Six items or less (Sześć sztuk lub mniej) czyli ćwiczenie się w modowej ascezie

Six items or less (Sześć sztuk lub mniej) czyli ćwiczenie się w modowej ascezieKrok pierwszy: wybieramy w swojej szafie sześć ubrań (nie wliczając butów ani bielizny). Krok drugi: zobowiązujemy się do noszenia wyłącznie zestawów złożonych z ubrań z w/w szóstki - przez miesiąc. Krok trzeci: opisujemy swoje doświadczenie na stronie internetowej. Tak wyglądały zasady projektu Six items or less (Sześć sztuk lub mniej), który wystartował pod koniec czerwca b.r. i właśnie dobiegł końca.

Internauci z całego świata podchwycili wyzwanie rzucone im przez pomysłodawczynie projektu, a po zakończeniu eksperymentu, podzielili się swoimi przemyśleniami. Co z nich wynika? Przede wszystkim to, że „się da" i że nie jest to aż takie trudne. Również to, że - jak pisze ATX - spośród elementów mających wpływ na to, jak nas postrzegają inni strój okazuje się najmniej ważny (dużo ważniejsze jest nasze ogólne zadbanie i zachowanie) - podobno większość ludzi nie zauważała tego, że uczestnicy eksperymentu ubierali się „monotematycznie". To, że w kontekście ubrań ważna jest nie ich ilość, lecz jakość (- to z kolei przemyślenie thekheshirekat). To, że garderoba złożona z sześciu elementów pozwala na niesamowitą oszczędność czasu (koniec z porannym „ojej, nie wiem w co mam się dziś ubrać"), a ponowny dostęp do wszystkich swoich ubrań po zakończeniu eksperymentu można przyrównać do znalezienia się w jaskini Ali Baby. To ostatnie przypomina mi opowieść o pewnym Żydzie - głowie wielodzietnej rodziny, który pewnego razu poskarżył się Rabinowi na zbyt małe mieszkanie. Rabin zalecił kupno kozy - co oczywiście spowodowało w mieszkaniu jeszcze większy ścisk. Gdy zdesperowany Żyd przyszedł ponownie do Rabina poskarżyć się, że po zakupie kozy sytuacja się jeszcze pogorszyła, Rabin polecił sprzedać kozę. Po sprzedaniu kozy okazało się, że w mieszkaniu jest całkiem sporo miejsca...

----------
Warto przeczytać:
Bez... cukru, nowych ciuchów, zakupów, itd. - czyli życie z dala od świata konsumpcji,
The Story of Stuff - autorski projekt aktywistki Annie Leonard, która pokazuje szkodliwość amerykańskiego modelu konsumpcyjnego,
Moda zeroodpadowa czyli ekologiczne podejście do projektowania i krawieckich szablonów.

Więcej artykułów o modzie w wydaniu ekologicznym i etycznym w dziale ekoMODA.


Komentarze

avatar MałaMi
0
 
 
Dość radykalny pomysł. Ja z kolei gdzieś przeczytałam, że na zakończenie każdego sezonu dobrze jest podzielić ubrania na 3 grupy. Grupa pierwsza to ubrania, które w danym sezonie nosiło się wielkrotnie. Druga grupa to te, które się miało na sobie raz czy dwa. Grupa trzecia to ciuchy nie noszone. Kolejny krok to pobyć się ubrań z grupy trzeciej (rozdać wśród znajomych lub oddać do instytucji charytatywnej), a ubrania z grupy drugiej jeszcze raz przejrzeć i połowę przenieść do grupy pierwszej a połowę do trzeciej. Moja znajoma z kolei robi tak, że za każdym razem, gdy kupuje nową rzecz, starą oddaje do czerwonego krzyża. W ten sposób zawsze w szafie ma tyle samo ciuchów.
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
Anuluj
Imię/nick *
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz