Testujemy: kawa certyfikowana UTZ w Wild Bean Café na stacji BP
Wpisany przez Nina Nanni poniedziałek, 01 marca 2010 12:18
Byłam niedawno przejazdem na stacji BP. Zapytacie, słusznie zresztą, co robiłam na w/w stacji. Odpowiem zgodnie z prawdą: tankowałam swój niespecjalnie ekologiczny, bo wyposażony w silnik benzynowy, samochód. Na swoją obronę dodam, że samochód jest mały i młody, ma silnik nieduży i nowej generacji, a więc jest mniej szkodliwy dla środowiska od tego, czym jeździ tzw. przeciętny Polak. Ale nie o tankowaniu, ani o samochodach będę dziś pisać.
Gdy weszłam do sklepu zapłacić za napełnieniu baku, moją uwagę zwróciły plakaty wywieszone w części kawiarnianej BP, zwanej Wild Bean Café (WBC). Na w/w plakatach było napisane, że WBC serwuje kawę z certyfikatem UTZ, a certyfikat ten gwarantuje, że kawa, którą pijemy jest nie tylko dobra dla smaku, ale również „dobra dla środowiska, dla farmerów i dla społeczności lokalnych".
Nie słyszałam wcześniej o certyfikacie UTZ (pełna jego nazwa brzmi „UTZ Certified Good inside"), więc czym prędzej wypiłam swoją kawę i ruszyłam na internetowe zwiady, by sprawdzić co takiego kryje się za certyfikatem, który - na pierwszy rzut oka - wygląda jak powielenie idei sprawiedliwego handlu i konkurencja dla Fair Trade'owego znaku.
Pomysł na certyfikat UTZ pojawił się w 1997r, gdy to holenderska firma Ahold Coffee Company, we współpracy z producentami kawy z Gwatemali, stworzyła niezależny podmiot mający czuwać nad tym, by produkcja kawy i handel nią przebiegały w sposób odpowiedzialny. Certyfikat początkowo nosił nazwę Utz Kapeh (co w języku Majów znaczy „dobra kawa"). W 2007r. zmieniono nazwę na UTZ Certified Good Inside.
Wg jego twórców, UTZ to najszerzej zakrojony program certyfikujący kawę na świecie. Na stronie utzcertified.org czytamy, że certyfikat UTZ gwarantuje, że kawa, którą pijemy jest uprawiana w sposób przyjazny środowisku naturalnemu, a pracownicy zatrudnieni przy jej zbieraniu mają zapewnione odpowiednie warunki pracy i otrzymują za nią godziwe wynagrodzenie. UTZ jest więc synonimem biznesu odpowiedzialnego - ekologicznie i społecznie. Od jakiegoś czasu UTZ certyfikuje również herbatę, kakao i olej palmowy.
Wikipedia podaje, że niektórzy krytykują UTZ jako zbyt łagodną wersję wymogów certyfikatu Fair Trade, umożliwiającą wielkim koncernom spożywczym proste i tanie podłączenie się pod ruch etycznej konsumpcji. Chodzi o to, że - w przeciwieństwie do Fair Trade'u - UTZ nie zapewnia dostawcom tzw. gwarantowanych cen minimalnych (a więc pozostawia ich na łasce i niełasce wielkich graczy).
Potencjalnie problematyczne są też kwestie standardów ekologicznych certyfikatu, potencjalnie dopuszczające hodowanie roślin modyfikowanych genetycznie i użycie nawozów sztucznych - jeśli pod odpowiednim nadzorem i w zgodzie z prawem krajów, z których pochodzą odbiorcy kawy UTZ czyli państw Unii Europejskiej, USA i Japonii. Z drugiej strony trzeba też przyznać, że nic takiego nie ma obecnie miejsca.
Gwoli sprawiedliwości, dodam, że w praktyce program UTZ faktycznie przyczynia się do polepszenia produkcyjnych praktyk oraz jakości życia po stronie producentów kawy. Dowód na to dostarczyła dwójka badaczy z Harvardu, którzy swój raport (opublikowany w 2007r.) podsumowują w następujący sposób: „partnerstwo [w ramach programu UTZ] przyniosło wspólnotom produkującym kawę trzy korzyści: zwiększyło ich umiejętności, podniosło przychody, wreszcie zmniejszyło negatywny wpływ uprawiania kawy na środowisko."
