Jemy odpowiedzialnie (3): spacer po sadzie czyli pochwała starych odmian jabłoni

stara odmiana jabłoniJakiś czas temu moi znajomi kupili na wsi dom z przydomowym ogródkiem i sadem, a w tym ostatnim - kilka starych jabłoni. Jabłonie mają po kilkadziesiąt lat i w niczym nie przypominają karłowych, gęsto sadzonych drzewek z przemysłowych sadów.

Jabłonie moich znajomych są duże i rozłożyste, a ponadto każda z nich reprezentuje inną odmianę. Jest wśród nich papierówka, jest antonówka, jest kronselka i szara reneta, jest też drzewo rodzące jabłka, które zbiera się najpóźniej - są one podłużne, twarde, soczyste. Jaka to odmiana - nie wiem (dla zainteresowanych: zdjęcie obok), wiem natomiast że są pyszne i z powodzeniem mogą być przechowywane w chłodnej piwnicy aż do wiosny.

Sad (a raczej: „sadzik") moich znajomych, choć dziś należy do rzadkości, dawniej był jak najbardziej typowy. W tzw. dawnych czasach (choć może i wcale nie aż tak dawnych, bo postępowano tak jeszcze po drugiej wojnie światowej) sadzono zazwyczaj w przydomowych ogrodach po kilka różnych odmian jabłoni. Była to jednak różnorodność bardzo przemyślana. Wybierano gatunki od dojrzewających wcześnie (np. papierówki), po późno dojrzewające, zimowe odmiany jabłek (np. boiken). W ten sposób jabłka były dostępne od lata do końca zimy. W doborze gatunków brano również uwagę ich najlepsze zastosowanie - na sok świetna była antonówka, na szarlotkę - szara reneta.

Jabłonie sadzono w odpowiedniej odległości - tak, by drzewo miało możliwość rozwinąć okazałą koronę. Przede wszystkim jednak dobierano tradycyjne lokalne odmiany, które były odporne na mrozy, choroby i szkodniki atakujące drzewa owocowe. Nie trzeba było ich niczym pryskać (i nadal nie trzeba), a jedynie fachowo przycinać. Nikomu nie przeszkadzało, że odmiany te owocowały co dwa lata, bo jakość owoców - ich niepowtarzalny aromat i smak - rekompensowały wszystko.

Dziś, z jednej strony, zaobserwować można wzrost zainteresowania starymi odmianami jabłoni wśród sadowników-amatorów. Coraz więcej jest szkółek, w których można takie drzewka kupić. Z drugiej strony, jeśli wejdziemy do typowego sklepu spożywczego, nadal nie znajdziemy w nim jabłek starych odmian. Jabłka takie bywają w (dobrych) sklepach z żywnością ekologiczną. Jeśli mamy wolny kawałek ogrodu - warto takie jabłonie posadzić koło domu, pamiętając jednak, że są to drzewa, które potrzebują dużo miejsca. Możemy też sprawdzić, czy przypadkiem nikt w okolicy nie ma sadu ze starymi odmianami i jeździć do zaprzyjaźnionego sadownika samemu się zaopatrywać.

stare odmiany jabłoni - Ogród Botaniczny PAN w Powsinie
Mieszkańców okolicy Warszawy zachęcam do wizyty w Ogrodzie Botanicznym PAN w Powsinie
- jest tam jedna z największych kolekcji starych odmian jabłoni w Polsce. O starych odmianach jabłoni można poczytać np. na stronie szkolkarstwo.pl. W trzech kolejnych artykułach umieszczonych w w/w serwisie zapoznamy się z historią sadownictwa i starych odmian w Polsce, przeglądem odmian polecanych do ogrodów przyodomowych: letnich i jesiennych oraz jesiennych i zimowych.

----------
Artykuły powiązane tematycznie:
Jemy odpowiedzialnie (2): bioróżnorodność a świadoma konsumpcja, slow food i pochwała różnych odmian ziemniaka oraz starych odmian jabłek,
Jemy odpowiedzialnie (1) - co trzeba wiedzieć o rybach i owocach morza?,
Eko-Warszawa: jeśli macie pół dnia wolnego, odwiedźcie Ogród Botaniczny PAN w Powsinie!

Warto odwiedzić działy: ekoKUCHNIA, ekoKONSUMPCJA, ekoOGRÓD.

Zdjęcia: ©Ekoistka.pl


Komentarze

avatar Kronselka:-)
0
 
 
Ale śmieszne jabłka! Ktoś wie co to za odmiana?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar ja
0
 
 
Hmmm...papierówka to wspomnienie mojego dziecinstwa. Gorace lato, my -dzieciaki z miasta plawiace sie w rzece i jablka -papierowki rzucane do wody przez mame, bo nie chcialo nam sie wychodzic z wody. A on tak ladnie plywaly. :-) Oj dawno nie jadlam zadnej papierowki.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Marianna
0
 
 
W eko-slepie w którym robię zakupy też nie ma starych polskich odmian. Są owoce i warzywa ekologiczne i owszem, tyle że głównie te sprowadzane z Holandii, Włoch, Hiszpanii. Ceny niebotyczne, nie przesadzam. Zapytałam z głupia frant ostatnio panią sprzedawczynią dlaczego tak jest że nie ma polskich starych odmian owoców a w ofercie polskich owoców i warzyw powiedziała, że nie ma dostawców a jak są to nie są rzetelni tj nie są w stanie zagwarantować regularne dostawy i dobrą jakość i świeżość za każdym razem a importerzy tak. Zatkało mnie przyznam się. W sklepach które znacie też tak jest?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Roman
0
 
 
Ta odmiana to Kandil Sinap - pochodzenie tatarskie znaleziona na Krymie.
Chętnie bym ją sobie zaszczepił gdybym mógł prosić o parę gałązek :-)

Roman
rjk@poczta.fm
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz