Pies szczęśliwy i zrównoważony - jak zadbać o dobrostan swojego pupila i skutecznie rozwiązać jego ewentualne problemy radzi Cesar Millan
Wpisany przez Nina Nanni poniedziałek, 02 sierpnia 2010 12:44
Jestem właśnie po lekturze książki firmowanej przez Cesar'a Millan'a pt. „Ceasar's Way - The Natural, Everyday Guide to Understanding & Correcting Common Dog Problems". Tytuł polski to „Zaklinacz psów", nawiązujący do słynnego „Zaklinacza koni" i programu National Geographic Channel o nazwie „Dog Whisperer", którego gwiazdą jest właśnie Cesar Millan. Człowiek, który przez ponad 20 lat zajmował się psami - ich psychologią, socjalizacją i reedukacją.
W książce ani razu nie pada słowo „ekologia", niemniej zasady, które głosi Cesar Millan i które mają nam zapewnić dobre relacje z naszymi czworonogami, a im dobrostan i równowagę psycho-fizyczną, są w gruncie rzeczy bardzo ekologiczne, czytaj: odpowiadające na potrzeby psów i zgodne z ich naturą.
Na czym polegają w/w zasady? Można je streścić do dwóch elementów, o które - jak na ironię - właściciele psów najmniej dbają, a mianowicie: duża porcja ruchu i właściwa hierarchia stadna.
Ruch to wg Cesar'a Millan'a dużo więcej niż szybkie wyjście na załatwienie przez psa potrzeb fizjologicznych. Dla psa to niezmiernie ważny rytuał - okazja do nawiązania kontaktu z otoczeniem i możliwość skanalizowania energii. Dla właściciela - to podstawa do zbudowania głębokiej więzi ze swoim czworonogiem. „Spacery to podstawa waszego związku. W tym czasie pies uczy się, jak być psem. Zdobywa wiedzę o środowisku, innych zwierzętach i ludziach [...] Po wybieganiu się twój pies przechodzi w bardziej zrelaksowany tryb - ludzie nazwaliby to nastrojem medytacyjnym" - czytam w książce „Zaklinacz psów". Minimalna dawka „spacerowa" wg Cesara Millana to dwa wyjścia, każdorazowo po 30-40 minut, połączone z ćwiczeniami.
Obok spacerów równie ważne, a być może nawet najważniejsze, jest ustanowienie właściwej relacji z psem. Właściwej czyli takiej, w której to człowiek jest przywódcą stada i jest to dla psa jasne. Większość psów nie nadaje się na liderów i wcale nie chce nimi zostać. To my, ludzie, poprzez swoje zachowania „wymuszamy" na psach, by zostały przewodnikami naszego stada. Jak? Przepuszczając w drzwiach. Pozwalając ciągnąć się na smyczy. Robiąc miejsce obok siebie na kanapie. Karmiąc zanim sami zaczniemy jeść, albo pozwalając na żebranie przy stole. Przykładów jest mnóstwo. Wszelkie problem z posłuszeństwem, agresją i niezrównoważonymi zachowaniami psa wynikają - zdaniem Cesar'a Millan'a - z zaburzonych relacji na linii człowiek-pies. Wprawdzie klienci zgłaszają się do niego twierdząc, że „mają problem ze swoim psem", w praktyce okazuje się jednak, że problem leży po stronie właściciela, nie czworonoga.
Mówiąc o przywództwie w stadzie, Cesar Millan mówi o przywództwie asertywnym - zrównoważonym, z wyraźnym określeniem zasad i granic oraz konsekwentnym, ale spokojnym egzekwowaniem ich przestrzegania. „Gniew, agresja czy przemoc wobec psa nie zrobią z ciebie przywódcy stada. Gniewny i agresywny lider nie ma nad sobą kontroli. Energia spokojnie asertywna i codzienna, spójna postawa przywódcy pozwolą ci łatwiej ustalić reguły" - radzi Cesar Millan.
A co z okazywaniem uczuć - tym, czym zalewamy naszych pupili (często próbując wynagrodzić im w ten sposób naszą nieobecność czy brak czasu na wspólne spacery właśnie)? Uczucia są w relacji z psem ważne, ale powinny pojawiać się na trzeciej pozycji. Nie zastąpią ruchu, ani właściwej hierarchii stadnej. Okazywanie uczuć „to nagroda, jaką dajemy naszym psom, a także sobie samym, ale tylko wówczas, gdy pies będzie się znajdował w stanie spokojnie posłusznym" - podkreśla Cesar Millan.
Czym jest stan spokojnie posłuszny? To stan, w którym pies wykazuje zrelaksowaną postawę i energię cechującą osobnika będącego zwykłym członkiem stada. Stada dowodzonego przez osobnika spokojnie asertywnego, który pamięta o tym, że psia psychika funkcjonuje inaczej od ludzkiej, a uczłowieczanie psa nie jest przejawem troski i dobroci, lecz brakiem zrozumienia tego, że pies - by był zrównoważony i żył szczęśliwie - potrzebuje być traktowanym zgodnie z regułami obowiązującymi w świecie psim, nie ludzkim.
----------
Cesar Millan, Melissa Jo Peltier - „Zaklinacz psów. Proste metody rozwiązywania problemów twojego psa", tłum. Robert Palusiński, wyd. Illuminatio, 2010, ISBN 978-83-62476-02-2, cena 34,90 zł
Warto przeczytać: Pojęcie dobrostanu podstawową zasadą hodowli i użytkowania zwierząt w gospodarstwie ekologicznym (i nie tylko).
Warto odwiedzić dział ekoZWIERZĘTA.
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE











Komentarze
Uważam jednak, że zasady i metody promowane przez Cesara Millana są dalece różne od jak to Pani ujęła "rzeczy bardzo ekologicznych, (...) odpowiadających na potrzeby psów i zgodnych z ich naturą".
Ponadto uważam, że Cesar Millan w swoich programach telewizyjnych potwierdza brak fundamentalnej wiedzy dotyczącej psiej psychiki i metod komunikacji.
Teoria dominacji, którą promuje i stosuje Cesar Millan powstała na podstawie obserwacji wilków w niewoli, w połowie ubiegłego stulecia. Dziś wiemy już, że wilki żyjące na wolności zachowują się zupełnie inaczej, nie formują stad, a tzw. grupy rodzinne. Takie grupy złożone są z matki, ojca oraz szczeniąt w różnym wieku. Starsze szczenięta pomagają w wychowywaniu młodszych, a kiedy same osiągną dojrzałość płciową, odchodzą, by założyć własne rodziny. Życie wilków w grupie rodzinnej oparte jest na współpracy, a nie przemocy. Drapieżniki nie mogą pozwolić sobie na przemoc wobec członków swojej grupy, ponieważ zmniejsza to ich szanse na przeżycie. Jedzenie najpierw dostają szczenięta, bo para rodzicielska zainwestowała w nie swoje geny, dlatego robi wiele, by przeżyły. Wszystkie informacje na ten temat można znaleźć w pracach naukowych Davida Mecha, który od wielu lat zajmuje się badaniem zachowań wilków i jest światowym autorytetem w tej dziedzinie.
Dziś wiemy również, że psów nie należy porównywać z wilkami. Są to dwa zupełnie odmienne gatunki, które zachowują się bardzo różnie. Gdyby psy były wilkami, to wilki można by wychować na posłuszne nam stworzenia, a tak nie jest, czego dowodzą eksperymenty polegające na socjalizowaniu i wychowywaniu wilków w taki sposób, jak robi się to z psami, na przykład na uniwersytecie w Budapeszcie czy Wiedniu.
Dodatkowo, hierarchię można stworzyć jedynie w obrębie jednego gatunku, podobnie jak z jednego gatunku składa się stado. Psy mają rozpoznawanie gatunkowe zakodowane genetycznie, innymi słowy wiedzą, że człowiek nie jest psem. Dlatego nie jesteśmy w stanie stworzyć z nimi hierarchii, nie mamy takich samych wartości. A skoro nie możemy stworzyć hierarchii z psami, to czym jest wspomniane przez Panią ciągnięcie na smyczy, czy żebranie przy stole? Zwykłym brakiem wychowania. Pies ciągnie, ponieważ za nim podążamy i w ten sposób nagradzamy jego zachowanie. Nie reagujemy kiedy ciągnąć zaczyna szczeniak, dopiero gdy pies jest większy i spacery z ciągnącą nas lokomotywą stają się nieprzyjemne, zauważamy problem. Podobnie jest z żebraniem przy stole. Pies powtarza to zachowanie, które jest dla niego najbardziej opłacalne. Jeśli opłaca się stać przy stole, bo ktoś wreszcie rzuci jakiś smakowity kąsek, to pies będzie przy tym stole stał. Nie ma w tym żadnej ideologii ani ukrytych pragnień zdominowania nas. A wylegiwanie się na kanapie jest bardzo przyjemne i niczego nie zaburza. Jeśli chodzi o przechodzenie przez drzwi? Wilkom jest to zupełnie obojętne na co dzień, a w sytuacji na przykład polowania ich role ciągle się zmieniają w zależności od pozycji ofiary. Dla psów też nie ma znaczenia, kto pierwszy przechodzi przez drzwi. Nie mówiąc już o tym, że wykonanie tego w praktyce uważam za niemożliwe. Proszę sobie wyobrazić, że leży Pani zmęczona po całym dniu na kanapie, pies drzemie obok na podłodze. Nagle wstaje, przeciąga się i rusza w stronę kuchni, by się napić. Czy zerwie się Pani na równe nogi tylko po to, by przebiec pierwsza przez drzwi? Podobnie można przeanalizować wszystkie pozostałe zasady teorii dominacji.
Poniżej załączam kilka z filmów, w których występuje pan Millan. Widzimy, jak brutalnie traktuje psy. Popycha je i szturcha. Na pierwszym filmie pies jest w kagańcu i szelkach, nie może nic zrobić. Widać jego przerażenie, panikę. M.in. dyszenie i pojawiające się białka oczu świadczą o olbrzymim stresie, który przeżywa ten pies. Millan mówi, że kładzie go na bok, by pies się zrelaksował. W takim stanie emocjonalnym jest to niemożliwe. Nie wystarczy położyć psa, by się zrelaksował. To nie jest takie proste. Fizjologia psa niewiele różni się od naszej, jeśli w czasie tak dużego stresu w organizmie wydzielona jest adrenalina i kortyzol (oraz wiele innych substancji), musi minąć wiele dni, zanim organizm dojdzie do siebie. Poza tym, kiedy pies już leży, nadal widzimy białka oczu i dyszenie - pies się wcale nie relaksuje. Jedyne, czego pan Millan uczy tego owczarka, to bezsilność i brak zaufania.
http://www.youtube.com/watch?v=9iUeD4oxGLs
A tutaj Millan "oducza" psa gonienia za kurczakami. Widzimy jak pies odwraca głowę, kiedy Millan go uderza. Pies się oblizuje i mruga oczami, to wszystko są sygnały świadczące o tym, że pies się boi. Poza tym odzwyczajenie psa od gonienia zwierząt nie jest proste. Nie wystarczy psa uderzyć kilka razy. Uciekające zwierzę wyzwala w wielu psach silny instynkt myśliwski, którego nie da się zniwelować kilkoma szturchnięciami. Aby pies zachowywał się tak, jak tego chcemy, potrzeba zaplanowanego szkolenia. A i tak zdarza się, że instynkt bywa tak silny, że pozostaje psa prowadzić na lince.
http://www.youtube.com/watch?v=9TRE7Zv7xdE&playnext=1&videos=Cg8yEBEYMaY&feature=rec-LGOUT-exp_fresh%2Bdiv-1r-2-HM
Psy są zwierzętami o bardzo rozbudowanym systemie komunikacji. W języku polskim najlepiej opisany jest on w książce Turid Rugaas "Sygnały uspokajające". Choć sygnałów, którymi porozumiewają się psy, jest więcej, niż opisane w tej książce. Nie wszystkie też zostały już zbadane i zrozumiane przez nas. Jednak warto się z książką zapoznać, bo znając system komunikacji, możemy wkroczyć do wspaniałego świata psów i poznać ich prawdziwą naturę, nie czyniąc im krzywdy. Postarajmy się stworzyć z naszym psem związek oparty na zaufaniu i szacunku, i nie doszukujmy się żadnych ukrytych motywów. Do szkolenia wybierajmy metody przyjazne psu, które nie czynią mu fizycznej i psychicznej krzywdy. I bądźmy konsekwentni, bo to właśnie nasz brak konsekwencji często bywa źródłem problemów, jakie mamy z naszymi czworonożnymi przyjaciółmi.
Przykro mi, że książka autora, który tak wiele złego robi psom, znalazła się tutaj jako lektura polecana.
Pozdrawiam serdecznie.
W mojej recenzji nie pada ani raz słowo „dominacja”, do której Pani nawiązuje. W książce też mowa nie o dominacji, lecz o „przywództwie”/”przewodnictwie” (leadership). Są to dwie różne rzeczy - zarówno w świecie zwierząt, jak i wg teorii dot. zarządzania zespołami ludzi, przywództwo oparte na dominacji, przemocy i agresji jest najmniej skuteczną formą przywództwa. Takie jest moje zdanie i takie jest przesłanie zawarte w w/w książce. Takie jest, rozumiem z Pani wpisu, również Pani zdanie.
Technicznie biorąc, o tzw. rytuale dominacji jest mowa w książce na 2 stronach (książka liczy ich 275) – autor podkreśla, że jest to metoda, którą stosuje w niektórych przypadkach, przy rehabilitacji bardzo niezrównoważonych i agresywnych psów. Przestrzega właścicieli przed jej stosowaniem na własną rękę. Przyznaje też, że jest to technika uznawana przez niektórych behawiorystów za okrutną.
Do Pani komentarzy dot. samego p. Millana i zawartości jego telewizyjnego show nie będę się odnosić, podobnie jak do kwestii różnic i podobieństw pomiędzy psem a wilkiem. Obszary te nie są przedmiotem mojego artykułu.
Książkę p. Millana przeczytałam i - moim zdaniem - jest ciekawa. Zawiera wiele trafnych spostrzeżeń dot. tego, co pies najbardziej potrzebuje a czego - paradoksalnie - od swoich właścicieli/opiekunów często najmniej dostaje. Mowa o codziennej, porządnej porcji ruchu, konsekwencji w stosowaniu zasad oraz ogólnej, spokojno-asertywnej postawie człowieka. „Asertywny nie znaczy rozgniewany czy agresywny. Spokojnie asertywny oznacza zawsze współczujący, ale kontrolujący” – to cytat z książki.
Książka mówi o tym, że kiedy właściciele zgłaszają „problem z psem”, to najczęściej zachowanie człowieka jest problemem. Zachęca też do tego, by spojrzeć na świat oczami psa, gdyż błędem jest przekładanie zasad i obserwacji dot. psychologii człowieka na psa. W tym kontekście autor odradza np. postawę polegającą na uczłowieczaniu psa i traktowaniu psów jak dzieci.
Obserwacje dot. nieadekwatnych postaw właścicieli czworonogów zawarte w książce dotyczą realiów życia bogatych Amerykanów - niektóre z polskiej perspektywy wydają się przerysowane (np. mówienie o tym, że piękne psie ubranka, pięciogwiazdkowe jedzenie i ogród przy posesji wartej grube miliony nie zastąpią regularnych spacerów i konsekwentnej, asertywnej postawy w podejściu do psa), większość jednak pozostaje aktualna również u nas.
A skoro mówimy o naszych realiach w kontekście psów, warto wspomnieć o wszechobecnym na polskich wsiach zjawisku psów łańcuchowych. Nie jest to temat omawiany w książce p. Millana, ale jest to temat, który nasunął mi się na myśl przy lekturze książki. Temat jest poważny, niemoralny, przez wielu marginalizowany czy wręcz pomijany jako „wewnętrzny problem wsi” i z pewnością zasługuje na osobne, poważne poruszenie. Psy łańcuchowe to „druga strona medalu” do wyhuhanych czworonożnych mieszczuchów. I choć nie można porównywać ich cierpień do cierpień (często zresztą bardziej niewygód czy dezorientacji niż cierpień) psów miejskich - brak ruchu, brak spokojnie asertywnego przewodnika, który ustala reguły i konsekwentnie wymaga ich przestrzegania bez stosowania przemocy, a także – w nagrodę - okazuje psu czułość (czyli brak tego, co p. Millan, w tej właśnie kolejności, określa w swoje książce jako ABC na stworzenie obopólnie szczęśliwego i zrównoważonego związku człowieka z psem) to podstawa problemów jednych i drugich. W różny sposób i w różnym stopniu - zgoda.
Wracając do w/w książki – w mojej domowej biblioteczce stoi ona właśnie obok „Sygnałów uspokajających”, o których Pani wspomina. I, nie boję się tego powtórzyć, zachęcam do jej lektury. Do lektury „Sygnałów uspokajających” również.
Pozdrawiam
Nina Nanni
i ten przykład ze zrywaniem się z kanapy podany przez p. Paulinę Ziółkowską-Radomiak żeby ośmieszyć to w ogóle nie na temat.
"Większość psów nie nadaje się na liderów i wcale nie chce nimi zostać. To my, ludzie, poprzez swoje zachowania „wymuszamy" na psach, by zostały przewodnikami naszego stada. Jak? Przepuszczając w drzwiach. Pozwalając ciągnąć się na smyczy. Robiąc miejsce obok siebie na kanapie. Karmiąc zanim sami zaczniemy jeść, albo pozwalając na żebranie przy stole."
Przyczyny tych zachowań opisałam w komentarzu, więc nie będę do tego wracać.
Filmy zamieściłam, aby zobrazować fakt, że pisać i mówić można wszystko, ale to czyny świadczą o człowieku. Cytuje Pani słowa Millana: „Gniew, agresja czy przemoc wobec psa nie zrobią z ciebie przywódcy stada. ", a ja w filmach chciałam pokazać, że Millan w stosunku do psów bywa nie tylko agresywny, ale nawet okrutny. Jeśli taka osoba jest promowana przez tak popularną organizację jak National Geographic, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że widzowie i czytelnicy będą ją naśladować. A to uważam za nieodpowiedzialne.
Poza tym, pozwolę sobie napisać po raz kolejny, że stado i hierarchię można stworzyć jedynie w obrębie jednego gatunku. Dlatego podejście Millana do psów jest błędne już w założeniu.
Zgadzam się, że psy nie powinny być traktowane jak dzieci, bo takie podejście czyni im krzywdę. Podobnie jest z przedmiotowym traktowaniem psów i oczekiwaniem, że zawsze będą posłuszne i bez mrugnięcia okiem wykonają każdą komendę. Cieszę się, że wspomina Pani o różnych stylach życia psów miejskich i wiejskich, oraz o tym, że mają różne problemy. Miejmy nadzieję, że te problemy będą zauważalne przez coraz większą część społeczeństwa.
Pozdrawiam serdecznie,
Co do odcinków uwazam ze sa niekompletne dlatego na podstawie oglądania ludzie dochodza do takiech negatywnych teorii.