Czy klienci Wild Bean Café zwracają uwagę na certyfikat UTZ? Wg pani z obsługi stacji BP w miejscowości Wesoła, nikt z klientów się w/w certyfikatem dotychczas nie zainteresował (tj. nikt oprócz mnie). A co w kwestii samej kawy? Smak OK, zwłaszcza jak na kawę pitą na szybko i niejako przy okazji. Na ploty z przyjaciółką w Wild Bean Café bym się nie umówiła, ale to bardziej kwestia miejsca (kto przy zdrowych zmysłach umawia się na pogaduchy na stacji benzynowej?), niż samej kawy. Cena kawy bardzo przystępna: od 3,49 zł (espresso) do 8,49 zł (duże Wild Bean Macchiato).
----------
Zdjęcia: kubki/©Ekoistka.pl, wildbeancafe.com, utzcertified.org.
Kategorie
- ekoBIURO
- ekoBIZNES
- ekoBUDOWNICTWO
- ekoBUJDA
- ekoBYDGOSZCZ
- ekoCYTATY
- ekoCZASOPISMA
- ekoDESIGN
- ekoDOM
- ekoDZIECKO
- ekoENCYKLOPEDIA
- ekoEUROPA
- ekoFILMY
- ekoFRANCJA
- ekoGLIWICE
- ekoGWIAZDY
- ekoHOBBY
- ekoHOLANDIA
- ekoINSPIRACJE
- ekoJESIEŃ
- ekoKARIERA
- ekoKATOWICE
- ekoKONKURSY
- ekoKONSUMPCJA
- ekoKRAKÓW
- ekoKSIĄŻKI
- ekoKUCHNIA
- ekoLATO
- ekoLUBLIN
- ekoLUDZIE
- ekoLUKSUS
- ekoMAJSTERKOWANIE
- ekoMIEJSCA
- ekoMODA
- ekoMOTORYZACJA
- ekoMUZYKA
- ekoMĘŻCZYZNA
- ekoOGRÓD
- ekoPIENIĄDZE
- ekoPLOTKI
- ekoPODRÓŻE
- ekoPOLITYKA
- ekoPOLSKA
- ekoPORADY
- ekoPOZNAŃ
- ekoPRACA
- ekoPRAWO
- ekoPRODUKTY
- ekoPRZEPISY
- ekoPSYCHOLOGIA
- ekoRELACJE
- ekoRODZINA
- ekoSONDA
- ekoSZTUKA
- ekoTECHNOLOGIE
- ekoTESTUJEMY
- ekoTORUŃ
- ekoTRÓJMIASTO
- ekoURODA
- ekoUSA
- ekoWALENTYNKI
- ekoWARSZAWA
- ekoWINO
- ekoWIOSNA
- ekoWROCŁAW
- ekoWYDARZENIA
- ekoWYWIADY
- ekoZARZĄDZANIE
- ekoZDROWIE
- ekoZIMA
- ekoZWIERZĘTA
- ekoŁÓDŹ
- ekoŚWIAT
- ekoŚWIĘTA
- ekoŻYCIE










Komentarze
@Taka sobie myśl - ja mam nadzieję, że to jednak nie tendencja bo przecież jaką wiarygodność ma certyfikat, którego warunki certyfikacyjne ustala sobie firma, która jest jednocześnie producentem i instytucją certyfikującą? No i też ubolewam nad tym mnożeniem certyfikatów zwłaszcza tych pseudo-eko-certyfikatów. Szczerze mówiąc to taka jak piszesz nadprodukcja certyfikatów odstrasza potencjalnie osobę zainteresowaną ekologią. Nie wiem czy da się wypracować jeden certyfikat. Już jeden certyfikat per branża (np. jeden na jedzenie, jeden na kosmetyki, jeden na ciuchy) to już byłoby coś! Chyba jednak ludzie mają coś takiego w sobie, że wolą każdy sobie niż się jednoczyć dla dobra sprawy. Obym się myliła!
Pragnę dodać że ten sam certyfikat czyli UTZ popularyzuje od jakiegoś czasu IKEA. Mają kilka rodzajów kawy w swojej ofercie.