby to energia słoneczna i wiatrowa. Na przeszkodzie nie stoi - ich zdaniem - technologia (bo technologia ta już jest i wystarczy ją nieco ulepszyć i rozpowszechnić), ale społeczna, polityczna i biznesowa wola. Wola, której przedstawicielom branży konwencjonalnej energetyki siłą rzeczy brak. Brak jej również wspierającym „istniejący porządek" politykom.

Ważnym tematem powiązanym z kwestią energii przyjaznej środowisku jest to jak my - użytkownicy końcowi - tę energię wykorzystujemy. Nie tylko jest nas na świecie coraz więcej, co już samo w sobie wpływa na wzrost zapotrzebowania, na dodatek coraz więcej energii konsumujemy jako jednostki. Mamy coraz większe mieszkania i domy (które trzeba ogrzać i oświetlić), naszpikowane coraz większą liczbą urządzeń elektrycznych (które trzeba zasilić prądem). Coraz mniej przemieszczamy się pieszo, a coraz bardziej swoimi coraz większymi i coraz liczniejszymi samochodami (bez paliwa ani rusz). Coraz więcej kupujemy i konsumujemy (produkcja czegokolwiek nie odbędzie się bez energii). Wprawdzie wymieniamy oświetlenie na energooszczędne i wyłączamy urządzenia zamiast trzymać je w trybie stand-by (tj. przynajmniej część z nas to robi), ale to przysłowiowa kropla w morzu...

Energia przyjazna środowisku – czym jest, czym może być i dlaczego tak trudno ją powszechnie wprowadzićTak się składa, że cała nasza współczesna cywilizacja, a wraz z nią - obowiązujący system ekonomiczny, funkcjonowanie firm i instytucji, a nawet styl życia jednostek - została oparta na wykorzystaniu nieodnawialnych źródeł energii właśnie. Nieodnawialne źródła energii dostarczają energii silnie skoncentrowanej (to je np. różni od mocno rozproszonej energii promieniowania słonecznego) i ta silna koncentracja energii dała nam w przeciągu ostatnich kilkuset ostatnich lat olbrzymiego cywilizacyjnego kopa. Cywilizacyjny skok nie odbył się jednak bez skutków ubocznych - cenę zapłaciło środowisko i zaczyna się to coraz widoczniej i intensywniej odbijać również na nas samych. Nasz cywilizacyjny sukces jest porażką dla świata, a że jesteśmy jego częścią, jest też porażką dla nas samych - to, w skrócie, przesłanie wydanej u nas w 2008r. książki pt. „Entropia - nowy światopogląd" autorstwa Jeremy'ego Rifkina i Ted'a Howarda. Autorzy kreślą w niej wizję nowej rzeczywistości i cywilizacji opartej na wykorzystaniu rozproszonej energii słonecznej. Ma to być świat małych społeczności, o dużym stopniu samowystarczalności, gdzie podstawową wartością będzie praca ludzkich rąk. Ludzie będą żyć skromniej i prościej, zużywając mniej energii i tworząc mniej chaosu w świecie. „Entropia" została u nas wydana 28 lat po ukazaniu się w USA. Niektóre jej analizy (np. te dotyczące ZSRR i wyścigu zbrojeń) się zdezaktualizowały, a pewne przewidywania się (jeszcze?) nie sprawdziły. Mimo tego, książka zawiera bardzo trafne argumenty podważające sens istnienia cywilizacji w formie takiej, jaką ją dziś znamy.

Energia przyjazna środowisku – czym jest, czym może być i dlaczego tak trudno ją powszechnie wprowadzić
Jaki energetyczna przyszłość nas czeka? Z tym tematem zmierzył się David Holmgren, ekolog i współtwórca konceptu permakultury, rysując w 2005 r. cztery potencjalnie możliwe scenariusze.
Pierwszy z nich to nowa, zaawansowana technologia i nowe, potężne, skoncentrowane źródła energii. Ludzie na Ziemi nie przejmują się kwestiami ekologicznymi w kontekście energetycznym i nie czują takiej potrzeby. Scenariusz rodem z filmu science-fiction związany jest m.in. z kolonizacją innych planet (krzywa „Techno-Fantasy"). Drugi to spektakularny upadek naszej cywilizacji, znacznie szybszy niż jej rozwój (krzywa „Crash") - w najbardziej czarnym wariancie tego scenariusza ginie ludzkość, jej wiedza i osiągnięcia, ginie również spora część innych gatunków zamieszkujących naszą planetę. Dwa pozostałe, mniej ekstremalne scenariusze to stopniowe przechodzenie na energię odnawialną (krzywa „Green-Tech stability") oraz preferowany przez ekologów scenariusz „Creative descent/Earth stewardship", bliski temu, co Rifkin i Howard opisują w swojej książce. Cywilizacja zwalnia i zmienia swój system wartości - ludzkość wraca do równowagi względem ekosystemu. Ludzie korzystają z energii i zasobów tylko w stopniu takim, w którym utrzymany jest dobrostan - nie tyle ich własny, ile całego ekosystemu, bo wiedzą, że są one powiązane. Scenariusz nie głosi bynajmniej powrotu do „prymitywnej" przeszłości, ale zmianę wartości i przejście do bardziej oświeconego, holistycznego oraz ekologicznego rozumienia pojęcia „jakości życia". Zmiana nie dokonuje się jednak w sposób lekki, łatwy i przyjemny. Przybiera raczej formę skokową, punktowaną mini-kryzysami, w których giną pewne elementy cywilizacji przemysłowej.

-----------
Artykuł powiązany tematycznie:
Biznes a środowisko: gaz łupkowy w Polsce - dlaczego ekolodzy „się krzywią".
Warto przeczytać: artykuł Konrada Szymańskiego pt. „Japonia. Bolesna prawda i atomowe zaklinanie" opublikowany w kwietniowym wydaniu czasopisma Dzikie Życie.

Warto odwiedzić dział ekoTECHNOLOGIE.

Zdjęcia i ilustracje: Wikimedia.com/CC, futurescenarios.org.


Komentarze

avatar HN
0
 
 
To faktycznie bardzo ciekawy temat. Nie patrzę optymistycznie na ludzkość i wątpię żeby było nas stać na zmianę mentalności a wręcz kompletne przewartościowanie życia. Scenariusz pt. Earth Stewardship wydaje mi się nierealny, niestety. Prędzej się wytrujemy albo wysadzimy w powietrze :((
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz