Odpowiedzialna konsumpcja: czy wiesz skąd pochodzi bukiet kwiatów, który właśnie kupiłaś (lub dostałaś) i dlaczego odpowiedź na to pytanie jest ważna

Tulipany FlorganicKupując bukiet kwiatów rzadko stawiamy sobie pytane skąd ten bukiet kwiatów do kwiaciarni przybył (inna sprawa, że jeśli takie pytanie zadamy w kwiaciarni lub na targu przy stoisku z kwiatami, w najlepszym przypadku otrzymamy odpowiedź „z hurtowni"). A warto takie pytanie sobie postawić bowiem - jeśli styl życia przyjazny środowisku jest nam bliski - kwiaty, podobnie jak owoce i warzywa, powinniśmy kupowane zgodnie z zasadą "lokalne i sezonowe".

Jak więc z tą lokalnością i sezonowością kwiatów ciętych w praktyce jest? Nie ma mowy o tym, by sprzedawane zimą czy wczesną wiosną kwiaty spełniały kryterium sezonowości i lokalności. Będą to siłą rzeczy kwiaty z importu - najprawdopodobniej spoza Europy.

Największym na świecie eksporterem kwiatów ciętych do Europy jest Kenia. Kenia jest też trzecim - po Holandii i Kolumbii - największym eksporterem kwiatów ciętych na świecie. Wg Kenya Flower Council, ponad 65 proc. kenijskich kwiatów ciętych trafia do Europy za pośrednictwem Holandii, choć import bezpośredni się rozwija. 70proc. róż sprzedawanych na rynkach europejskich to róże z Kenii.

Kenijskie róże - kadr z filmu pt. A blooming businessKenijskie róże rosną w klimacie, w którym naturalne warunki (temperatura, nasłonecznienie) sprzyjają ich rozwojowi. Z tego względu mówi się o tym, że zimą lepiej jest kupować kwiaty cięte importowane z Kenii, gdzie są hodowane w szklarniach nie ogrzewanych, niż te hodowane w ogrzewanych gazem holenderskich szklarniach. Z tym, że energia potrzebna do wyhodowania kwiatów ( i związane z nią emisje CO2) to tylko jeden z elementów, które należy brać pod uwagę przy obliczaniu śladu ekologicznego kupowanego przez nas bukietu. Do tego dochodzą parametry takie, jak: transport, woda potrzebna do nawodnienia upraw, użyte nawozy i środki ochrony roślin.

Trzy czwarte kenijskich producentów róż ulokowanych jest wokół jeziora Naivasha. Jak donosi dr David Harper, naukowiec brytyjskiego Uniwersytetu Leicester prowadzący badania botaniczne nad jeziorem Naivasha od ponad 25 lat, jezioro umiera z powodu anty-ekologicznych praktyk stosowanych przez okolicznych producentów, zwłaszcza tych prowadzących uprawy tanich kwiatów (a stanowią oni ponad połowę pośród tamtejszych firm produkujących kwiaty). Na czym te anty-ekologiczne praktyki polegają? Na tym np., że woda potrzebna do podlewania kwiatów jest brana bezpośrednio z jeziora, a w zamian do jeziora trafiają ścieki zatrute chemią pochodzącą z upraw. Woda, do której spływają chemikalia, jest potem używana przez okolicznych mieszkańców do przygotowywania posiłków.

A blooming business, reż. Ton van Zantvoort Aby obraz był pełny, do powyższego należy dodać aspekt etyczny czyli warunki pracy panujące na plantacjach kwiatów. Niskie płace, łamanie praw pracowniczych, molestowanie i wykorzystywanie seksualne, wreszcie stały kontakt ze szkodliwymi dla zdrowia chemikaliami bez masek ani odzieży ochronnej to realia, w których pracują osoby zatrudnione przy uprawach róż. Pokazał je Ton van Zantvoort, holenderski dokumentalista, w filmie pt. „A blooming business" („Kwitnący interes").

Problem kenijskich róż próbują - do pewnego stopnia - rozwiązać instytucje takie, jak fair-trade'owy Max Haavelar czy Flower Label Program. Poprzez odpowiednie certyfikaty, których uzyskanie wymaga spełnienia określonych kryteriów ekologicznych i etycznych, próbują zachęcać producentów do bardziej odpowiedzialnych upraw, a europejskich miłośników różanych bukietów - do bardziej odpowiedzialnych zakupów. Są w Europie kraje, w których certyfikowane bukiety kwiatów są już dostępne (rozprowadza je np. holenderski Florganic). W Polsce takich bukietów próżno szukać. Co w takiej sytuacji zrobić? Zrezygnować z kupowania kwiatów ciętych poza sezonem lub samodzielnie wyhodować takie kwiaty w doniczce na parapecie, a najlepiej podarować nie kwiat cięty, lecz roślinę w doniczce bo będzie cieszyła oczy dłużej - radzą specjaliści od pro-ekologicznego stylu życia.

----------
Warto przeczytać:
Dziesięć pytań na temat ekologii (i nasze - subiektywne - odpowiedzi),
Jemy odpowiedzialnie (4): żywność lokalna ma sens ekologiczny i ekonomiczny.

Warto odwiedzić działy ekoOGRÓD, ekoKONSUMPCJA.

Zdjęcia/ilustracje: floralorganic.nl, plakat i kadr z filmu „A blooming business".


Komentarze

avatar Dzika róża;-)
0
 
 
Ciekawy artykuł. Faktycznie po przecyztaniu już żaden bukiet nie będzie wyglądał tak samo. Warto zainteresować tematem panów bo to oni głównie kupują. Chyba?
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar nick
0
 
 
woda w jeziorze Naivasha...
praktyki hodowców, paradoksalnie, wydają się być względnie racjonalne; woda nadmiernie zanieczyszczona byłaby niezdatna do podlewania roślin i dla ludzi; zatem, albo ilość zanieczyszczeń jest niewielka, albo może wogóle prblem nie jest tak duży, jak próbuje sie go opisywać ...
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar czarnykwiat
0
 
 
Woda jest brana z jeziora co skutkuje jego wysuszeniem na granicy katastrofy ekologicznej. Potem przy uprawach nikt się nie przejmuje tylko ładuje chemię. A potem skażone ścieki z upraw z powrotem do jeziora, z którego ludzie biorą wodę nie zważając na zanieczyszczenia bo skąd ją brać? W Niemczech czy Skandynawii byłby skandal i firmy o takich praktykach by zostały natychmiast zamknięte albo nikt by im nie dał w ogóle pozwolenia na otwarcie ale że to Kenya to kto się tam bęzie przejmował... Owszem pomysł by pobierać wodę, a potem ją oddawać z powrotem jest fajny i bardzo eko itp. a raczej byłby gdyby były zainstalowane filtry uzdatniania i zakaz chemii.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar EfFta
0
 
 
Ja w ogóle nie kupuję ciętych kwiatów. I rozgłaszam wokół żeby mi nie kupowano :) Bardzo mi się podobała decyzja moich znajomych, którzy w zeszłym roku brali ślub, zresztą dość powszechna u młodych ludzi z pewną świadomością eko, żeby ludzie zamiast kasy wydanej na kwiaty kupili za tę samą kwotę jakąś zabawkę i przynieśli ją i wrzucili do worka, a oni ten worek zanieśli do domu dziecka.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar KF
0
 
 
Zabawka czy bukiet kwiatów to te same problemy etyczne i środowiskowe. Jeśli zabawka produkowana w Chinach byle jak z byle czego i na dodatek przez dzieci to jeszcze gorzej. Na dodatek mamy bubel który po tygodniu się rozwala czyli śmieć. A kwiaty się przynajmniej rozłożą na kompoście. Więc niby zabawki lepiej a w efekcie gorzej.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
avatar Vez
0
 
 
Zgadzam się w 100proc. Myślę nawet że problem nieekologicznych nieetycznych a nawet niebezpiecznych i toksycznych zabawek jest nawet poważniejszy niż kiwaty. Jeśli już rezygnować z kwiatów to raczej zbierać pieniądze zamiast i potem przekazać je wybranej organizacji.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz